Wileńscy poeci o Konwickim: Nosił w sobie Wilno

Tadeusz Konwicki miał doskonałe rozeznanie w realiach wileńskich. W stosunkach polsko-litewskich stawiał na relacje dobrosąsiedzkie, o których powinni decydować ludzie światli. Na Litwie jest dziś jednak niezasłużenie zapomniany – mówią wileńscy poeci, pisarze, tłumacze, którzy znali i współpracowali z wielkim polskim twórcą. Tadeusz Konwicki zmarł w środę wieczorem w Warszawie.

Aleksandra Akińczo
Wileńscy poeci o Konwickim: Nosił w sobie Wilno

Fot. PAP/Leszek Szymański

„Tadeusz Konwicki, który urodził się w Wilnie, w Kolonii Wileńskiej (Pavilnys), przez całe życie smakował Wilno, Wileńszczyznę, często odwoływał się do Wilna. Nosił to miasto w sobie” – powiedział w rozmowie z Radiem „Znad Wilii” wileński poeta Romuald Mieczkowski, redaktor czasopisma „Znad Wilii”.

Tadeusz Konwicki, który jest dobrze znany społeczności polskiej na Litwie, wśród Litwinów jest praktycznie nieznany. W 2001 roku na Litwie ukazał się jedyny przekład „Małej Apokalipsy” na język litewski.

„To była pierwsza książka Konwickiego, którą przeczytałam, i wstrząsnęła mną do głębi. Wręcz ścięła mnie z nóg. Może dlatego, że sama nieraz myślałam, iż niemożliwe jest napisanie książki o socjalizmie, pokazującej jego sedno. Konwicki potrafił to uczynić” – mówi autorka przekładu „Małej Apokalipsy” na język litewski Irena Aleksaitė.

„Bardzo szkoda, że nie ma go już z nami, ale może będzie to dla litewskich wydawnictw okazja, by zainteresować się innymi jego książkami. Proponowałam wydawnictwom przetłumaczenie „Rojstów”, ale nikt się nie zainteresował, może teraz to się zmieni. Jest to autor niezasłużenie zapomniany na Litwie, zwłaszcza, że w wielu swoich książkach pisał o tym kraju” – dodaje Aleksaitė.

To, że był związany z tym regionem, z tym magicznym miastem, ma wielkie znaczenie dla literatury polskiej

„Tadeusza Konwickiego można zaliczyć do nurtu regionalistów. W okresie międzywojennym był to bardzo ważny nurt w literaturze. Po wojnie ci z Polaków, którzy wyjeżdżali do Polski, kontynuowali ten nurt. To, że był związany z tym regionem, z tym magicznym miastem, ma wielkie znaczenie dla literatury polskiej” – mówi Józef Szostakowski, poeta i pisarz wileński, autor książek o Wileńszczyźnie.

Wtóruje mu inny wileński twórca, Wojciech Piotrowicz:

„Inni pisarze pokpiwali, że u Konwickiego wszystkie rzeki płyną tak, jak płyną na Litwie – ze wschodu na zachód, do Morza Bałtyckiego. Mimo, że duży kawał życia spędził w Warszawie, to w swoich powieściach kierunku rzek nie zmienił – we wszystkich książkach, które później napisał w Polsce, opisuje różne polskie realia, a jednak rzeki płyną ze wschodu na zachód, a nie tak jak w Polsce z południa na północ” – opowiada Piotrowicz.

Wojciech Piotrowicz miał okazję spotkać Tadeusza Konwickiego podczas jednego z jego pobytów w Wilnie.

„Było to w czasie różnych przemian politycznych – spotkaliśmy się w domu wspólnego znajomego. Konwicki był człowiekiem z dobrym dowcipem, jako dawny Wilniuk, urodzony w Nowej Wilejce, miał absolutne rozeznanie we wszystkich miejscowych sprawach. Wychował się w Kolonii Wileńskiej u swoich dziadków Blinstrubów. Ten domek w swojej książce „Nowy świat i okolice” narysował, bo miał też dar do rysowania. Domek istnieje do dzisiaj. Oprócz tego jest stacyjka kolejowa, którą opisywał w książce „Kronika wypadków miłosnych”” – wspomina Piotrowicz.

Romuald Mieczkowski niejednokrotnie gościł w mieszkaniu Konwickiego na Nowym Świecie w Warszawie. Jak mówi, spędzili wiele godzin na rozmowach. Na łamach pisma „Znad Wilii” Mieczkowski opublikował kilka wywiadów-rzek z Konwickim.

 Inni poeci czy artyści wymyślają sobie legendy o swoim pochodzeniu, a my nie musimy nic wymyślać, my po prostu jesteśmy z Wilna

„Tadeusz Konwicki zawsze pamiętał o swoim rodowodzie. Pewnego razu powiedział – wie pan, inni poeci czy artyści wymyślają sobie jakieś legendy o swoim pochodzeniu, a my, wilnianie, nie musimy nic wymyślać, my po prostu jesteśmy z Wilna i tego wystarczy żeby mieć mityczne, ciepłe miejsce pochodzenia, to, na czym bazujemy swoją twórczość” – opowiada Mieczkowski.

„Należał do grona tych twórców, którzy, jeśli chodzi o Polaków na Litwie, o stosunki polsko-litewskie, stawiali na dobrosąsiedztwo, na to, by o tym decydowali światli ludzie, ludzie sztuki, ludzie literatury. Bardzo popierał to, co robiła polska inteligencja na Litwie, nasze skromne pisarstwo, udział w sztuce, nauce. Jak również namawiał do korzystania z dóbr tej ziemi – abyśmy pamiętali o pochodzeniu, o Litwie. Zresztą sam do tych wątków nieraz odnosił się w swojej twórczości” – kontynuuje redaktor czasopisma „Znad Wilii”.

„To już nawet nie był pisarz czy filmowiec, to symbol człowieka pochodzącego z naszych stron, odnośnik do naszej skarbnicy posiadania, przykład sukcesu człowieka z Wilna” – uważa Romuald Mieczkowski.

PODCASTY I GALERIE