Tomaszewski nie podpisał apelu dotyczącego otwarcia w PE przedstawicielstwa białoruskiej opozycji

Prawie 100 eurodeputowanych zaproponowało otwarcie w Parlamencie Europejskim (PE) przedstawicielstwa białoruskiej opozycji, którym by kierowała liderka ruchu demokratycznego Swiatłana Cichanouska. We środę jej i Wieranice Cepkali została wręczona Nagroda im. Sacharowa za wolność myśli. Tymczasem na liście osób popierających otwarcie przedstawicielstwa nie znalazło się nazwiska Waldemara Tomaszewskiego, wiceprzewodniczącego delegacji PE ds. stosunków z Białorusią.

zw.lt
Tomaszewski nie podpisał apelu dotyczącego otwarcia w PE przedstawicielstwa białoruskiej opozycji

Fot. Roman Niedźwiecki

W środę opozycja demokratyczna na Białorusi otrzymała Nagrodę Sacharowa za wolność myśli. Ceremonia odbyła się w Brukseli w Parlamencie Europejskim (PE).

Według dr Mariusza Antonowicza, politologa Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego, można było już wcześniej się spodziewać się takiej decyzji. „Nagroda im. Sacharowa jest jedną z najbardziej znanych nagród w dziedzinie praw człowieka i wolności w Europie. Przede wszystkim jest to wyróżnienie na skali całego kontynentu. O Białorusi najwięcej rozmawiają kraje sąsiednie – Litwa, Polska, czy inne kraje bałtyckie. We Francji, Włoszech, czy w Hiszpanii nie jest to wielki temat. Nagroda jest jednym ze sposobów zwrócenia uwagi na wymiar tych wydarzeń, na ich znaczenie historyczne” – powiedział Antonowicz w rozmowie z portalem zw.lt.

Dzień wcześniej prawie 100 eurodeputowanych – również z Litwy i Polski – zaapelowało do otwarcia w Parlamencie Europejskim oficjalnego przedstawicielstwa białoruskiej opozycji, które jest kierowane przez Swiatłanę Cichanouską. Na liście osób, które podpisały ten dokument. są nazwiska m.in. Andriusa Kubiliusa, Petrasa Auštrevičiusa, Anny Fotygi, czy Rasy Juknevičienė.

„Jest tam pewien drobiazg, że próbuje się utworzyć swojego rodzaju biuro wspólnoty laureatów nagrody im. Sacharowa. Laureaci z kolei będą kierowali tym biurem. Jest to wymiar dodatkowy, ponieważ Parlament Europejski nie jest regulowany przez struktury rządów. W taki sposób PE robi kilka kroków do przodu, Utworzenie przedstawicielstwa białoruskiej opozycji jeszcze bardziej umacnia stanowisko, że Alaksandr Łukaszenka nie jest uznawany za prawomocnego prezydenta Białorusi. Działania są w gestii wyłącznie przewodniczącego PE, który może przeznaczyć na to fundusze. Patrząc na listę osób, którzy się podpisali, widzimy, że są tu nazwiska posłów różnych frakcji. Można mówić o tym, że powstał pewien konsensus ponadfrakcyjny. Mając takie poparcie, można się spodziewać, że powstanie takiego przedstawicielstwa jest wyłącznie kwestią czasu” – tłumaczy Antonowicz.

Na liście nie było jednak podpisu Waldemara Tomaszewskiego.

„Powstaje pytanie, czy ktoś mu w ogóle proponował podpisanie takiego dokumentu, a tego tak do końca nie wiemy. Z jednej strony, na liście mamy przewodniczącego delegacji PE ds. stosunków z Białorusią – Roberta Biedronia. Jednak biorąc pod uwagę, że dokument dotyczył Białorusi, a Tomaszewski jest wiceprzewodniczącym delegacji, można snuć hipotezę, że wiedział o takich planach. Być może, sam zdecydował, że tego nie podpisze” – uważa politolog.

Powstanie takiej inicjatywy w PE ma związek z zainaugurowaniem nieformalnej Grupy Przyjaciół Demokratycznej Białorusi. Jej celem jest dyskutowanie na temat danej sytuacji na Białorusi i możliwym wsparciu dla Białorusinów protestujących wobec reżimu autorytarnego prezydenta Alaksandra Łukaszenki.

Europosłanka Anna Fotyga w czasie jednej z debat na temat sytuacji na Białorusi podkreśliła, że celem PE jest, aby temat protestów był wysoko w unijnej agendzie. „I tak przez cały czas, aż osiągniemy wspólny cel” – powiedziała.

Kubilius dodał, że pierwsze spotkanie nieformalnej Grupy Przyjaciół Demokratycznej Białorusi oznacza, że zostało wiele pracy do wykonania, jeśli chodzi o pomoc demokratycznej Białorusi.

PODCASTY I GALERIE