Żaden protest, po prostu przyszliśmy zjeść jabłka”. Happening przed rosyjską ambasadą

„Moim celem było przyniesienie polskich jabłek dla pracowników rosyjskiej ambasady'' - wyjaśnił dziennikarzom znany litewski pisarz i dziennikarz Andrius Tapinas, który był inicjatorem solidarnościowej akcji z Polską pod ambasadą Federacji Rosyjskiej w Wilnie. Co prawda, rosyjscy dyplomaci nie raczyli przyjąć prezentu w postaci opakowania polskich jabłek, ale pod ambasadę przyjechały dwa policyjne radiowozy z karabinami.

Antoni Radczenko

Dzisiaj weszło w życie rosyjskie embargo na polskie jabłka. Polacy odpowiedzieli na to masową akcją #jedzjabłka. Polaków wsparli Litwini, którzy zorganizowali happening pod rosyjską ambasadą. „Sądzę, że akcja się udała. Pobyliśmy tutaj. Zobaczyliśmy, jaka jest reakcja. Smuci jedynie to, że rosyjska ambasada nie przyjęła jabłek, chociaż powiedzieli nam: „żdite’, żdite’”. Być może w Moskwie zakończył się czas pracy? To jednak nic takiego. Bo dzięki mass mediom pokazaliśmy, że to są najbardziej znane polskie jabłka na Litwie. Być może zorganizujemy jakąś zabawę lub aukcję…” – podzielił się z dziennikarzami Tapinas.

W akcji uczestniczyło ponad 10 osób oraz spora grupa dziennikarzy. Część uczestników przyszła z dziećmi i psami. Kiedy grupka zbliżyła się pod budynek ambasady i zadzwoniono, aby przyjęto prezent, od razu zareagowała ochrona. „Kto jest organizatorem? Czy macie zezwolenie od samorządu” – dopytywał się policjant. „Jakie zezwolenie? Na jedzenie jabłek?” – odpowiedział Tapinas.

Później na miejsce przybyły jeszcze dwa radiowozy. Cześć policjantów przybyła na miejsce z karabinami. Po spisaniu danych inicjator akcji został zwolniony. „Nie wiem dlaczego przyjechali z karabinami, być może jest taka procedura? Być może ambasada powiadomiła? Naprawdę nie jestem w stanie odpowiedzieć. Trzeba zapytać funkcjonariuszy (…) być może jest to antyterrorystyczny oddział, a oni mieli informację, że przygotowujemy jakieś zamieszki, że będziemy rzucali jabłkami? Nigdy po mnie nie przyjeżdżał oddział antyterrorystyczny. Bo w sumie nigdy nie uczestniczyłem w żadnych zamieszkach” – powiedział dziennikarzom litewski dziennikarz.

Tapinas nie mógł odpowiedzieć dokładnie dlaczego ambasada nie przyjęła prezentu. „Być może dyplomaci mają problem z poczuciem humoru. A być może po prostu nie jedzą jabłek, więc być może akcja była chybiona. Całkiem możliwe, że są uczuleni na jabłka lub polskie jabłka. Trudno powiedzieć. Nie jestem lekarzem” – żartował pisarz.

Organizatorzy poinformowali, że w czasie akcji zjedzono ok. 4 kilogramów polskich jabłek.

W Polsce pomysł konsumenckiej akcji wspierania polskich owoców i warzyw należy do wicenaczelnego „Pulsu Biznesu”. Dziennikarz wyraził ją prostym hasłem „Postaw się Putinowi – jedz jabłka, pij cydr”. Pomysł bardzo spodobał się internautom, którzy używając hashtagu #JedzJabłka zalali serwisy społecznościowe zdjęciami i wpisami wymierzonymi w rosyjskie embargo.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej