Wilno i Wileńszczyzna
Małgorzata Kozicz

Wiceprezydent Gdańska: Polacy mają zaistnieć w Wilnie

"Polacy stanowią pewną grupę mieszkańców Wilna i dobrze, że mogą w tym mieście zaistnieć na miarę swoich możliwości i ambicji" - powiedział w rozmowie z zw.lt wiceprezydent Gdańska Maciej Lisicki. W niedzielę zakończyły się Dni Gdańska w Wilnie, podczas których polskie miasto zaprezentowało projekty artystyczne, muzyczne i teatralne.

Małgorzata Kozicz, zw.lt: Były to trzecie z kolei Dni Gdańska w Wilnie. Współpraca między miastami się rozwija?

Maciej Lisicki:Wilno było w Gdańsku już jedenaście razy, my dopiero trzeci raz, ale z roku na rok oferta się poszerza. Co jest ważne, dołączyliśmy do tego nie tylko wymianę kulturalną. Na przykład ostatnio przyjechali do nas pracownicy Samorządu Miasta Wilna i razem z naszymi dyrektorami wydziałów bardzo intensywnie rozmawiali, jak rozwiązywać problemy mieszkańców. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś dobrego dla obu miast.

Gdańsk jest dla Wilna „starszym bratem”, czy jest to współpraca równych partnerów?

Są to absolutnie równi partnerzy, może nawet Wilno ma tę przewagę, że jest miastem stołecznym. Z tego powodu są pewne profity, ale też pewne kłopoty. My jesteśmy jednym z dużych miast polskich, ale oczywiście Warszawa dominuje.

Czy Wilno i Gdańsk mają wiele wspólnego?

Przede wszystkim bardzo wielu mieszkańców Gdańska pochodzi z Wilna. Szacujemy, że około 40 procent mieszkańców albo ich przodków urodziło się na Kresach. Mój tato również pochodzi z Kresów. To jest bardzo duży kapitał, bo łączy nas podobna mentalność, a to niezmiernie ważne we wzajemnych relacjach. Po drugie, jesteśmy miastami o podobnej wielkości, o podobnej strukturze komunikacyjnej. Bardzo wiele jest podobieństw i punktów do współpracy.

Jak Pan ocenia rolę i miejsce Polaków we współczesnym Wilnie?

Wiem, że Polacy mają rozmaite problemy. Że są zagadnienia prawne, dotyczące szkół, nazwisk, nazw ulic, które są nie do końca uregulowane. Ale z drugiej strony Polacy na Wileńszczyźnie to jest jedyna grupa Polaków w byłym Związku Radzieckim, którzy potrafili w sensowny sposób utrzymać swoją polską tożsamość. Dzisiaj tak samo jak Litwini są obywatelami Europy, mogą korzystać z tych samych praw co wszyscy obywatele Europy i mogą o swoje prawa walczyć na drodze prawnej. I to powinni robić. Dla każdej mniejszości – czy to litewskiej w Polsce, czy polskiej na Litwie, są te same prawa, które powinny być egzekwowane. Każda mniejszość ma trudno w swoim kraju. Procesy wynaradawiające są niestety naturalne. Kiedy patrzymy na naszą emigrację w Stanach Zjednoczonych, to wiemy, co się dzieję. Niejednokrotnie obserwowałem, jak Polacy w Wielkiej Brytanii czy w Irlandii bardzo szybko tracą język, tracą przywiązanie do Polski – aż przykro patrzeć. A wy tutaj potraficie bardzo wiele zachować i za to wam chwała.

Czy ułatwia współpracę fakt, że pana wileński odpowiednik, wicemer Jarosław Kamiński jest Polakiem?

To na pewno ułatwia rozmowy. To oczywiście jest fajne, że polska mniejszość ma swoją polityczną reprezentację w Radzie Miasta Wilna, a tak się składa że od czasu do czasu tym miastem współrządzi. Ale ja to postrzegam w kategoriach normalności – dzisiaj rządzą, jutro nie, potem znowu…To jest normalna gra polityczna. Jak jest dobry wynik wyborczy, jestem u władzy, kiedy gorszy – nie jestem. Wartością jest natomiast ta właśnie normalność. Polacy stanowią pewną grupę mieszkańców Wilna i mają w tym mieście uczestniczyć, mają zaistnieć na miarę swoich możliwości i ambicji.

A jak Pan sam się czuje w Wilnie?

Czuję się jak u siebie, już nie pamiętam, po raz który tu jestem. Zacząłem przyjeżdżać pod koniec lat osiemdziesiątych, dołożyłem nawet swoją małą cegiełkę do historii Wilna. Wspólnie z przyjaciółmi zakładaliśmy harcerstwo polskie na Litwie. Byłem obecny na pierwszym po wojnie przyrzeczeniu na Górze Trzykrzyskiej.

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!