Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Wilnianka w Szanghaju: Chińczycy bardzo lubią Europejczyków

„Zdarza się również, że Chińczycy wiedzą coś o Litwie. Jest to niewątpliwie zasługa naszych koszykarzy! Najczęściej Litwę kojarzą jako państwo niegdyś przynależące do ZSRR” - powiedziała w rozmowie z zw.lt Ewelina Stefanowicz, która od roku mieszka, pracuje i studiuje w Chinach.

Wilnianka w Szanghaju: Chińczycy bardzo lubią Europejczyków
Fot. Archiwum

Antoni Radczenko, zw.lt: Jak znalazłaś się w Szanghaju?

Ewelina Stefanowicz: W Szanghaju jestem dzięki stypendium o które się ubiegałam dokładnie rok temu. Wtedy jeszcze nie miałam pomysłu w której części Chin chciałabym spędzić prawie cały rok i szczerze mówiąc, niezbyt chciałam wyjeżdżać na długo, a tym bardziej do Chin. Dzisiaj dziwię się, że aż tyle się zastanawiałam nad wyjazdem i nawet szkoda, że to tylko roczne stypendium. Studiowałam język i kulturę tego kraju przez trzy lata i to był już najwyższy czas, żeby osobiście doświadczyć i „spróbować” Chin od strony praktycznej, a nie z opowieści. Wybrałam w końcu Szanghaj ze względu na różnorodność tego miasta. Można tu poznać zarówno Chiny współczesne, jak też tradycyjne. Jest to miasto bardzo niejednorodne, można tu znaleźć prawie wszystko. Moim zdaniem, jest do dobre miejsce na pierwszy wyjazd i pobyt w Państwie Środka. Poza tym Chińczycy są tutaj otwarci, przyjaźni, przyzwyczajeni do obecności obcokrajowców i chętni do pomocy. Najbardziej lubię Szanghaj za to, że można tu poznać osoby praktycznie z każdego zakątka świata. Każdy tu się znalazł z rozmaitych powodów i na swój sposób organizuje swoje życie.


W Warszawie ukończyłaś dwa kierunki: europeistykę i sinologię. Teraz europeistyka jest dość popularnym kierunkiem. Skąd pomysł na sinologie?

Ukończyłam stosunki międzynarodowe i sinologię na Uniwersytecie Warszawskim. Europeistykę studiowałam na początku, jako studia licencjackie, później ze względu na specjalizację wschodnioazjatycką, na studia magisterskie przeniosłam się do Instytutu Stosunków Międzynarodowych.

Pomysł na jakiś całkowicie „inny” język razem z innymi „dziwnymi” pomysłami na studia dawno chodziły mi po głowie. Po niekończącym się zastanawianiu się i gdybaniu w końcu zaczęłam się uczyć języka chińskiego przez rok jako lektorat na pierwszym roku studiów licencjackich, następnie podjęłam studia na kierunku sinologia. Nigdy nie przypuszczałam, że przygoda z tym językiem i Chinami będzie trwała aż po dziś dzień. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że ukończę te studia. Z doświadczenia znajomych wiedziałam, że wiele osób rezygnuje. Postanowiłam, że tylko spróbuje i zobaczę jak to wygląda. Byłam ciekawa ludzi na orientalistyce.


Chiny z pewnością pod względem kulturowym różnią się od Europy. Jakie różnice da się zauważyć na pierwszy rzut oka?

