Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Zerówki: szansa dla polskich szkół czy kolejna nieprzygotowana reforma?

Po wprowadzeniu obowiązkowego nauczania przedszkolnego do grup przygotowawczych w Wilnie zacznie uczęszczać 1388 sześciolatków, które jeszcze nigdzie się nie kształcą. W przedszkolach i szkołach miasta powstanie 79 nowych grup. Nic jednak nie wskazuje na to, by nastąpił napływ zerówkowiczów do polskich placówek.

Poprawki do Ustawy o oświacie, wprowadzające obowiązkowe nauczanie przedszkolne sześciolatków, zostały przyjęte w grudniu 2015 roku. Poprawki przewidują, że dziecko, które w bieżącym roku kalendarzowym kończy 6 lat, powinno uczęszczać do placówki edukacyjnej i być kształcone według programu nauczania przedszkolnego.  Do tej pory dzieci musiały rozpocząć edukację w roku, w którym kończą 7 lat – według programu kształcenia podstawowego.

Pomysł „dojrzewał” około roku, wzbudzając wiele dyskusji. Większość dotyczyła pieniędzy – brakowało środków na realizację tej reformy na poziomie samorządowym. Początkowo obowiązek nauczania sześciolatków miał być wprowadzony od września 2015 roku, jednak 22 samorządy z 60 nie zdążyły się przygotować i stworzyć dodatkowych grup, termin zatem przedłużono.

„W tym roku nie mamy żadnych informacji z samorządów, aby nie były one przygotowane do rozpoczęcia w roku szkolnym 2016/2017 nauczania przedszkolnego. Grupy nauczania przedszkolnego powstają każdego roku, bo dzieci kształconych w grupach przygotowawczych jest coraz więcej” – poinformowało zw.lt Ministerstwo Oświaty.

W planach ministerstwa na rok 2016 jest dostosowanie pomieszczeń przedszkoli i szkół średnich do potrzeb grup zerówkowych. Na całej Litwie zostanie zmodernizowanych 30 przedszkoli (na ten cel przeznaczono ponad 20 mln euro) oraz ponad 80 szkół (34 mln euro).

Ministerstwo informuje, że prace odbywały się już wcześniej. W latach 2013-2015 zmodernizowano 166 placówek kształcenia przedszkolnego (przeznaczono na ten cel ponad 20 mln euro). W latach 2013-2015 otwarto 77 uniwersalnych centrów wielofunkcyjnych oraz szkół-centrów wielofunkcyjnych, w których powstały grupy przygotowawcze (wstępne dane na rok 2015 to 170 grup, w których kształci się 1800 dzieci, czyli o 40 grup więcej, niż przed rokiem). Kosztowało to 23 mln euro. W latach 2013-2014 przeznaczono prawie 300 tys. euro na wdrażanie innowacyjnych modeli nauczania przedszkolnego w 32 samorządach. W ciągu najbliższych dwóch lat planowany budżet na ten cel to blisko 600 tys. euro – zapowiada Ministerstwo Oświaty.

Nauczanie przedszkolne jest finansowane ze środków koszyczka ucznia.

„Potrzeby mniejszości narodowych zostaną zaspokojone”. Czy na pewno?

W Wilnie jest obecnie 1388 dzieci, które jeszcze nie uczęszczają do placówek kształcenia przedszkolnego, ale w przyszłym roku będą objęte obowiązkiem nauczania sześciolatków. Dyrektor Departamentu Oświaty, Kultury i Sportu Samorządu Miasta Wilna Eglė Stonkutė nie może powiedzieć dokładnie, jaki odsetek tej liczby stanowią dzieci polskiej narodowości, przekonuje jednak, że jest on „bardzo nieznaczny”.

W Wilnie jest obecnie 1388 dzieci, które jeszcze nie uczęszczają do placówek kształcenia przedszkolnego

„Placówki mniejszości narodowych są gotowe, aby formować nowe grupy i zapewnić możliwość kształcenia przedszkolnego. Zapisy do grup nauczania przedszkolnego odbywają się tak samo jak do przedszkoli, za pomocą scentralizowanego systemu. Gdy już widzimy listy, formujemy grupy i udokładniamy ich liczbę – według potrzeb. Wnioski napływają, na ich podstawie widzimy już na przykład, że będą dwie szkoły – Senamiescio i Gimnazjum w Grygiszkach, gdzie powstaną nowe rosyjskie grupy. Polskie grupy będą działały między innymi w Gimnazjum im. J. I. Kraszewskiego, Szkole Średniej im. Sz. Konarskiego. Potrzeby mniejszości narodowych zostaną zaspokojone” – zapewnia Stonkutė.

