Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Zwrot ziemi w Wilnie: Brak miejsca czy brak woli politycznej?

Zwrot ziemi jest jedną z najbardziej bolesnych kart w historii nowoczesnej Litwy. Zwłaszcza dotyczy to Wilna, gdzie większość właścicieli znacjonalizowanego przez sowietów mienia stanowią Polacy. Proces zwrotu ziemi trwa od lat, a nadal nie widać jego końca.

„Tak się dzieje z powodu elementarnego braku ziemi. W związku z tym szuka się sposobu, aby zadowolić wszystkich interesantów” – twierdzi wicemer Wilna Linas Kvedaravičius, który koordynuje w samorządzie kwestie związane ze zwrotem ziemi. Z wicemerem nie zgadza się radny oraz prezes Związku Prawników Polaków na Litwie Grzegorz Sakson.

„Ziemi jest wystarczająco. Brakuje woli politycznej. Gdyby była wola polityczna to nie byłoby problemu z kształtowaniem i planowaniem działek” – jest przekonany radny.

Bezterminowy proces

Natomiast Narodowa Służba Rolna, która nadzoruje zwrot ziemi w całym kraju, wzrusza ramionami twierdząc, że jest uzależniona od decyzji samorządu. „W aktach prawnych nie przewidziano terminu zakończenia procesu zwrotu ziemi. Proces będzie więc trwał tak długo, aż zostaną uregulowane sprawy wszystkich petentów” – powiedział zw.lt kierownik działu komunikacji Narodowej Służby Rolnej Audrius Gelžinis.

Obecnie w Wilnie w różnej formie zwrócono byłym właścicielom lub ich spadkobiercom 47,78 proc. znacjonalizowanej ziemi, czyli 2293,50 hektarów. Z tego w naturze – 1309 hektarów. Natomiast w całej Litwie w miastach przeciętnie zwrócono ponad 88 proc. ziemi.

W Wilnie faktycznie jest problem z niezagospodarowaną („wolną”) ziemią, dlatego zaspokojenie w 100 proc. wszystkich interesantów jest niezwykle skomplikowane. Państwo zaproponowało kilka sposobów rekompensaty. Istniała możliwość odzyskania ziemi w postaci lasu lub w papierach wartościowych. Można również uzyskać rekompensatę pieniężną. Zgodnie z rządową metodyką za hektar ziemi o przeznaczeniu rolnym płaci się – 2 891,52 euro, natomiast za ziemię przeznaczoną w chwili nacjonalizacji pod zabudowę – 22 242,8 euro. Warto podkreślić, że cena rynkowa za jeden ar (w zależności od położenia, infrastruktury i innych czynników) w litewskiej stolicy wynosi mniej więcej tyle, co państwo płaci za hektar. „Akty prawne, które regulują proces restytucji mienia, nie przewidują takiej możliwości, aby za ziemię płacono cenę rynkową” – poinformowano zw.lt w Narodowej Służbie Rolnej.

Metodyka wywołała oburzenie wśród osób oczekujących na zwrot nieruchomości i została zaskarżona do Sądu Konstytucyjnego przez Litewski Związek Właścicieli Ziemskich. Sąd Konstytucyjny 11 września 2013 r. orzekł, że metodyka jest zgodna z Konstytucją.

Walka o działkę

Główna walka trwa obecnie o działkę – 12 arów pod budowę domu prywatnego. Do kwietnia 2010 r. powierzchnia takiej działki wynosiła 20 arów. Zdaniem Grzegorza Saksona w obecnej sytuacji i 12 arów to dosyć sensowna alternatywa i „warto o nią powalczyć”. Tym bardziej, że od 2013 r. działka może być wykorzystana nie tylko pod budowę, ale również w celach komercyjnych.

„Cena działki komercyjnej, która może być wykorzystana do działalności gospodarczej lub pod budowę domu wielomieszkaniowego jest znacznie wyższa. Działka komercyjna może wynosić nawet kilka hektarów. Jest jednak jeden minus – ta działka będzie zazwyczaj miała kilku lub kilkunastu współwłaścicieli i wszyscy właściciele będą musieli wspólnie i jednomyślnie zadecydować o jej przyszłości. Obecnie o takie działki ubiega się 3939 pretendentów. Z grubsza jeśli wszystkie działki będą wynosiły po 12 arów, to samorząd ma zwrócić im 472 hektary ziemi. I Samorząd miasta Wilna ma wystarczająco ziemi, aby w ten sposób zrekompensować” – wyjaśnił Sakson.

Wina samorządu?

Audrius Gelžinis  z Narodowej Służby Rolnej sądzi, że problem ze zwrotem ziemi w miastach polega na tym, że zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem poszczególne decyzje dotyczące restytucji praw na znacjonalizowaną nieruchomość podejmują instytucje od siebie niezależne. Ostateczną decyzję w sprawie zwrotu ziemi podejmuje Narodowa Służba Rolna (Nacionaline žemės tarnyba), ale przydzielaniem oraz planowaniem działek zajmuje się lokalny samorząd.

„W dużym stopniu więc zwrot ziemi zależy od działań administracji Samorządu miasta Wilna. Warto podkreślić, że samorząd dotychczas nie zaplanował wystarczającej liczby działek pod indywidualną budowę, które można byłoby zaproponować obywatelom oczekującym w kolejce na zwrot ziemi. Planowanie działek leży w kompetencji samorządu i Narodowa Służba Rolna nie może zmusić tej instytucji, aby skorygowała lub zmieniła plan ogólny miasta, w którym są planowane działki pod budowę. Tak samo nie może zobowiązać do przygotowania planów detalicznych dążąc do restytucji własności poprzez stworzenie działek pod budowę indywidualną lub zwrotu ziemi w naturze” – podkreślił w rozmowie z zw.lt Gelžinis.

„Jednym z największych problemów jest przekazywanie petentom działek pod indywidualną zabudowę. Niestety ten proces w Wilnie przebiega ociężale. W 2012 r. wileński samorząd zaplanował 14 działek, w 2013 – żadnej, w 2014 – 118, a w 2015 – 128. Jednak w tym samym czasie w kolejce oczekiwało 4346 obywateli” – dodał Gelžinis.

Unikanie błędów

Władze miasta zapewniają, że robią wszystko, co jest w ich mocy, aby zakończyć proces możliwie jak najszybciej. Niestety w najbliższym czasie o zakończeniu zwrotu ziemi w Wilnie można tylko pomarzyć. „Jest to proces długoterminowy. Mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że będzie trwał dłużej niż rok czy dwa lata. Tak naprawdę w danej sytuacji nie widzę sposobu, jak miałby się zakończyć proces zwrotu ziemi. Z tego co wiem, mamy wnioski na ok. 5000 działek. Obecnie samorząd przygotowuje ok. 2000 działek. Zostaje więc jeszcze sporo osób w kolejce” – podkreślił w rozmowie z zw.lt wicemer Wilna Kvedaravičius.

Jego zdaniem zwrot ziemi — to proces niezwykle czasochłonny. Przygotowanie planu pod działkę trwa do dwóch lat. „Musimy przeprowadzić wszystkie pomiary oraz uzyskać wszystkie zezwolenia. Po pierwsze, musimy unikać błędów. Po drugie, brakuje samej ziemi. Szukamy działek, które można zwrócić właścicielom i dlatego niejednokrotnie mówiłem miejskiemu Departamentowi Rozwoju Przestrzennego, że muszą te sprawy załatwiać jak najszybciej, aby ludzie odzyskali nieruchomości” – wyjaśnił wicemer.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!