Na pierwszy rzut oka, próbując zestawić obie kultury, widzi się jedynie różnice. Nawet trudno zdecydować od czego by tu zacząć. Myślenie, ogólne podejście do życia, sposób wyrażania opinii, najprostsze codzienne przyzwyczajenia – wszystko jest odmienne. Trudno też uogólniać i przypisywać Chińczykom poszczególne cechy. Chiny to ogromny i różnorodny kraj, zamieszkuje go ponad pięćdziesiąt różnych narodowości, każda ma swoje zwyczaje, język, temperament. Im więcej zwiedzam i poznaję różne oblicza Chin, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że prawie nic nie wiem i wszelkie wcześniejsze wyobrażenia oraz opinie łatwo można obalić podając kolejny przykład z życia wzięty. Poza tym, kraj ten zmienia się w niesamowitym tempie i to, co kiedyś było nie do pomyślenia, dzisiaj jest na porządku dziennym. Jednak do dziś niezmiennie najważniejszym pozostaje kultura jedzenia, co mi się bardzo podoba. Kuchnia chińska jest bardzo zróżnicowana, w zależności od regionu jest bardziej łagodna lub ostra, na północy jedzą makaron, na południu ryż. Zaskoczyło mnie to, że po przybyciu do Szanghaju tutejsze potrawy nawet w najmniejszym stopniu nie przypominają dań z chińskich restauracji w Europie. Bardziej lubiłam właśnie te przystosowane do gustu Europejczyków. Będąc tutaj najczęściej jadamy w restauracjach mniejszości muzułmańskiej, a w piątki na śniadania wybieramy się na bazar muzułmański, gdzie przyrządzają przepyszne potrawy. Moim zdaniem, właśnie cała kultura i obyczaje, w tym kultura jedzenia mniejszości narodowych są niesamowicie bogate i interesujące. Jest to mieszanka wpływów różnych języków, narodowości, umiejętności dostosowania się do najtrudniejszych warunków zarówno naturalnych, jak też gospodarczych, z czego ukształtowały się tradycje. Przebywając tutaj najbardziej mi się podoba bliskość Azji. Możliwość podróży do sąsiednich krajów, bądź poznania przedstawicieli tych krajów chociażby daleko nie wychodząc z domu, bo większość studentów mieszka tuż na kampusie.

Zbulwersować obcokrajowca tutaj mogą podstawowe przyzwyczajenia Chińczyków, takie jak wzajemne przekrzykiwanie się, sposób w jaki jeżdżą na ulicach, wydawane odgłosy podczas jedzenia bądź też gapienie się na obcokrajowców w mniejszych miejscowościach (na skalę chińską są to miasta liczące średnio pięć milionów mieszkańców). Wszystko zależy od nastawienia. Jak się przebywa przez dłuższy okres w państwie azjatyckim, to wszelkie bulwersujące „odmienności” przestają być dokuczliwe. Poza tym, jestem przekonana, że obcokrajowcy również mają „swoje” odmienne przyzwyczajenia, które nie do końca są zrozumiałe i przyjazne Chińczykom. Jesteśmy pod tym względem tacy sami w swoich odmiennościach czy dziwactwach.

 Nigdy nie przypuszczałam, że przygoda z tym językiem i Chinami będzie trwała aż po dziś dzień. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że ukończę te studia


Podobno uczysz języka angielskiego chińskie dzieci. Opowiedz o specyfice pracy w Chinach?

Jest to dla mnie niesamowite doświadczenie, nigdy wcześniej nie przypuszczałam, że jestem wystarczająco cierpliwa i w najmniejszym stopniu zdolna do przekazania dzieciakom tego, co umiem w sposób zabawny. Wydaje mi się, że najwięcej frajdy z tego mam właśnie ja. Poza tym, chińskie dzieci mają sporo obowiązków już od trzeciego roku życia. Dzieje się tak ze względu na olbrzymią liczebność mieszkańców tego kraju i ogromną konkurencję o miejsce w lepszym przedszkolu, potem szkole i na uniwersytecie. Każdy rodzic dwoi się i troi, aby zapewnić swemu potomstwu lepszy start do dorosłego życia. Dzieci tutaj są najważniejszą inwestycją rodziców i dziadków. Rodziny z wielkich miast i ich dzieciaki mają więcej szczęścia pod względem dostępu do edukacji na wysokim poziomie, ale też płacą za to wysoką cenę. Przy takich realiach, z którymi zmierzają się dzieci mieszkające w Chinach w ogóle nie mam prawa narzekać na jakiekolwiek zmęczenie, one naprawdę mają większą wytrwałość niż większość pracujących dorosłych obcokrajowców gdziekolwiek w Europie. Zaskakujące jest to, że przy całym bagażu obowiązków i zajęć dzieciaki są nadal radosne, chętne do podjęcia wszelkich inicjatyw. Jedynie co mi się nie podoba, to nacisk nauczycieli na konkurowanie, zbieranie punktów, wyróżnianie najlepszych, wymóg wkuwania na pamięć ustalonych formułek. Dyskusje i rozmyślanie nad tym, jak inaczej można by podejść do zadania prawie nie wchodzą w grę. Nie ma na to czasu. Mimo wszystko, jestem pełna podziwu i zachwytu dla nich. To są wspaniałe otwarte i kochane dzieciaki, będę z pewnością za nimi tęskniła.


