Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej: Marzena Mackojć-Sinkevičienė

„Dotąd wszyscy wierzą w taki stereotypowy obraz – jak ma wyglądać naukowiec, jak ma wyglądać poeta. A ja przestrzegam zasady Wolfgandga Ketterle. W ubiegłym roku gościł u nas wybitny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Po spotkaniu z nim zrozumiałam, jak wszechstronna może być osoba. W „Quo vadis” Petroniusz wygłaszał wykład na temat tego, że człowiek powinien być rozwinięty na 360 stopni. Sądzę, że jeżeli tylko to możliwe, trzeba być przykładem tego” – mówi Marzena Mackojć-Sinkevičienė, fizyk, wykładowca, młodszy pracownik naukowy Centrum Nauk Fizycznych i Technologii, współorganizatorka konferencji naukowych, wileńska poetka. „Sytuacja się polepsza. Kiedyś w ogóle nie dopuszczano kobiet na takie kierunki jak fizyka. Dzisiaj jednak nadal brakuje takiego dodawania odwagi dziewczynom. Zdawałoby się, że nie są u nas ważne ani płeć, ani religia, ani narodowość, tylko zdolności i praca, ale nadal w wielu branżach dominują mężczyźni” – podkreśla Marzena. Jak mówi, zarówno w fizyce, jak w i w poezji fascynuje ją możliwość pozostawienia jakiegoś śladu, zwiększenia bagażu wiedzy ludzkości.