„Zdjąć nieco nadętej powagi z trudnego sporu”. Akcja „Żółw”!

"Nie zagraża litewskiej tożsamości narodowej. Nie jest też polskim politykiem który zaraz zagarnie władzę w całym kraju". A mimo to, jak wierzą organizatorzy rozpoczynającej się właśnie akcji internetowo-medialnej, jeżeli nawet nie przyczyni się do rozwiązania kwestii oryginalnej pisowni nazwisk i dwujęzycznych tabliczek, to przynajmniej pozwoli spojrzeć na nie z dystansem. Kto? Żółw!

zw.lt
„Zdjąć nieco nadętej powagi z trudnego sporu”. Akcja „Żółw”!

Fot. FB/Tomasz Samsel

Akcję „Żółw” zainicjował w internecie polski przedsiębiorca, bloger i komentator Tomasz Samsel.

„Ciągle trwa spór pomiędzy Polakami na Litwie oraz Litwinami o litery. Wiadomo, czy można mieć w dokumentach lub na ulicach litery które są „zakazane” w litewskiej przestrzeni publicznej, czy też nie. Spór ten właściwie jest dość śmieszny. A precyzyjnie byłby takim gdyby nie urósł do rangi symbolu. Z symbolami jak wiadomo żartów nie ma. Teraz sprawa naprawdę powinna zostać rozwiązana. Co prawda jeśli tak się stanie i Polacy otrzymają prawo do używania litery „w” to raczej masowo tego nie będą czynić. Wiadomo koszty a i czasem się nie chce zwyczajnie. Wkurza ich jednak to, że im się tego zabrania. Wielu Litwinów też już traktuje tę sprawę symbolicznie. Obawiają się, że polska partia dzięki temu wzmocni się ogromnie. Dadzą też sygnał, że musieli się zgodzić na coś czego chcieli Polacy w litewskim przecież państwie.
Wszystko to razem tworzy splot niezwykle trudny do rozwiązania. Może zatem najpierw trzeba go nieco „odsymbolić”?
Pokazać jego w sumie dość śmieszną istotę. A istotą tą jest … żółw. Poczciwy ten zwierzak ma nazwę składającą się z samych „zakazanych” liter. Mimo to istnieje a nawet kpi z tych co się go boją. Nie zagraża litewskiej tożsamości narodowej. Nie jest też polskim politykiem który zaraz zagarnie władzę w całym kraju. Jest po prostu zwykłym żółwiem. Ani jego wina ani zasługa, że tak się go pisze” – napisał Tomasz na swoim profilu w Facebooku.

„Proponuję zatem akcję internetowo-medialną. Umieszczajcie wizerunek żółwia na koszulkach na naklejkach na samochodach. Na naszywkach czy plakatach. W internecie i w realu. Gdzie wam przyjdzie na to ochota i jaki pomysł wam wpadnie do głowy. Rozsyłajcie do znajomych przez komunikatory internetowe. Pokazujcie się w koszulkach z takim nadrukiem w realu. Pokażcie z takim lekkim przymrużeniem oka, że to nic groźnego te parę liter. Piszę to nie tylko do Polaków. Także do Litwinów. Tych którzy wierzą w siłę swego narodu a są do tego podstawy. W końcu ten niewielki naród miał w swej historii niemiłe „przygody” które autentycznie zagrażały jego istnieniu. Mimo to jest. Istnieje. Ma swoje suwerenne państwo. Taki naród miałby teraz bać się „żółwia”? To śmieszne.
Może tym sposobem uda się zdjąć nieco nadętej powagi ze sporu który tak trudno rozwiązać. Kiedy bowiem pokażemy, że to o co się spieramy, nie jest aż takie poważne tylko nawet śmieszne; to i dogadać się łatwiej.
Zachęcam więc do pobierania wizerunku „żółwia”. Powszechnego go używania i publikowania każdego kto ma na to ochotę” – czytamy w poście promującym akcję.

Jak zaznacza autor pomysłu, wizerunek jest na licencji – CC-Attribution-ShareAlike 4.0. Prawa autorskie posiadają Alicja i Tomasz Samsel, obejmują one także ewentualne prace pochodne. Można pobierać go bezpłatnie pod warunkiem podania autorów.

PODCASTY I GALERIE