Wilniewczyca Visów szczęk

„Do tańca grają nam/Granaty, Visów szczęk“. Pamiętacie te słowa z piosenki „Rozszumiały się wierzby płaczące“? Dla kogoś z Polski zabrzmi to oczywiście śmiesznie, ale ileż to różnych wersji w swoim czasie wymyśliliśmy ze szkolnymi przyjaciółmi, żeby wytłumaczyć czym są tajemnicze „wisy“, a tymczasem są… pistoletami.

Aleksander Radczenko
Wilniewczyca Visów szczęk

Fot. Wikipedia

W prestiżowym, amerykańskim magazynie „Guns & Ammo” polski pistolet Vis został uznany nawet za jeden z najlepszych tego typu produktów w historii. O szacunku Amerykanów do tej konstrukcji może świadczyć udział Visa w wielu hollywoodzkich produkcjach filmowych (np. w kultowym filmie „Złoto dla zuchwałych”). Vis — to jednym słowem legendarna broń ceniona za celność, niezawodność, prostotę, solidność i wygodę użytkowania. W zorganizowanym przez „Rzeczpospolitą” plebiscycie na ikony dwudziestolecia II RP zajął II miejsce. Tuż za legendarnym bombowcem „Łoś”. Dla Polaków jest tym, czym dla Amerykanów colt. Zresztą jego twórcy amerykańskim Coltem-Browningiem 1911 inspirowali się. Niewielu natomiast zdaje sprawę, że jednym z tych twórców był wilniuk, inżynier Piotr Wilniewczyc.

Piotr Apolinary Wilniewczyc pochodził z zamożnej rodziny szlacheckiej z terenów obecnej zachodniej Białorusi, która zostala po upadku powstania styczniowego zesłana na Syberię. Nieprzypadkowo więc urodził 31 stycznia 1887 roku w syberyjskiej wiosce Kimiltiej (gubernia irkucka). Jednak większość dzieciństwa i lat młodych spedził w naszym mieście, bo wkrótce po urodzeniu się 7 marca 1889 roku drugiego syna (Wacława) rodzina Wilniewczyców powróciła do Wilna. Piotr Wilniewczyc zapewne zamierzał zatrzymać się w tutaj na dłużej, skoro jego matka Anna Wilniewczyc zleciła wybudowanie w centrum Wilna (przy obecnej ulicy K.Kalinausko) dla niego trzypiętrowej kamiennicy z żółtej cegły, ozdobionej inicjałami „P” i „W”, jednak po zdaniu matury w 1905 roku, wyjechał na studia do St.Petersburgu i już nigdy do Wilna na stale nie wrócił. Studiował na Wydziale Matematyczno-Fizycznym Uniwersytetu w Petersburgu, następnie w Petersburskim Instytucie Technologicznym, który ukończył w roku 1914. W 1915 r. roku ukończył Michajłowską Akademię Artyleryjską w Petersburgu. Jednym słowem zdobył gruntowne wykształcenie inżynieryjne na najlepszych ówczesnych uczelniach, a biegła znajomość rosyjskiego, francuskiego, niemieckiego, angielskiego i hiszpańskiego umożliwiała mu ciągły kontakt z fachową literaturą światową i samodoskonalenie się. W 1921 powrócił do Polski i podjął pracę w Boryszewskiej Fabryce Prochu pod Sochaczewem jako kierownik laboratorium mechanicznego badania prochu. W latach 1924-1928 wykładał w Oficerskiej Szkole Artylerii w Toruniu, napisał trzy podręczniki akademickie. Od 1928 roku do wybuchu II wojny światowej pracował w Państwowych Wytwórniach Uzbrojenia w Warszawie w charakterze eksperta balistycznego i doradcy w dziedzinie konstrukcji broni. W tym okresie zajął się również konstruowaniem broni.

