Zajęcia organizacji „Gyvenimo menas” w szkołach: Werbowanie religijne czy propagowanie zdrowego trybu życia?

W szkołach coraz częściej są prowadzone zajęcia praktyczne, których celem jest zapoznanie młodych osób z technikami walki ze stresem, agresją i napięciem. Organizuje je instytucja "Gyvenimo menas" ("Sztuka życia"), która, jak twierdzi, dąży do wyzwolenia społeczeństwa z przemocy. Takim słowom nie wierzą jednak rodzice uczniów, a duchowni przestrzegają przed takimi praktykami.

zw.lt
Zajęcia organizacji „Gyvenimo menas” w szkołach: Werbowanie religijne czy propagowanie zdrowego trybu życia?

Fot. BNS/Lukas Balandis

Na swojej stronie internetowej „Gyvenimo menas” jest przedstawiany jako organizacja charytatywna, która działa w 152 krajach. „W ten czy inny sposób (poprzez zajęcia i projekty humanitarne) organizacja „Gyvenimo menas” dotknęła losów 370 milionów ludzi” – czytamy na portalu. Jak twierdzą przedstawiciele organizacji, zajęcia polegają na nauce redukcji stresu. Jest to możliwe poprzez wykonywanie ćwiczeń oddechowych, medytację i jogę. „Gyvenimo menas” chwali się swoją działalnością charytatywną – inicjatywami rozwiązywania konfliktów w terenach objętych działaniami wojennymi, pomocą ofiarom klęsk żywiołowych, wojen, terroryzmu, a także programem transformacji społecznej i rozwoju społeczeństwa.

Nie wszyscy jednak wierzą takiemu opisowi grupy. Rodzice uczniów szkół, gdzie „Gyvenimo menas” prowadzi zajęcia, twierdzą, że nie zapytano ich wcześniej o zgodę na zaproszenie takich lektorów i zabraniają swoim pociechom brać udział w ćwiczeniach. Matka jednego z uczniów (nazwisko redakcji jest znane) wyznaje – z opowiadań pociechy wynika, że seminaria mają charakter religijny. „Moje dziecko w pewnym momencie czuło się nieswojo. Czuło, że dzieje się coś niedobrego” – mówi.

Ks. Mariusz Marszałek zdecydowanie nie popiera prowadzenia takich zajęć w szkołach. „Mam wrażenie, że nie o jogę, ale o finanse tam chodzi. A jeśli pytanie dotyczy jogi, to należy pamiętać, że nie są to ćwiczenia fizyczne, ale praktyka medytacji związana z religiami Dalekiego Wschodu. Dla katolika jest to rzecz niedopuszczalna” – uważa duchowny.

Ks. Marszałek jest po stronie protestujących rodziców: „Oczywiście, że mają rację. Rodzice powinni skorzystać z prawa do wychowania i nie puszczać dzieci na te zajęcia”.

Ks. Mariusz Marszałek. Fot. Archiwum

W 1989 r. został opublikowany List do biskupów Kościoła Katolickiego o niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej „Orationis Formas”. W dokumencie się podkreśla, że „występujące dziś zjawisko rozpowszechniania się wschodnich metod medytacji w świecie chrześcijańskim i we wspólnotach kościelnych, stawia nas wobec gwałtownego powrotu do nie pozbawionych ryzyka i błędów usiłowań połączenia medytacji chrześcijańskiej z niechrześcijańską”.

Według księży katolickich, „tego rodzaju propozycje są liczne i bardziej lub mniej radykalne; jedne stosują metody wschodnie jedynie jako psychologiczne przygotowanie do prawdziwie chrześcijańskiej kontemplacji, inne idą dalej, próbując przy pomocy różnych technik osiągnąć duchowe doświadczenia analogiczne do doświadczeń znanych z opisów niektórych mistyków katolickich”.

