Znamy wynik kwesty na Rossę

4612 euro i 180 złotych to wynik tegorocznej kwesty "Wileńszczyzna dla Rossy". Nie jest to suma ostateczna - dojdą jeszcze wyniki z dwóch miejscowości. W akcję zorganizowaną po raz trzeci z kolei przez wiceprezesa Polskiego Stowarzyszenia Medycznego Dariusza Żyborta zaangażowało się wielu wolontariuszy, księży, harcerzy. Organizatorzy akcji podreślają jednak, że przed nimi jeszcze sporo pracy w kwestii informowania społeczności Wileńszczyzny o tej akcji charytatywnej.

Joanna Bożerodska
Znamy wynik kwesty na Rossę

Fot. Joanna Bożerodska

„Wynik kwesty jest bardzo podobny, jak przed rokiem, tego się mogliśmy spodziewać. Oczywiście, jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Byłem na cmentarzach, widziałem, że w niektórych miejscowościach kwesta idzie bardzo dobrze – tam gdzie mamy liderów, aktywnych ludzi. W innych harcerze kwestują, ale ludzie nie wiedzą, o co chodzi, przechodzą obok. Musimy wykonać pewne prace domowe w kwestii informowania ludzi, przygotowania do kwesty rozpocząć o wiele wcześniej, pomyśleć, jak przedstawić tę informację, by dotarła do ludzi, którzy wrzucają do puszek” – mówi inicjator i organizator akcji Dariusz Żybort.

Jak dodaje, duża rola należy do księży. Tam, gdzie duchowni w trakcie mszy tłumaczyli, na czym polega kwesta, wyniki były o wiele lepsze.

„Wydaje mi się, że tak samo jak w ubiegłym roku, społeczność Solecznik była bardzo aktywna. Wiele zawdzięczam drużynie harcerskiej z Gimnazjum im. J. Śniadeckiego. Harcerze aktywnie się przyczynili, podczas świąt zadusznych i nie tylko, byli na cmentarzu solecznickim, przeprowadzili akcję w Samorządzie Rejonu Solecznickiego. Bardzo serdecznie dziękuję ministrantom parafii Kościoła św. Piotra na czele z proboszczem Wacławem Wołodkiewiczem, który naprawdę aktywnie zachęcił naszych mieszkańców, by wziąć udział w tej akcji” – mówi Mariola Pieszko z Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach.

To właśnie Soleczniki są od kilku lat niekwestionowanym liderem kwesty, tuż za nimi plasuje się Niemenczyn, chociaż organizatorzy podkreślają, że jednakowo cenią zaangażowanie wszystkich wolontariuszy, bez względu na liczbę zebranych pieniędzy.

„Kwesta udaje się nam bardzo dobrze. To duży sukces, jestem wdzięczny dla młodzieży, dla harcerzy, dzięki którym przeprowadzenie akcji jest możliwe” – mówi koordynator niemenczyńskiej grupy Paweł Żemojcin. Jak mówi, nie wszyscy ludzie są jednak pozytywnie nastawieni wobec kwesty.

„Trzy lata z rzędu mamy takie sytuacje, że nawet od Polaków słyszymy – co dla mnie ta Rossa, nie będę dawał na Rossę. Rozumiem, gdybyśmy to słyszeli od społeczeństwa litewskiego, ale że Polacy nie wiedzą, czym jest Rossa, kto tam jest pochowany i jakie są nasze korzenie? Osobiście uważam, że mamy obowiązek zadbać o ten cmentarz” – mówi Żemojcin.

Harcerka Monika Szydłowska z Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej również uważa, że skoro ludzie przyjeżdżają nawet z Polski, by pomóc Rossie, tym bardziej powinni to robić Polacy z Wileńszczyzny.

„Aktywność w tym roku była większa, w ubiegłym roku nie każdy wiedział, na czym polega ta akcja, w tym roku każdy wiedział o kweście i chciał przyczynić się, by odnowić Rossę” – zauważa Monika.

„Nasza kwesta odbyła się w trakcie sprzątania na Rossie, które organizowaliśmy jako Wileńska Młodzież Patriotyczna. Zbieraliśmy pieniądze wśród uczestników naszej akcji i ludzi, którzy byli w tym czasie na cmentarzu. Nie wszyscy, ale większość dawała bardzo chętnie” – opowiada z kolei Mirosław Marszewski z Wileńskiej Młodzieży Patriotycznej.

Alicja Klimaszewska, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą, ma nadzieję, że kwesta na Rossę stanie się tradycją, tak jak sprzątanie cmentarza czy zapalanie światełek pamięci. Jak powiedziała, środki zebrane podczas kwesty prawdopodobnie zostaną przeznaczone na renowację pomnika żołnierza z 1920 roku, pochowanego na Starej Rossie.

PODCASTY I GALERIE