Widowiskowy polonez Mickiewiczówki w sercu Wilna

Dziesiątki par sunące w rytmie poloneza po wileńskim placu Ratuszowym przyciągały oko przechodniów. Maturzyści 60. promocji Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie najpierw sami zatańczyli ten tradycyjny polski taniec, a później zaprosili do niego swoich rodziców, nauczycieli i nawet przypadkowych widzów.

Małgorzata Kozicz
Widowiskowy polonez Mickiewiczówki w sercu Wilna

Fot. Joanna Bożerodska

Polonez na placu Ratuszowym, stosunkowo nowa tradycja gimnazjum, zwieńczył uroczystość wręczenia świadectw maturalnych. Dobrymi wynikami na świadectwach dojrzałości może poszczycić się wielu uczniów – ogółem Mickiewiczówka ma na swoim koncie aż 27 setek z egzaminów maturalnych, ale też wiele ocen powyżej 85 punktów. Maturzystą roku został Józef Kuczyński, wyróżniony za osiagnięcia w nauce i aktywność pozalekcyjną.

W tym roku w gronie maturzystów Mickiewiczówki znaleźli się także uczniowie Szkoły im. Szymona Konarskiego, którzy w wyniku reorganizacji oficjalnie zakończyli naukę już jako uczniowie GAM. „Mickiewicz i Konarski są razem. Dlatego dzisiaj jest szczególny dzień” – mówił gratulując maturzystom Mirosław Szejbak, przedstawiciel rodziców ze Szkoły im. Szymona Konarskiego.

„W 1956 roku szkołę skończyły dwie klasy, dzisiaj mieliśmy pięć – trzy własne i dwie też nasze. Nikt nie nawiązuje do tamtych lat, bo wiadomo, minęła kupa czasu, ale my widzimy tę ciągłość, i to jest piękne. Dla mnie każda promocja jest najlepsza, wydaje mi się, że takiej jeszcze nie było” – powiedział w rozmowie z zw.lt Czesław Dawidowicz, dyrektor Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie.

„Kiedy na ostatniej lekcji zapytałem uczniów, co im się w szkole podobało, a co nie, pewna uczennica, która przyszła do nas ze szkoły litewskiej, powiedziała, że czuła się tutaj bezpiecznie od pierwszego dnia. Odczuwała wiele serdeczności i przyjaźni nawet od tych, z którymi nie uczyła się w jednej klasie. Nie chciałbym na podstawie jednego przypadku robić wielkich podsumowań, ale jest to w pewnym sensie dowód, że polska szkoła jest właśnie taka. W połączeniu z dobrymi wynikami uczniów na maturze jest to dowód, że warto wybrać polską szkołę” – uważa Dawidowicz.

Pozytywną atmosferę polskiej szkoły podkreśla również maturzysta Gabriel Ragauskas.

„W polskiej szkole są zupełnie inni ludzie w porównaniu z tym, co, o ile wiem, dzieje się w litewskich szkołach. Polskę mam w sercu” – mówi Gabriel. Jak dodaje, zamierza studiować na Litwie, na Uniwersytecie Technicznym im. Giedymina.

„Skończyłem dwanaście lat – powiem hiperbolizując – męki. Może nie wszystkie dwanaście lat, ale ostatnie dwa lata potrzebowały wiele nauki i wysiłku, żeby osiągnąć dobre wyniki” – podsumowuje absolwent.

„Czuję bardzo wielką satysfakcję, że nareszcie skończyłam szkołę, bo szczerze mówiąc nie odczuwałam wielkiego szczęścia do niej chodząc. Dzisiaj jest dla mnie wielki dzień, kiedy mogę wstąpić w inne życie, dorosłe, i mam nadzieję, że będzie mi się powodziło. Cieszę się, że uczyłam się właśnie w polskiej szkole, bo miałam możliwość poznać jeszcze jedną kulturę, język” – mówi z kolei Ewelina Tomaszewicz.

Jolita Česiulytė ma już plany na przyszłość – chciałaby pracować w policji.

„Z jednej strony fajnie jest skończyć szkołę, z drugiej trochę smutno. Koledzy, nauczyciele – teraz pozostaną nam tylko wspomnienia” – mówi dziewczyna.

„Dusza jest pełna radości, bo mam nadzieję, że dostanę się tam, gdzie chcę i będę studiowała to, o czym dawno marzyłam – architekturę. Czuję się gotowa do studiów i dorosłego życia. Nasza szkoła jest bardzo mocna, a nauczyciele podchodzili do nas nie tylko jako do uczniów, ale też jak do kolegów. Jesteśmy gotowi duchowo, psychologicznie i nawet fizycznie” – podkreśla Irena Jurevičiūtė.

PODCASTY I GALERIE