Wileńscy dozorcy żądają pieniędzy

Przedstawiciele spółek, które zajmują się sprzątaniem Wilna, żądają od władz samorządowych zwrócenia niezapłaconych wynagrodzeń.

BNS
Wileńscy dozorcy żądają pieniędzy

Fot. BFL/Gediminas Savickis

We środę, przed gmachem samorządu zebrało się kilkunastu dozorców, którzy rozdawali ulotki radnym. W ulotkach domagano się zwrócenia spółkom długu, ponieważ część spółek nie ma z czego wypłacać wynagrodzeń.

„Chcemy, aby samorząd rozliczył się ze spółkami, które sprzątają miasto. Niestety sytuacja się nie zmieniła i dług rośnie. W listopadzie sprzątaliśmy, wywieźliśmy liście, ale z nami się nie rozliczono. Część z nas otrzymuje wynagrodzenia, a część już nie. Chcemy zwrócić uwagę. Być może wówczas się zastanowią. To nie jest nasza ostatnia akcja” – oświadczyła Renata Tilinskytė, przewodnicząca związku zawodowego służb komunalnych.

Mer Remigijus Šimašius podkreślił, że samorząd jest dłużny wielu spółkom. Dług jest pozostałością po poprzednich ekipach.

„Pytaniem jest, dlaczego wcześniej te same spółki protestowały przed rządem i sejmem, a dzisiaj też te same związki zawodowe protestują przed samorządem. Wydaje mi się, że tu nie chodzi o zaakcentowanie problemu, ale szarżowanie problemem chce się załatwić kwestie polityczne” – skomentował mer.

Šimašius nie chciał jednak powiedzieć dziennikarzom, jakie opcje polityczne są zainteresowane w proteście. Mer dodał, że problemy trzeba rozwiązywać, ale nie da się tego zrobić w ciągu krótkiego odstępu czasu.

Gospodarz stolicy zapowiedział jednak, że spotka się z przedstawicielami związków zawodowych.

PODCASTY I GALERIE