Duet Wilniewczyc i Skrzypiński czyli „siła”

W połowie lat 20-ych XX wieku w Departamencie Uzbrojenia Ministerstwa Spraw Wojskowych narodziła się idea ujednolicenia broni indywidualnej używanej przez polskich dowódców za pomocą nowego i nowoczesnego pistoletu wojskowego. Poszukiwania zakończyły się wyborem czechosłowackiego pistoletu. Miano już zakupić licencję na produkcję pistoletu w Polsce, jednak cena okazała się zaporową (około 250 000 dolarów czyli 1,3 miliona ówczesnych złotych), więc pracownik Państwowych Wytwórni Uzbrojenia w Warszawie, inżynier Piotr Wilniewczyc zaproponował, że w ciągu kilku tygodni przygotuje projekt pistoletu, który będzie miał lepsze parametry. „Po kilku dniach, gdy rysunki zaczęły przybierać bardziej lub mniej właściwy wygląd, zaszedł do mnie dyrektor fabryki w Warszawie Jan Skrzypiński. Zainteresowały go moje rysunki na desce kreślarskiej, nawiązała się dyskusja, w wyniku której podpisaliśmy cichą umowę wspólnego opracowania pistoletu oraz podzielenia się po połowie honorariami za pracę. Umowa ta, chociaż nigdzie niezapisana, okazała się być bardzo szczęśliwą. Ja dobrze wiedziałem, co robić, a inżynier Skrzypiński wiedział, jak to zrobić” — wspominał po latach sam Piotr Wilniewczyc.

Wilniewczyc i Skrzypiński za podstawę wzięli amerykański Colt-Browning 1911, ochrona patentowa którego akurat w tym czasie wygasła, jednak wprowadzili cały szereg nowatorskich udoskonaleń: odryglowanie, zatrzymanie i zaryglowanie lufy oraz sposób jej osadzenia, a także zwalniacz kurka, umożliwiający opuszczenie go bez strzału. Polska konstrukcja była pierwszym pistoletem na świecie stosującym takie rozwiązania. Pistolet przetestowano na poligonie w Zielonce oddając sześć tysięcy strzałów. Wszystkie próby wypadły pomyślnie za wyjątkiem jednej. Pistolet miał być wrzucony do wody, następnie do pudelka z pyłem i po pobieżnym oczyszczeniu miał dalej strzelać. Jednak się zaciął całkowicie. Nawet zamka nie dało się odciągnąć. „Kiedy go oglądałem, cos mi się ten pyl zaczął wydawać podejrzany. I co się okazało? Kapral, który ten test prowadził, pomylił pudelka i zamiast do pyłu piaskowego wrzucił mokry pistolet do pudełka z cementem. Tak w sposób dosłowny” zabetonował pistolet” — wspominał Piotr Wilniewczyc. najważniejsze jednak, że nawet po tak ekstremalnym tescie, pistolet — po wyczyszczeniu — nadawał się do użytku.

Nowo narodzony tzw. samoczynny pistolet trzeba było jakoś nazwać. „Bawiąc się ołówkiem dyrektor Skrzypiński w końcu napisał na kartce papieru Wilniewczyc i Skrzypiński i powiedział do mnie – Niech Pan czyta pierwsze litery – „W” „i” „S”. Podoba się Panu? Z przyjemnością przyjmuję tą propozycję” — wspominał Piotr Wilniewczyc. Pierwsze egzemplarze pistoletu rzeczywiście nazywały się WiS od inicjałów jego twórców. 15 stycznia 1931 roku Wilniewczyc i Skrzypinski zlozyli do Urzedu patentowego w Warszawie wniosek patentowy. Patent nr 15567 został im przyznany 8 lutego 1932 roku. Prawa do patentu Departament Uzbrojenia zakupił za kwotę 50 000 zł, jednocześnie zmieniając nazwę pistoletu na „Vis”, co po łacinie oznacza „siła”. Seryjna produkcja pistoletu rozpoczęła się w 1936 roku w radomskiej Fabryce Broni. Do 1939 roku wyprodukowano ich ponad 49 tysięcy. Pierwsze otrzymali: Piotr Wilniewczyc (egzemplarze z numerem: 001, 003 i 005) i Jan Skrzypiński (002, 004 i 006). Posiadaczem Visa (nr 3646) był także prezydent RP Ignacy Mościcki. Pamiątkowy egzemplarz pistoletu otrzymał również król Rumunii Karol II, który w 1937 r. odwiedził Fabrykę Broni. Jednak zdecydowana większość pistoletów trafiła na wyposażenie polskich oficerów i podoficerów.