Jaki jest stosunek Chińczyków do Europejczyków? Czy w Chinach coś wiedzą o Litwie?

Chińczycy bardzo lubią Europejczyków, są ciekawi naszych opinii, chętni to zawierania przyjaźni, podróży do tych krajów. W wielkich miastach, a szczególnie we wschodniej części Chin obecność białego człowieka nie dziwi już nikogo. Praktycznie od czasu otwarcia Chin na świat w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Europejczycy byli tu ciągle obecni. Ludzie w wielkich miastach są bardziej otwarci i całkiem sporo wiedzą na nasz temat. Młodzież potrafi biegle się posługiwać językiem angielskim oraz często uczy się języka hiszpańskiego, co jest zadziwiające. Inaczej też się rozmawia z Chińczykami kiedy się przekonają, że możemy porozumiewać się po chińsku, czują się bardziej swojsko i traktują nas właściwie jak rodzinę.

Zdarza się również, że Chińczycy wiedzą coś o Litwie. Jest to niewątpliwie zasługa naszych koszykarzy! Najczęściej Litwę kojarzą jako państwo niegdyś przynależące do ZSRR. To się powoli zmienia, coraz więcej młodych Chińczyków podejmuje studia i wyjeżdża na różnego rodzaju wymiany akademickie do krajów europejskich, a Europa Środkowa i Wschodnia staje się coraz bardziej atrakcyjna ze względu na przyrodę, autentyczne zabytki i spokojny tryb życia.

Zbulwersować obcokrajowca tutaj mogą podstawowe przyzwyczajenia Chińczyków, takie jak wzajemne przekrzykiwanie się, sposób w jaki jeżdżą na ulicach, wydawane odgłosy podczas jedzenia bądź też gapienie się na obcokrajowców w mniejszych miejscowościach


Z jakim krajem wiążesz swoją przyszłość?

Jest to chyba najtrudniejsze pytanie. Obecnie nie chciałabym jeszcze „na zawsze” gdziekolwiek się osiedlić. Lubię zmieniać miejsca, poznawać nowe realia, spoglądać na te same wydarzenia czy problemy od innej strony. Za każdym razem lubię zaczynać robić niby te same rzeczy, ale też zupełnie inaczej. Pewnie to o czym mówię jest strasznie abstrakcyjne, brakuje w tym konkretów, ale trudno mi teraz ocenić wszystko, czego tu doświadczam i zdecydować gdzie, co i jak będę robiła po powrocie. Z perspektywy czasu pewnie na podobne pytania też odpowiem inaczej. Kiedy wrażenia i emocje opadną, będę mogła bardziej obiektywnie ocenić swój pobyt tutaj.
Mam jedynie nadzieję, że jeszcze tutaj wrócę. Zostało jeszcze zbyt dużo miejsc, do których chciałabym pojechać. Mongolia Wewnętrzna, Tybet, Yunnan oraz mnóstwo innych zakątków w Chinach jak też w całej Azji pozostaje do zwiedzenia.