Ogółem w mieście powstanie 79 nowych grup. Będą one zakładane zarówno w przedszkolach, jak i w szkołach. W jednych placówkach pojawią się po prostu dodatkowe grupy, w innych zerówki będą powstawały – nomen omen – od zera.

„Samorząd zakłada, że utworzenie grupy nauczania przedszkolnego od podstaw kosztuje około 17 tys. euro. W części placówek ta suma będzie mniejsza, bo trzeba będzie jedynie dodatkowo wyposażyć istniejące grupy. Prowadzimy rozmowy z każdym konkretnym przedszkolem czy szkołą, oceniamy możliwości i potrzeby” – tłumaczy Eglė Stonkutė.

Kontroli zakładanych grup dokonuje Centrum Zdrowia Publicznego. Stworzenie zerówek jest wyzwaniem zwłaszcza dla szkół, w których przedszkolaków nigdy nie było. Najmłodsi muszą mieć między innymi oddzielone pomieszczenia odpowiedniej wielkości, specjalnie dostosowane do ich wzrostu toalety, łóżka, jeżeli potrzebują poobiedniej drzemki.

Szansa dla polskich szkół?

Grupy nauczania przedszkolnego już dzisiaj działają we wszystkich przedszkolach i szkołach polskich. Co prawda, cyfry znacząco się różnią – np. w Progimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie jest aż 115 „zerówkowiczów” (absolutny rekord Wilna), w Szkole Podstawowej na Lipówce zaś – 4 polskich sześciolatków (zajęcia odbywają się razem z pionem rosyjskim w 15-osobowej grupie). W zależności od dzielnicy, najczęściej w placówkach polskich jest jedna lub dwie grupy zerówkowe.

 Gdyby „zabrać” sześciolatki z przedszkoli, a więcej grup zerówkowych zakładać w szkołach,  powstałyby nowe miejsca dla najmłodszych dzieci i zyskalibyśmy „narybek” dla polskich szkół.

Adam Błaszkiewicz, dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie, we wprowadzeniu obowiązkowego nauczania przedszkolnego dopatruje się szansy na przyciągnięcie większej liczby polskich dzieci do polskich szkół.

„Sześciolatki zostaną objęte obowiązkiem nauczania przedszkolnego. Samorząd boryka się z brakiem miejsc w przedszkolach. Gdyby „zabrać” sześciolatki z przedszkoli, a więcej grup zerówkowych zakładać w szkołach, z jednej strony powstałyby nowe miejsca dla najmłodszych dzieci, z drugiej zaś zyskalibyśmy „narybek” dla polskich szkół. Rodzice będą oddawali dzieci tam, gdzie będzie miejsce. Jeżeli jednak dziecko trafi do zerówki w szkole litewskiej, to do polskiej szkoły już nie trafi. Wydaje mi się, że warto nad tym pracować – zarówno nad powstawaniem nowych polskich grup, jak i nad tworzeniem ich dobrego poziomu” – mówi Błaszkiewicz.

„Jako że nauczanie przedszkolne staje się obowiązkowe, jasne, że do zerówek przyjdzie więcej dzieci. Tylko mają przyjść do polskich zerówek. Do nas należy znalezienie sposobu, żeby to polskie dziecko było w polskiej szkole. Jak wskazuje nasza praktyka, z tym bywa jednak bardzo różnie” – uważa dyrektor Gimnazjum im. J. I. Kraszewskiego Helena Juchniewicz.

„W rosyjskich szkołach zawsze było więcej dzieci”

Jak bardzo różnie, wyraźnie pokazują statystyki. Zgodnie ze spisem ludności z roku 2011, Polacy na Litwie stanowią 6,6 proc. ogółu mieszkańców, Rosjanie zaś 5,8 proc. Tymczasem na całej Litwie naukę w języku polskim pobiera 11 418 dzieci (co stanowi 3,4 proc. ogółu uczniów), w języku rosyjskim zaś – 14 442 uczniów (4,3 proc. ogółu uczniów). Podobnie jest w najmłodszym segmencie – w roku 2015 było na Litwie 1018 pierwszaków z polskich szkół i 1572 pierwszaki z rosyjskich szkół. Podczas gdy w przedziale wiekowym od zera do dziewięciu lat mali Polacy stanowią 7,4 proc., a mali Rosjanie – 5,2 proc.

W stolicy tendencje się nie różnią. Według oficjalnych danych w Wilnie mieszka 17,96 proc. Polaków i 13,64 Rosjan. Tymczasem w roku szkolnym 2015/2016 do polskich grup przygotowawczych uczęszcza około 500 dzieci, do zerówek rosyjskich – ponad 900.

