Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Wilkoń i Bluj-Stodulska na targach książki – wileńskie powroty i odkrycia

Drugiego dnia Międzynarodowych Wileńskich Targów Książki Instytut Polski w Wilnie zaprosił na warsztaty prowadzone przez legendarnego polskiego artystę Józefa Wilkonia i młodą ilustratorkę Patrycję Bluj-Stodulską. Dla Wilkonia jest to pierwszy pobyt na Litwie, Bluj-Stodulska tutaj się urodziła, ale oboje przyznają, że przyjazd do Wilna dostarczył im wielu emocji.

W Centrum Wystawowym Litexpo ilustratorzy poprowadzili zajęcia twórcze dla dzieci. Józef Wilkoń zaprosił najmłodszych do malowania kotów – tych dużych, dzikich, jak też zupełnie udomowionych. Patrycja Bluj-Stodulska zaproponowała zamianę ról – co by było, gdyby to człowiek, a nie koń, ciągnął wóz czy zamiast psa chodził na smyczy.

„Dzieciństwo jest cudownym okresem w życiu człowieka i warto chronić i pamiętać, zachować wszystko to najcenniejsze, co mamy w dzieciństwie – potrzebę zabawy, wyobraźni, spontaniczności reakcji. To mnie inspiruje. Prawie wszystkie dzieci w wieku 4-10 lat malują spontanicznie i chętnie. Dopiero później pojawiają się inne zainteresowania” – mówił po warsztatach kreatywnych z dziećmi legendarny polski ilustrator Józef Wilkoń.

Artysta gości na Litwie po raz pierwszy. Do tej pory jego znajomość z naszym krajem odbywała się dzięki tworzeniu ilustracji do „Pana Tadeusza”.

„”Pan Tadeusz” od dawna mnie urzekał, wydanie tej książki było dla mnie ogromną radością. Pierwsze wydanie pojawiło się w 1963 roku, po dziesięciu latach oczekiwania gotowych ilustracji na druk. Ostatnie zaś wydanie, które ukazało się w ubiegłym roku, obejmuje całokształt mojej pracy nad „Panem Tadeuszem”. Z wielkim wzruszeniem jechałem w te strony, patrząc na te pagórki leśne, na te łąki – takie, jak je opisał Mickiewicz. Kiedy pracowałem nad „Panem Tadeuszem”, nie widziałem nigdy Wilna, Litwy, przeglądałem tylko dokumenty, zdjęcia. Gdy oddałem prace do druku, wydawca mnie zapytał – Czy był pan kiedyś na Litwie? – Nie byłem. – Tam jest dokładnie tak, jak pan namalował. To mi sprawiło ogromną satysfakcję. Takie samo wrażenie miałem jadąc teraz tymi pagórkowatymi terenami w pobliżu Niemna” – opowiada ilustrator.

Tymczasem Patrycja Bluj-Stodulska jest rodowitą wilnianką, obecnie na stałe mieszkającą w Warszawie.

„Zostałam zaproszona przez Instytut Polski do udziału w Wileńskich Targach Książki i po raz pierwszy jestem tutaj zawodowo. To ogromny zaszczyt, że moje nazwisko figuruje tutaj z nazwiskiem Józefa Wilkonia czy Stasysa Eidrigevičiusa” – podkreśla Patrycja.

Oprócz prowadzenia warsztatów i spotkań z czytelnikami, Patrycja Bluj-Stodulska prezentuje na targach jedną z pierwszych książek, do których robiła ilustracje – „Dźwięk”, wydaną przez Hokus-Pokus.

„Praca nad tą książką była dla mnie nauką – jak wygląda zderzenie ilustracji z tekstem. Jest to książka popularno-naukowa, więc z jednej strony można było włożyć trochę fantazji, a z drugiej strony np. ilustracje przekroju ucha czy rysunki zwierząt są dosyć realistycznie wykonane” – mówi ilustratorka.

„Rysuję od zawsze, lubiłam to robić i było to moją mocną stroną. Dużo zawdzięczam swoim rodzicom, którzy zauważyli we mnie potencjał, systematycznie posyłali na zajęcia plastyczne. Dla mnie to było naturalne, że po szkole, wileńskiej Syrokomlówce, dostałam się na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. Nie dostałam się co prawda od razu, ale pomyślałam sobie „nie ma bata, muszę po prostu przeczekać” – i udało się w przyszłym roku. Nigdy nie miałam wątpliwości, czy chciałabym robić coś innego. Nie jest to może prosty zawód, są pytaniea są wyzwania, w Polsce jest mnóstwo ilustratorów i myślisz – ktoś jest lepszy, ktoś osiągnął więcej sukcesów. Ale z drugiej strony, jak tłumaczę komuś, na czym polega moja praca, to tylko z uśmiechem na twarzy” – przyznaje Patrycja.

Obecnie artystka mieszka i pracuje w Warszawie, nie ukrywa jednak, że chciałaby częściej wracać do Wilna.

„Jako wilnianka przyznam, że to uczucie, kiedy przyjeżdżam do domu, a na stałe mieszkam już w innym miejscu, jest dość skomplikowane. Mam nadzieję, że dzięki temu, iż ta praca jest dość luźna, nie muszę siedzieć 8 godzin przy biurku, tylko mogę wziąć ze sobą komputer i sprzęt i pracować w dowolnym miejscu, może Wilno jeszcze da mi szansę jakiegoś małego powrotu” – uśmiecha się Patrycja Bluj-Stodulska.

Artykuł powstał w ramach projektu „Dialog pomiędzy narodami”, który jest współfinansowany przez Fundusz Wsparcia Prasy, Radia i Telewizji.

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!