Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Zwrot ziemi zakończy się w 2019 roku. Komentarz Saksona

W III kwartale 2019 r. rząd planuje zakończyć proces zwrotu ziemi. Prezes Związku Prawników Polaków na Litwie Grzegorz Sakson jest sceptyczny wobec nowej inicjatywy rządu.

Rząd zobowiązał samorządy do stycznia 2018 przygotować plan niezagospodarowanych gruntów w jednostkach samorządowych oraz zaprojektować działki, które mają być zwrócone prawowitym właścicielom.

Spis działek przeznaczony pod zwrot ma być publiczny i każdy chętny będzie mógł się z nim zapoznać. Minister rolnictwa Bronius Markauskas oświadczył, że ta decyzja przyśpieszy zwrot ziemi.

„Moim zdaniem to nie jest realne. Nie bardzo rozumiem, jak można zobowiązać samorządy. Jeśli będzie taka decyzja, to pytanie czy plan będzie po prostu przygotowany niechlujnie? Samorząd może również odpowiedzieć, że brak jest ziemi wolnej. Wówczas Narodowa Służba Rolna ma prawo zapłacić pretendentom symboliczną rekompensatę pieniężną. Obecnie było sporo takich decyzji, ale posypały się skargi. Teraz oczekuje się na orzeczenie Najwyższego Sądu Administracyjnego. Przypuszczalnie decyzja NSA ma być wydana w 2018 roku i jeśli nie będzie po myśli pretendentów, wówczas formalnie proces zwrotu ziemi można zakończyć jeszcze wcześniej. Teoretycznie decyzja NSA nie jest wiążąca dla wszystkich spraw i można nadal zwracać się do sądu, ale zostanie stworzona pewna praktyka sądowa i sądy będą się nią kierowały” – wyjaśnił zw.lt Grzegorz Sakson, prezes Związku Prawników Polaków na Litwie .

Największy problem zwrotu ziemi jest w Wilnie oraz w dużych miastach.

Z danych narodowej służby rolnej wynika, że na dzień dzisiejszy ziemię nie zwrócono dla 5 327 osób. Na zwrot ziemi czeka 3 625 mieszkańców Wilna, 701 – mieszkańców Kowna oraz 283 mieszkańców nadmorskiej Połągi.

W Wilnie faktycznie jest największy problem z niezagospodarowaną („wolną”) ziemią, dlatego zaspokojenie w 100 proc. wszystkich interesantów jest niezwykle skomplikowane. Państwo zaproponowało kilka sposobów rekompensaty. Istniała możliwość odzyskania ziemi w postaci lasu lub w papierach wartościowych. Można również uzyskać rekompensatę pieniężną. Zgodnie z rządową metodyką za hektar ziemi o przeznaczeniu rolnym płaci się 2 891,52 euro, natomiast za ziemię przeznaczoną w chwili nacjonalizacji pod zabudowę – 22 242,8 euro. Warto podkreślić, że cena rynkowa za jeden ar (w zależności od położenia, infrastruktury i innych czynników) w litewskiej stolicy wynosi mniej więcej tyle, co państwo płaci za hektar. „Akty prawne, które regulują proces restytucji mienia, nie przewidują takiej możliwości, aby za ziemię płacono cenę rynkową” – poinformowano zw.lt w Narodowej Służbie Rolnej.

Wiosną 2016 r. władze Wilna zapewniały, że robią wszystko, co jest w ich mocy, aby zakończyć proces możliwie jak najszybciej. Niestety w najbliższym czasie o zakończeniu zwrotu ziemi w Wilnie można tylko pomarzyć. „Jest to proces długoterminowy. Mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że będzie trwał dłużej niż rok czy dwa lata. Tak naprawdę w danej sytuacji nie widzę sposobu, jak miałby się zakończyć proces zwrotu ziemi. Z tego co wiem, mamy wnioski na ok. 5000 działek. Obecnie samorząd przygotowuje ok. 2000 działek. Zostaje więc jeszcze sporo osób w kolejce” – podkreślił wówczas w rozmowie z zw.lt wicemer Wilna Kvedaravičius.

Jego zdaniem zwrot ziemi — to proces niezwykle czasochłonny. Przygotowanie planu pod działkę trwa do dwóch lat. „Musimy przeprowadzić wszystkie pomiary oraz uzyskać wszystkie zezwolenia. Po pierwsze, musimy unikać błędów. Po drugie, brakuje samej ziemi. Szukamy działek, które można zwrócić właścicielom i dlatego niejednokrotnie mówiłem miejskiemu Departamentowi Rozwoju Przestrzennego, że muszą te sprawy załatwiać jak najszybciej, aby ludzie odzyskali nieruchomości” – wyjaśnił wicemer.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!