Władze będą miały problemy ze stworzeniem optymalnej sieci zerówek

„W rosyjskich szkołach zawsze było więcej dzieci, ale nie zgodzę się z tym, że polskie dzieci idą do rosyjskich przedszkoli czy szkół. Być może zdarza się to w rodzinach mieszanych. Czasami zdarza się wręcz, że Litwini oddają dzieci do rosyjskiego lub polskiego przedszkola, jednak nie jest to jakiś procent, który można byłoby nazwać. Zerówki działają w wielu polskich szkołach, wydaje mi się, że w mieście Wilnie większość polskich dzieci, które skończyły pięć czy sześć lat, kształci się już w placówkach oświatowych. Może w jakichś odległych rejonach jest z tym problem” – uważa stołeczna radna z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Edita Tamošiūnaitė, pracująca między innymi w Komitecie Kultury, Oświaty i Sportu. Jej zdaniem, obecne władze będą miały problemy ze stworzeniem optymalnej sieci zerówek, zwłaszcza w nowych dzielnicach, problem nie dotyczy jednak grup przygotowawczych w placówkach polskich.

Dwa miesiące na rejestrację

Spójnej wizji nie ma jeszcze ani samorząd – który dopiero pracuje nad projektem sieci szkół miasta na lata 2016-2020 – ani poszczególne placówki. Administracja polskich szkół, w których działają zerówki, mówi, że czeka na najmłodszych uczniów w grupach przygotowawczych. Większość szkół w miarę potrzeb zakładałaby nowe grupy, tylko, że placówki same jeszcze nie wiedzą, ile dzieci przyjdzie do nich we wrześniu. Zapisy odbywają się za pośrednictwem samorządu – w systemie elektronicznym lub w okienku numer 20. w gmachu samorządu. Szkoły zobaczą dopiero ukształtowane listy, mimo że wszyscy jednogłośnie twierdzą, iż wygodniejsze dla zdezorientowanych rodziców byłoby złożenie podania bezpośrednio w szkole.

Swojej decyzji samorząd nie konsultował ze szkołami, a rodzicom permanentnie brakuje informacji. Jedni nie potrafią sobie poradzić z nie zawsze doskonałym systemem elektronicznym, inni nawet nie wiedzą, że rejestracja do zerówek zostanie zakończona 30 kwietnia. Czyli rodzice tegorocznych sześciolatków mają nieco ponad dwa miesiące na podjęcie decyzji.

Zdarzają się nieścisłości w pracy systemu, staramy się rozwiązywać je operatywnie

„Zdarzają się nieścisłości w pracy systemu, staramy się rozwiązywać je operatywnie. Obserwujemy, jak odbywają się zapisy. Ze swojej strony, jeżeli będziemy widzieli, że są jeszcze sześciolatki, nie zarejestrowane do przedszkoli, będziemy starali się rozpowszechniać informację przez szkoły, starostwa ” – obiecuje dyrektor Departamentu Kultury, Oświaty i Sportu samorządu wileńskiego Eglė Stonkutė.

„Nie wiemy, ile będzie dzieci”

Na razie misję informacyjną biorą na siebie same szkoły, pomagając rodzicom w rejestracji i przypominając o tym obowiązku.

„Trzeba dojść do tych rodziców, żeby na pewno wiedzieli. Nie jest to skomplikowane, ale w wypadku naszej szkoły wygodniej by było po prostu przyjść do szkoły i tutaj się zarejestrować. Nie mamy jednak na to wpływu, po prostu pomagamy rodzicom zdążyć na czas”- mówi dyrektor „Kraszewskiego” Helena Juchniewicz.

„Po otrzymaniu informacji staramy się ją na różne sposoby nagłośnić. Dzieci są w przedszkolach i rodzice na razie nie zastanawiają się nad obowiązkiem rejestrowania ich do zerówek, są pewni, że mają jeszcze czas” – dodaje wicedyrektor Szkoły Średniej im. Sz. Konarskiego Krystyna Kratkowska. W „Konarskim” w tym roku działa jedna zerówka. Jak będzie w przyszłym roku, będzie zależało od ilości dzieci. Miejsce dla najmłodszych znajdzie się nawet w przypadku, gdy klasa dwunasta, formalnie już należąca do Gimnazjum im. A. Mickiewicza, będzie kontynuowała naukę w starych murach.

„Mamy piętro przeznaczone na początkówkę, starsze klasy nie mają tam wstępu, a grupy spełniają wszystkie normy higieny” – tłumaczy Kratkowska.

