Wilno i Wileńszczyzna
zw.lt

Zanussi o polskiej wrażliwości, litewskiej małostkowości i Landsbergisie

Znany polski reżyser i intelektualista Krzysztof Zanussi zaprezentował na Międzynarodowych Wileńskich Targach Książki autobiografię pt. „Strategie życia, czyli jak zjeść ciastko i je mieć”. Prezentacja odbyła się w piątek (23 lutego) w Litexpo. Moderatorem spotkania był znany litewskich dziennikarz i publicysta Rimvydas Valatka. Z redakcją zw.lt Zanussi podzielił się swymi przemyśleniami na temat pisarstwa, relacji polsko-litewskich i rozmowie z Dalią Grybauskaitė… po polsku.

O pisaniu. Dzisiaj świat mediów zjednoczył wszystkie dyscypliny sztuki. Ludzie już mniej się dziwią, że filmowiec pisze książki, scenariusze czy sztuki teatralne. To wszystko jest moim udziałem, wszystko to robię. Teraz wyszła moja książka po litewsku, która wcześniej została wydana w Polsce. W Polsce też wyszła teraz nowa, inna książka, więc ta działalność pisarska na starość przypadła z pewnym przyśpieszeniem. Ale jest ta sama radość. Radość kontaktu z ludźmi. Ludzie na filmach widzą moje uczucia, mój sposób opowiadania o świecie. W książkach można zobaczyć, jak myślę i jakie mam poglądy. Bo przede wszystkim je wykładam. Cieszę się, że po Rosji, po Ukrainie, teraz Litwa ma moja książkę.

O związkach z Litwą. Nie tak dawno temu, przed rokiem, wystawiłem swoją własną sztukę teatralną w Tetrze w Poniewieżu. Bardzo się cieszę, że mnie zaproszono. W ogóle kontakty z Litwą miałem jeszcze w czasach Związku Sowieckiego. Właśnie z tamtych dalekich czasów pamiętam Vytautasa Landsbergisa, jako muzykologa. I użyłem jakby jego postaci w moim filmie „Persona Non Grata”, gdzie bohater jest dysydentem i muzykologiem. Oczywiście inne cechy pochodziły od innych modeli. To jest tak bliskie sąsiedztwo i kluczowy element naszej tożsamości – Wielkie Księstwo, Korona, Rzeczpospolita Obojga Narodów oraz te czasy, kiedy Polską rządzili Litwini. Trzeba przyznać robili to bardzo udanie. Dynastia Jagielońska była naszą szczęśliwą dynastią i stworzyliśmy na owe czasy model bardzo współczesny i wybiegający na przód. Po czym mu nie sprostaliśmy. Wszystko to jest bardzo intrygujące dla mnie. Będąc z pochodzenia Włochem patrzę na to z jeszcze większą świeżością. Bardzo mnie to ożywia, aczkolwiek żadnych korzeni litewskich nie mam.

O konflikcie polsko-litewskim. Myślę, że jest pewna zadra w naszych relacjach. Dużo można mówić skąd ją można wyprowadzić. Za każdym razem jako Polak muszę sobie przypominać, że nas Polaków, koroniarzy jest dziesięciokrotnie więcej niż Litwinów. Więc musimy być dziesięciokrotnie bardziej delikatni, wrażliwi i mieć wyobraźnię na tą wrażliwość narodu, który się odrodził, a który kiedyś przynajmniej językowo roztopił w polszczyźnie. I odnalezienie tej tożsamości jest dla Litwinów czymś bardzo trudnym i ważnym. Cieszę się, że ten proces następuje. Na pewno Litwa 20 lat temu była o wiele mniej przyjazna niż jest dzisiaj. Obecnie śmielej odwołuje się do tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego, a nie tylko do stulecia Litwy czysto narodowej. Tradycja Wielkiego Księstwa jest dużo ważniejsza dla świata, Europy i jednocześnie łączy tą Litwę z Koroną. Doświadczenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów było dobrym doświadczeniem. To była jakaś prefiguracja przyszłej, zjednoczonej Europy. Mieliśmy jakiś nowy pomysł na świat. Mieliśmy otwartość na rozmaitość, która łączyła Rzeczpospolitą. Byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa, teraz nie mówimy o tym tak odważnie, a szkoda, bo to jest część naszej historii. Wtedy to był islam, który nacierał na Europę, zresztą z obu stron. Od strony Gibraltaru i od strony Kamieńca Podolskiego. Razem z Litwinami obroniliśmy się przed tym i dzięki temu Wiedeń jest miastem europejskim. Mamy oczywiście obszar konfliktu, gdzie się nie zgadzamy. Nas denerwuje pewna małostkowość Litwinów, a powinniśmy zrozumieć, że właśnie przez to, że ich jest mało, ta obrona czasami przyjmuje formę gruboprzesadnej. Ta walka o parę liter, podwójne napisy, o nazwiska – ciągle z naszej polskiej perspektywy wydaje się małostkowa. Cała Europa jakoś sobie dała radę i mam nadzieję, że politycy wreszcie jakoś to rozwiążą.

O rozmowie z Grybauskaitė. Miałem taką możliwość i przyjemność (na otwarciu Międzynarodowych Wileńskich Targów Książki – przyp.red.). Prezydent z własnej i nieprzymuszonej woli przeszła z angielskiego na polski, którym włada biegle. Bardzo dobrze wspominała świeżą wizytę prezydenta Dudy, co mnie ucieszyło. Wręczyłem jej książkę, nie wiem czy ją kiedykolwiek przeczyta, ale ucieszyłem się, że chociaż w takim minimalnym stopniu mogę się przyczynić do tej dyplomacji uśmiechów.

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!