W 1938 roku Wilniewczyc razem ze Skrzypińskim skonstruowali pistolet maszynowy Mors, który miał być przyjęty na uzbrojenie Wojska Polskiego, lecz przed wybuchem wojny zdążono wykonać tylko serię informacyjną liczącą ok. 50 sztuk. Piotr Wilniewczyc pracował także nad innymi wzorami uzbrojenia m.in. karabinem przeciwpancernym UR, czołgowym i lotniczym karabinem maszynowym, hamulcem wylotowym do dział artyleryjskich oraz prowadził badania naukowe głównie z zakresu balistyki.

Sprawiedliwi wśród narodów świata

Paradoksalnie niemiecki atak na Polskę nie przerwał produkcji Viisów. Niemcy docenili walory niezawodnego i odpornego na zanieczyszczenia pistoletu i kontynuowali jego produkcję pod nazwą P-35 (pistole). Szacuje się, że na wyposażeniu niemieckiej armii znalazło się blisko 315 tys. pistoletów z Radomia, które cieszyły się dużym uznaniem wśród żołnierzy Wehrmachtu i marynarzy z Kriegsmarine. Wyroby radomskiej Fabryki Broni trafiały też w ręce polskiego podziemia (w Visy byli uzbrojeni np. uczestnicy Powstania Warszawskiego, więc nieprzypadkowo w jednej z najsłynniejszych pieśni powstańczej pojawia się zdanie: „a na Tygrysy mieli Visy…”). W odwecie okupanci powiesili we wrześniu 1942 r. na oczach całej załogi, 15 pracowników. Jednak P-35 dalej wyciekał z fabryki do lasu, więc Niemcy, aby utrudnić polskiemu podziemiu kompletowanie broni, produkcję luf przenieśli do Czech. I na to jednak znalazł się sposób — Armia Krajowa zaczęła wytwarzać lufy w warszawskim zakładzie Teofila Czajkowskiego.

W tym czasie Piotr Wilniewczyc przebywał w kraju, był żołnierzem Armii Krajowej i nadal zajmował się konstrukcją broni. Opracował m.in. tłumik do pistoletu maszynowego STEN. Żołnierzem AK był również jego młodszy brat płk. Wacław Wilniewczyc, który w swoim czasie wybrał karierę wojskową. Zmobilizowany do rosyjskiego wojska już na początku I wojny światowej dostał się do niemieckiej niewoli i przebywał w niej do końca wojny. Z chwilą odzyskania przez Polskę niepodległości wstąpił do Wojska Polskiego. Służył w Częstochowie, Klecku, Zamościu. W 1932 roku został przeniesiony do Lublińca na Śląsku na stanowisko dowódcy 74 górnośląskiego pułku piechoty. W roku 1933 dostał awans na stopień pułkownika. Podczas kampanii wrześniowej organizuje obronę drogi wylotowej z Kielc w kierunku Krakowa. W październiku 1939 roku znajduje się w Zielonce pod Warszawą, dokąd jeszcze w czerwcu 1939 roku przeniosła się jego zona Maria i córka Anna. Wkrótce rozpoczął działalność konspiracyjną w polskim podziemiu pod pseudonimem „Wilni”, należał do ścisłego dowództwa ZWZ AK.

