Zwrot ziemi: Finał w tym roku, ale nie wszyscy otrzymają to, czego oczekują

Władze zapewniają, że do końca 2020 roku na Litwie zakończy się zwrot ziemi, który trwa od blisko 30 lat. Nie dla wszystkich prawowitych właścicieli zaprojektowane działki czy inne formy rekompensaty są jednak zadowalające. Są też tacy - szczególnie ci, których ziemia znajduje się w Wilnie - którzy nadal nie odzyskali swoich działek. Tym problemom była poświęcona konferencja na temat zwrotu ziemi, zorganizowana przez polityków AWPL-ZChR w Domu Kultury Polskiej w Wilnie.

Małgorzata Kozicz
Zwrot ziemi: Finał w tym roku, ale nie wszyscy otrzymają to, czego oczekują

Fot. Małgorzata Kozicz

„Takie spotkania, takie konferencje organizujemy już prawie od 30 lat. Są one w jakimś stopniu skuteczne. Ludzie, którzy są wykształceni w kierunku prawniczym, jakoś dają sobie radę. Natomiast gros naszych ludzi nie może kontrolować tych procesów, tych nieskończenie zmieniających się ustaw. Spotkania są po to, by pomóc, odpowiedzieć na pytania, ale też poinformować” – mówił w rozmowie z dziennikarzami przewodniczący AWPL-ZChR, europoseł Waldemar Tomaszewski.

„Podczas takich spotkań rozmawiamy o wypełnianiu wszystkich formalności, mówimy, jakie są prawa właścicieli, co należy zrobić, na co zwrócić uwagę. Na roboczo nadal będziemy pracowali, zresztą, robiliśmy to przez te wszystkie ostatnie lata. Z jednej strony zmęczenie jest ogromne, dzisiaj przyszli ci, którzy jeszcze ziemi nie odzyskali, niektórym należy się więcej, niektórym mniej. Ale też należy wyraźnie powiedzieć, że bez naszej determinacji, chęci rozstrzygania tego problemu, ubytki byłyby o wiele gorsze. W tej dziedzinie nie było sprawiedliwości i nie ma, a nasi przedstawiciele nie mieli możliwości podejmowania decyzji. Ostatnio jesteśmy w koalicji w Wilnie, to nam pomogło i efekty są bardzo widoczne. Kiedy w latach 2015-2016 byliśmy w opozycji, działki w ogóle nie były projektowane. Za ostatnie lata zostały zaprojektowane 2 tys. działek i w tym kierunku nadal pracujemy” – przekonywał Tomaszewski.

„Mamy skomplikowany system biurokratyczny, terminy naciskają. Są na tyle ścisłe, że trudno ich dotrzymać, pracujemy jednak w tym kierunku, żeby ludziom przede wszystkim wytłumaczyć, poradzić. Oczywiście też przyjmować nowe akty prawne. W tej sesji parlamentarnej będziemy zgłaszali kilka poprawek – dotyczących zwrotu lasem za ziemię w mieście czy zwrotu ziemi pod zabudowę przemysłową w miastach” – zapowiedział polityk.

Fot. Małgorzata Kozicz

Jak poinformowała doradca premiera Litwy ds. rolnictwa i zwrotu ziemi Leokadia Poczykowska, obecny rząd zamierza zakończyć proces zwrotu ziemi w swojej obecnej kadencji.

„Ziemia została zwrócona praktycznie wszędzie, nieco gorzej sytuacja wygląda w rejonie wileńskim. Zostało 1270 osób, ale działki są już dla nich zaprojektowane, projekty nie obejmują jeszcze 55 osób. Mamy nadzieję, że do 1 lipca ziemia zostanie zwrócona. Wiadomo, że po przydzieleniu działek na pewno będą składane skargi, wiele osób będzie niezadowolonych, ale najważniejsze, by generalnie ten proces został zakończony” – powiedziała Poczykowska.

„Chciałabym podkreślić, że do służb rolnych można chodzić nieskończoną ilość razy i w nieskończoność wybierać działki, ale kiedy dla każdej osoby z kolejki zostanie zaprojektowana działka, dalej działki już nie będą projektowane. Chciałabym wszystkich zaprosić, byście wybierali działki takie, jakie są, bo w samym końcu na pewno zostaną one nie najlepsze” – zauważyła doradczyni premiera.

Z kolei zastępca dyrektora Administracji Samorządu m. Wilna Danuta Narbut podkreśliła, że w Wilnie sferę zwrotu ziemi nadzorują Służba Rolna, Ministerstwo Rolnictwa, rząd i Samorząd m. Wilna.