Również wileńska Szkoła Średnia im. Wł. Syrokomli, ciągle ubiegająca się o status długiego gimnazjum, nie wie jeszcze, ile dzieci przyjmie do grup przygotowawczych od września. Listy zostaną przedstawione szkole dopiero na początku maja. Obecnie w szkole kształci się 29 sześciolatków.

„Mamy przeznaczone dla najmłodszych dwie pracownie, oddzieloną część korytarza. Według naszego modelu nauczania dzieci mogą przebywać w szkole do 10,5 h., pracują z nimi wykwalifikowane wychowawczynie, odbywają się dodatkowe zajęcia z muzyki, litewskiego, religii” – zachwala wicedyrektor Syrokomlówki Helena Marcinkiewicz.

Jesteśmy na etapie planowania, ale na realizację mamy wystarczająco czasu

Jak dodaje, zależnie od liczby zapisanych zerówkowiczów, szkoła będzie przygotowywała się do nowego roku szkolnego – być może trzeba będzie kupić dodatkowe łóżeczka, a może nawet przeznaczyć dla grup przygotowawczych dodatkową pracownię.

Dodatkowa grupa zostanie wyposażona także w Gimnazjum im. J. I. Kraszewskiego.

„Jesteśmy na etapie planowania, ale na realizację mamy wystarczająco czasu. Złożyliśmy wniosek do samorządu i rozumiem, że otrzymamy to wsparcie” – mówi Helena Juchniewicz.

Jej zdaniem przy wyborze placówki oświatowej rodzice kierują się przede wszystkim jej prestiżem, wynikami w nauce, procentem zdawania na studia wyższe.

„To jednak plany w dalszej perspektywie. Dzisiaj rodzica obchodzi to, jakie warunki zostaną stworzone dla dziecka, jakie panie pracują. A panie u nas pracują wspaniałe, które troszczą się o każde dziecko. Maluchy mają wyżywienie dostosowane do wieku, wiele zielonej przestrzeni dookoła szkoły, boiska, wychodzą na spacery. Staramy się aby były i wypoczęte i zadbane. Odbywają się zajęcia według czterogodzinnego programu plus zajęcia z litewskiego, angielskiego, aby dzieci w pierwszej klasie nie miały bariery w opanowaniu programu klasy pierwszej” – opowiada dyrektor Kraszewskiego.

Historia sukcesu

Wileńskie Progimnazjum im. Jana Pawła II do obecnego „stanu posiadania” – 115 zerówkowiczów – zmierzało przez cztery lata.

„Pierwsza grupa nauczania przedszkolnego powstała w 2011 roku, było w niej 13 dzieci. Każdego kolejnego roku zakładaliśmy nową gupę, aż doszliśmy do czterech” – wspomina wicedyrektor progimnazjum Irena Szostak. Zadziałał „marketing szeptany” – po prostu rodzice przekazywali informacje z ust do ust. Do zerówek przychodzą między innymi przedszkolacy z „Wiaterka”, „Kluczyka”, „Sikorki”, „Pilaitukasa”, jak i sześciolatki, które do tej pory nie uczęszczały do przedszkola.

Stworzenie pierwszej zerówki wsparło finansowo Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, kolejnych grup – stołeczny samorząd i Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Co roku szkoła pisze projekty o dofinansowanie wyposażenia grup, pomocy dydaktycznych, bo, jak mówi wicedyrektor „dużo mamy, ale dużo też potrzebujemy”. Grupy są wyposażone w projektory, tablice, nowoczesne pomoce naukowe, książki, zabawki. W zerówkach odbywają się zajęcia z języka litewskiego i angielskiego, lekcje tańca, działa teatrzyk szkolny. Najmłodsi biorą udział w licznych projektach i konkursach.

Dyrektor progimnazjum Janina Wysocka podkreśla, że wychowawczynie grup przedszkolnych prężnie współpracują z nauczycielkami podstawówki. „Dzięki temu od początku mamy indywidualne podejście do każdego dziecka. A i same maluchy, gdy przychodzą do pierwszej klasy, czują się już w szkole, jak u siebie w domu. Wiedzą, gdzie jest stołówka, gdzie sala, gdzie gabinet dyrektor, potrafią sobie poradzić. Pierwszego września nie przeżywają żadnego stresu, a jedynie radość ze spotkania z kolegami”.

W Progimnazjum JPII integrują się nie tylko najmłodsi. Jest na przykład tradycja, że uczniowie siódmej klasy czytają bajki w zerówce. Czasami czytać przychodzą babcie.

„Zależy nam na współpracy z rodzicami. Jak rodzice, dziadkowie nauczą się od zerówki współpracować, tak zostaje w starszych klasach. Łatwiej wtedy porozumieć się z rodzicami, przemówić do nich, zrozumieć się nawzajem” – dodaje Irena Szostak.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!