Za namową Władysławy Chomsowej, znajomej działaczki lwowskiej „Żegoty”, Wilniewczycowie — po wojnie zostali uhonorowani tytułem „Sprawiedliwi wśród narodów świata” — podjęli się ratowania Żydów. Latem 1942 r. do Zielonki przybyły pierwsze osoby: dwie uciekinierki z lwowskiego getta — Róża i Ida Beglaiter. Po kilku tygodniach pobytu u Wilniewczyców, kobiety przeniosły się do sąsiedniego, niezamieszkałego domu, ale często odwiedzały Wilniewczyców, żeby porozmawiać, a kiedy ktoś z członków rodziny chorował, Ida, lekarka, leczyła go. Po wojnie siostry Beglaiter wyjechały do Izraela i zamieszkały w Haifie. Jesienią 1942 r. w Zielonce pojawiły się kolejne osoby od Chomsowej: Ryszard Szpindler, przed wojną dyrektor rafinerii w Drohobyczu, oraz Roman, prawdopodobnie jego brat, obaj z rodzinami. Wacław Wilniewczyc, z pomocą mieszkającego obok brata Piotra Wilniewczyca, wynajął im mieszkania na swoje nazwisko. Dzięki temu Ryszard Szpindler zamieszkał w Warszawie, Roman w Gołąbkach. Osobno ulokowano ich żony i nastoletnie córki. Niestety w 1943 r. obaj ukrywający się mężczyźni zostali aresztowani przez Niemców i rozstrzelani. Ich żony i córki przeżyły natomiast wojnę. Wilniewczycowie udzielili pomocy także rodzinie przybyłego ze Lwowa pana Hermana. Wraz z żoną umieścili go pod opieką mieszkającego w Zielonce ogrodnika, natomiast ich córkę w klasztorze. Wacław Wilniewczyc zginął 31 lipca 1944 roku przypadkowo raniony podczas ostrzału artyleryjskiego zachodniego brzegu Wisły przez wojska sowieckie.

Lubiany i doceniany

Po wojnie Piotr Wilniewczyc został wykładowcą Politechniki Łódzkiej i Politechniki Warszawskiej, prowadził także zajęcia na Politechnice Poznańskiej. Od 1954 roku był profesorem Politechniki Warszawskiej i kierownikiem Zakładu Konstrukcji Urządzeń Automatycznych na Wydziale Sprzętu Mechanicznego, zajmującego się konstrukcją automatycznej broni strzeleckiej. Był jednym z najbardziej lubianych i podziwianych wykładowców. „Praktyka u profesora Wilniewczyca to było coś niezwykłego. Przede wszystkim dzięki nie mu przekonałem się, co chce robić w życiu” — wspominał po latach Andrzej Jęczmyk, również wybitny polski konstruktor broni strzeleckiej.

Piotr Wilniewczyc zajmował się w dalszym ciągu konstrukcją broni strzeleckiej. W roku 1958 wraz ze Stanisławem Rojkiem opracował projekt pistoletu WiR; nie został on jednak skierowany do produkcji seryjnej. Pod koniec lat pięćdziesiątych Wilniewczyc kierował zespołem opracowującym pistolet maszynowy RAK, który już po jego śmierci został ukończony i przyjęty na uzbrojenie Wojska Polskiego i milicji pod oznaczeniem PM-63 RAK. W ostatnich latach swojego życia pełnił funkcję kierownika Zakładu Konstrukcji Urządzeń Automatycznych w Katedrze Urządzeń Mechanicznych Politechniki Warszawskiej. Zmarł na raka 23 grudnia 1960 roku w Warszawie i został pochowany na Powązkach obok brata Wacława. Na jego nagrobku wyrzeźbiono pistolet Vis…

Wpis powstał na podstawie: Rafał Natorski, Był jednym z najlepszych pistoletów w historii, facet.wp.pl; AS, 8 lutego 1935 r. Opatentowano pistolet VIS wz. 35, broń marzenie każdego żołnierza, nowahistoria.interia.pl; „A na Tygrysy maja Visy“, www.sprawiedliwi.org.pl; www.polskieradio.pl; Darius Pocevičius, Namai su „sekretais”, www.bernardinai.lt; www.muzeumpw.com.pl, www.ogrodywspomnien.pl, pl.wikipedia.org

PODCASTY I GALERIE