W Punżankach żyje pamięć o generale Danielu Konarzewskim

„Był to bardzo dobry, pogodny, życzliwy i uczynny człowiek, niezwykle lubiany przez ludzi” - tak wspominają generała Daniela Konarzewskiego, zasłużonego w walkach o niepodległość Rzeczypospolitej, mieszkańcy wsi Punżanki i Maguny w rejonie święciańskim.

Aleksandra Akińczo
W Punżankach żyje pamięć o generale Danielu Konarzewskim

Fot. Roman Niedźwiecki

Majątek rodziny Konarzewskiego znajdował się w Punżankach. Tu – z inicjatywy generała – w 1935 r. zbudowano też rodzinną kaplicę grzebalną, w której od 10 lat, 11 listopada jest odprawiana msza święta w intencji Polski i Polaków.

W najbliższą sobotę msza święta zostanie tu odprawiona w południe.

Generał czterech wojen

Daniel Konarzewski – polski dowódca wojskowy, uczestnik czterech wojen: rosyjsko-japońskiej, I wojny światowej, polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej – urodził się w Petersburgu 1871 r. i ukończył carskie szkoły wojskowe. Studiował też prawo i archeologię.

Początkowo Konarzewski służył w armii rosyjskiej, następnie formował polskie jednostki w Rosji. W 1920 r. jako dowódca I Dywizji Strzelców Wielkopolskichbronił Warszawy przed bolszewikami i dowodził Grupą Operacyjną „Bieniakonie” w strukturze Wojsk Litwy Środkowej. W 1926 roku objął stanowisko wiceministra spraw wojskowych II Rzeczypospolitej, a uhonorowaniem jego kariery wojskowej była służba na stanowisku inspektora armii w latach 1931-1935. Został odznaczony m.in. Orderem Virtuti Militari.

Generał Konarzewski był związany z Wileńszczyzną. W Punżankach znajdował się majątek Konarzewskich, tu też – z inicjatywy generała – nieopodal dworku na wzgórzu w 1935 r. rozpoczęto budowę rodzinnej kaplicy grzebalnej.

Śmierć generała

W momencie śmierci generała 3 kwietnia 1935 r. kaplica była jeszcze w budowie, dlatego początkowo Daniel Konarzewski spoczął na parafialnym cmentarzu w Balingródku obok swojej żony – Wincenty Prewysz-Kwinto. Po ukończeniu budowy do krypty kaplicznej przeniesiono szczątki generała i jego żony. W późniejszych latach spoczęli tu również córka generała Maria, brat żony Henryk Kwinto i mały trzyletni Maciuś – synek córki generała Haliny.

„Nie poznałam generała Konarzewskiego, ale moja mama była krawcową w jego domu, a mój dziadek był u generała furmanem” – wspomina emerytowana nauczycielka z Punżanek Romualda Kuleszo. „Ludzie z naszej wsi chętnie pracowali w majątku Konarzewskich, żeby „złotówkę zarobić”. Było to dla nich dużym wsparciem”.

Pani Romualda pamięta też, jak rodzice opowiadali o pogrzebie generała Konarzewskiego: „Generał zmarł w Warszawie. Przywieziono go w żałobnym wagonie do Santoki. Wagon był cały udekorowany żałobnymi chorągiewkami. Na trumnie leżała czerwona szarfa orderu Virtuti Militari. Cała droga z Santoki do Punżan była usłana jedliną. Z Punżan do Balingródka przez Wilię nie było mostu, ale 150 saperów zbudowało most pontonowy. W kościele w Balingródku mszę pogrzebową odprawił ksiądz Jasiulewicz”.

Rozparcelowany majątek

Po II wojnie światowej majątek Konarzewskich rozparcelowano. Kaplica przez długie lata niszczała. Szczątki Konarzewskich zostały sprofanowane.

„Wyglądało to okropnie. Ściana pęknięta, drzwi wyważone, okna powybijane, na dachu rosła brzoza, w krypcie porozrzucane kości” – wspomina Anna Kondratowicz, prezes Wspólnoty Lokalnej Wsi Maguny „Wilia”.

W 1999 r. mieszkająca w Polsce rodzina Konarzewskiego chciała przenieść szczątki z kaplicy na warszawskie Powązki, ale – jak mówi pani Ania – „udało się ich przekonać, by tego nie robili, bo wolą generała było spoczęcie w Punżankach”.

Msza w kaplicy

Wspólnota lokalna nieustanie, ale bezskutecznie poszukiwała sposobu i pieniędzy na odbudowę kaplicy. Aż w 2006 roku mieszkaniec wsi Maguny Jan Kondratowicz przyszedł do storościny gminy maguńskiej Łucji Majewskiej z propozycją odprawienia 11 listopada mszy świętej w kaplicy. Początkowo pomysł ten wydał się niedorzecznym: „Jaka msza? Przecież kaplica jest całkowicie zrujnowana!”, ale po rozmowie z księdzem Ryszardem Pieciunem, postanowiono jednak mszę odprawić.

„Posprzątaliśmy, ołtarz zawiesiliśmy tkaniną, żeby przykryć brudy, okna zakleiliśmy folią, żeby przeciąg nie hulał, porozrzucane kości w krypcie złożyliśmy do jednej trumny” – wspomina Łucja Majewska.

Od tego czasu msze święte 11 listopada w kaplicy Konarzewskich stały się tradycją. Gromadziły one tyle osób z okolicznych wsi, a także z Polski, że kaplica została zauważona przez władze rejonu święciańskiego, do którego należą Punżanki. W końcu władze podjęły decyzję o odbudowie kaplicy za pieniądze unijne. Wyświęcenie odbudowanej kaplicy nastąpiło 11 listopada 2013 roku, w 95. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Pamięć zjednoczyła wspólnotę

Dzisiaj kaplica – to nieduży biały budynek z czerwonym dachem stojący na wzgórzu, widoczny z daleka, z pięknie uporządkowanym wokół terenem. Nad drzwiami wejściowymi umieszczona jest marmurowa tablica „Mauzoleum generała Daniela Konarzewskiego i jego rodziny”. W kaplicy w ołtarzu wisi obraz Jezu, Ufam Tobie. Prawdopodobnie początkowo był tu obraz Matki Boskiej, który gdzieś zaginął. Na ścianach kaplicy umieszczono zdjęcia członków rodziny Konarzewskich, które wspólnota lokalna odnalazła w internecie oraz otrzymała od rodziny generała.

W krypcie kaplicznej stoi jedna trumna, w której zebrane są szczątki pięciu pogrzebanych tu osób. Na przykrytej biało – czerwoną flagą trumnie leżą rogatywka i szabla.

„Pamięć o generale Konarzewskim i sprawa odbudowy kaplicy zjednoczyły naszą wspólnotę – mówi Anna Kondratowicz. – Gromadzimy się tu nie tylko 11 listopada, ale też w Boże Ciało. Wówczas msza święta jest połączona z zabawą piknikową. A w przyszłym roku 100. rocznicy odzyskania niepodległości z okazji Konstytucji 3 maja chcemy zorganizować tu koncert orkiestry wojskowej”.

PODCASTY I GALERIE