ZW TV
zw.lt

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej: Ewelina Dobrowolska

"Spotykam osoby, które mówią, że przez całe życie żyją w Wilnie i nie znają żadnego Polaka. Czasami muszę iść do Sejmu czy innych instytucji i próbować wyjaśniać, dlaczego robimy to, co robimy - dlaczego mamy te sprawy sądowe, składamy w prokuraturze wnioski dotyczące mowy nienawiści, jaki to ma sens - przecież czasem bardzo istotna jest zmiana jednej literki w nazwisku czy pozwolenie na złożenie wniosku w języku ojczystym, mimo że ktoś dobrze zna litewski" - opowiada Ewelina Dobrowolska, pomocnik adwokata, prawniczka Europejskiej Fundacji Praw Człowieka. "I tylko wtedy, kiedy pokazujesz, że w szkole przez 12 lat, w mediach czy nawet w rodzinie jesteś identyfikowany w inny sposób, kiedy tłumaczysz, że bycie Polakiem może boleć, bo w społeczeństwie istnieje niezbyt pozytywny kontekst, wtedy dopiero rozmówca zaczyna rozumieć. To jest problem - kiedy czegoś nie znamy, zawsze tego się boimy, a kiedy boimy się, nigdy tego nie zrozumiemy". Ewelina Dobrowolska ma na swoim koncie nie tylko wiele wygranych spraw dotyczących oryginalnej pisowni imion i nazwisk. Reprezentuje także osoby LGBT czy imigrantów, ponieważ uważa, że kwestie naruszenia praw człowieka są jednakowe dla każdej mniejszości. "Jak każdy prawnik, mam też sprawy rozwodowe, cywilne. Jednak te sprawy, które uważam, że mają sens, to sprawy dotyczące praw człowieka, dyskryminacji, mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści. Nie ma monotonii, każda sprawa jest unikalna i ciekawa. Widzę, że te sprawy, które prowadzimy, mają na celu zmianę - czy to ustawy, czy poglądy społeczeństwa. Uważam, że mam jakąś misję - nie wiem, czy ją wykonam w ciągu swojego życia, ale przynajmniej to, co robię, ma jakiś większy sens niż tylko wynagrodzenie" - podkreśla prawniczka.

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej: Ewelina Dobrowolska
Fot. Roman Niedźwiecki