Jednak część chrześcijan chce przejąć praktyki innych religii, np. Buddyzmu, nie wgłębiając się w ich znaczenie. W liście czytamy, że jest to niewłaściwa decyzja dla chrześcijanina: „Posługują się „teologią negatywną”, która idzie dalej aniżeli jakiekolwiek pozytywne twierdzenia o Bogu, utrzymując, że nic z tego, co jest na świecie, nie może być śladem wskazującym na nieskończoność Boga. Owe metody proponują nie tylko porzucenie medytacji zbawczych dzieł Boga Starego i Nowego Przymierza dokonanych w historii, ale także samej idei Trójjedynego Boga, który jest miłością, na rzecz zanurzenia się w „nieokreślonej otchłani Boskości”.

Z tego powodu propozycje łączenia medytacji chrześcijańskiej z technikami wschodnimi, muszą być stale poddawane weryfikacji, w której dokładnie będzie się rozróżniać metodę od treści.

„Niektóre ćwiczenia fizyczne automatycznie wywołują wrażenia spokoju i odprężenia, uczucia błogości, a nawet światła i ciepła, przypominające radości duchowe. Nadawanie im znaczeń symbolicznych, typowych dla doświadczenia mistycznego, gdy nie odpowiada im postawa moralna zainteresowanego, ujawniałoby pewien rodzaj schizofrenii umysłowej, która może prowadzić nawet do zaburzeń psychicznych, a niekiedy do odchyleń moralnych” – tłumaczą duchowni.

Fot. Joanna Bożerodska

Z drugiej strony, nie można stwierdzić, że stanowisko Kościoła Katolickiego w tym temacie jest jednoznaczne. „Nie znaczy to, że autentyczne praktyki medytacji, wywodzące się z chrześcijańskiego Wschodu i wielkich religii niechrześcijańskich, tak bardzo pociągające rozbitego wewnętrznie i zdezorientowanego człowieka współczesnego, nie mogą być odpowiednią pomocą w uświadomieniu modlącemu się w obecności Bożej i w wewnętrznym odprężeniu się także pośród trosk zewnętrznych. Miłości Boga, będącej jedynym przedmiotem kontemplacji chrześcijańskiej, nie można osiągnąć za pomocą jakiejkolwiek metody czy techniki; musimy raczej zawsze mieć wzrok utkwiony w Jezusa Chrystusa” – cytowane jest Pismo Święte w liście do biskupów.

Zajęciami w szkołach zainteresowały się również władze. Poseł Sejmu, konserwatysta Mantas Adomėnas zwrócił się do ministrów, aby zbadali tę sprawę i wydali oświadczenie z odpowiedzią, czy „Gyvenimo menas” ma prawo prowadzić zajęcia w szkołach.

„Jeżeli się okaże, że władze publiczne otworzyły drzwi do szkół sekcie łamiącej psychikę młodych ludzi, to by był poważny sygnał, że instytucje wspierające projekty zbyt lekkomyślnie traktują swoje obowiązki. Nie można tego tolerować” – powiedział członek Sejmu.

Fot. BNS/Žygimantas Gedvila

Przedstawiciele Gimnazjum im. Stanisława Moniuszki w Kowalczukach potwierdzili portalowi zw.lt, że „Gyvenimo menas” rzeczywiście prowadzi zajęcia w tej placówce. Odmówili jednak udzielenia dodatkowych komentarzy.

W mediach została opublikowana lista placówek, w których miały się odbywać lekcje organizacji „Gyvenimo menas”. Znajduje się na niej wiele polskich szkół, m.in. Gimnazjum im. Szymona Konarskiego w Wilnie, Szkoła Podstawowa im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach, Gimnazjum im. Elizy Orzeszkowej w Białej Wace, Gimnazjum im. Anny Krepsztul w Butrymańcach, a także polskie gimnazja w Pogirach, Grzegorzewie, Trokach czy Rudziszkach.

PODCASTY I GALERIE