„W roku 2017, kiedy dołączyliśmy do koalicji i zaczęliśmy bardzo poważnie pracować nad zwrotem ziemi, zainicjowaliśmy systematyczne spotkania, które odbywają się średnio raz na 3 miesiące. Dowiadujemy się wiele podczas tych spotkań i możemy dzięki tym informacjom rozstrzygnąć problemy, których samorząd nie może rozwiązać samoistnie” – powiedziała Narbut.

Obecnie na zwrot ziemi w Wilnie oczekuje 2565 pretendentów. W 2018 r. zaprojektowano 446 działek, w 2019 roku – 300 działek, do chwili obecnej – kolejnych 1100 działek. Do końca marca 2020 roku planowane jest przekazanie działek dla kolejnych 73 pretendentów. Do lipca – jeszcze 649 działek.

„Analizujemy sytuację i wiemy, że działki nie zawsze spełniają oczekiwania obywateli, dlatego postanowiliśmy, że znajdziemy jeszcze możliwość zaprojektowania kolejnych 300 dodatkowych działek – po to, aby mieszkańcy mieli możliwość wyboru. Oddamy w tym roku 3300 działek” – zaznaczyła Narbut.

Jak dodała, około 13-15 proc. gruntów samorząd zabiera i przeznacza na infrastrukturę, „by sprawy te nie spadły na barki mieszkańców”. Projektowane tam są drogi i inne komunikacje, jest pozostawione miejsce na parki lub skwery.

„W 2020 roku każdy pretendent, który znajduje się w kolejce, otrzyma swoją część ziemi. Daleko to nie jest to, co należało do właścicieli wcześniej” – stwierdziła wicedyrektor stołecznej administracji. Doradziła, by informacji na temat zaprojektowanych działek na bieżąco szukać na stronie samorządu:
https://maps.vilnius.lt/zemes-grazinimas#layers

Najwięcej problemów ze zwrotem ziemi mają spadkobiercy byłych mieszkańców wsi sznurowych. W Wilnie było 65 takich wsi, zaledwie w 14 proces zwrotu ziemi dobiegł końca. Nie zawsze jest on satysfakcjonujący – np. w byłej wsi Kazbeje zwrot ziemi już się odbył, mieszkańcy nie mogą jednak korzystać ze swoich działek, ponieważ biegnie przez nie szeroki pas gazociągu, który ma strefę ochronną – 70 metrów z jednej i z drugiej strony.

Fot. Małgorzata Kozicz

„Przynajmniej wytłumaczono ludziom, co mają robić” – ocenił spotkanie Fryderyk Szturmowicz. „Większość ludzi starszych nie zna prostych, zwykłych rzeczy, nie rozumie aktów prawnych, nie umie korzystać z internetu”.

Łucja Ostapenko, która wraz z innymi ubiega się o zwrot ziemi w byłej wsi sznurowej Nowosiołki – obecnie dzielnica Bołtupie – jest innego zdania.

„Korzyści tu będzie więcej dla tych, którzy nas zebrali. Jesienią odbędą się wybory, a jak wybory, to zawsze jest jakiś ruch” – uważa wilnianka. Jak mówi, w ubieganiu się o zwrot ziemi właścicielom brakuje solidarności.

„Pisaliśmy podania, chodziliśmy, prosiliśmy, zorganizowaliśmy nawet pikiety pod samorządem i wszędzie ogłaszano, że te pikiety będą. Przecież sprawa zwrotu ziemi to sprawa wspólna, nie tylko nas jednych. Takich wiosek jak nasza było dużo. Ludzie powinni być razem, wspólnie. Teraz, jeżeli sprawa dotyczy was, to my tam do was nie pójdziemy, wy osobno, my osobno. Kiedy zbieramy się w małych grupach, samorząd na to nie reaguje. Gdyby koło samego samorządu zebrało się 3-4 tysiące ludzi, może miałoby to jakiś skutek” – powiedziała Ostapenko.

„Przecież państwo nie może nas tak zostawić, jak jest. Nasza ziemia znajduje się w Bołtupiach, w samym centrum miasta, za tę ziemię, gdzie mamy 60 hektarów ziemi, proponuje się nam spłacić po 3 tys. euro za setkę. Czy to jest realne? Moim zdaniem to nie jest sprawiedliwe i tak nie powinno być” – podkreśliła właścicielka ziemi.

Mieszkańcy byłych Nowosiołek, których ziemię miasto oddało na potrzeby społeczności dzielnicy Bołtupie, już przegrali jeden sąd, za rok ma odbyć się kolejna rozprawa. Jeżeli przegrają i tym razem, zamierzają zwrócić się do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

PODCASTY I GALERIE