Talerze, imbryczki, łyżeczki – czerpanie radości z hand made

Pierwszym i największym klientem była moja mama, później przyjaciele rodziny, moi znajomi, koledzy z pracy, ich koledzy, na dzień dzisiejszy są to ludzie z całej Litwy i zza granicy – powiedziała w rozmowie z zw.lt młoda artystka z Wilna, Oksana Lukowicz.

Ewelina Mokrzecka
Talerze, imbryczki, łyżeczki – czerpanie radości z hand made

Jak się zaczęła Twoja przygoda z hand made?

Nie nazwałabym tego przygodą, a sposobem na samorealizację poprzez kolory, linie i faktury. Jestem absolwentką Wileńskiego Uniwersytetu Technicznego im. Giedymina (VGTU) na kierunku Planowanie Miast i Budownictwo. Studia zaliczam do bardzo ciekawych, tak samo praktyki, ale jedyną rzeczą, która mnie powstrzymuje od podjęcia pracy w tej dziedzinie, są pewne żelazne reguły i brak miejsca na improwizację. Lubię improwizować, pracować według scenariusza, ale z możliwością dodania czegoś, zastosowania jakiejś zmiany czy usunięcia czegoś z tego scenariusza.

Skąd zatem twoje zamiłowanie do sztuki?

Paletę kolorów, czarny kwadrat Malewicza i drzwi do wyobraźni otworzyły mi lekcje plastyki w szkole średniej. Z kolei nowych kolorów, kierunków i materiałów zaczęłam szukać w szkole plastycznej im. Justinasa Vienožinskisa. To właśnie tam zaczęłam zgłębiać tajniki wiedzy plastycznej i robię to w zasadzie do dzisiaj. Szkoła plastyczna to tak naprawdę mój pierwszy krok w stronę szlachetnego, czułego, ale odpornego materiału – porcelany.

Czyli to porcelany używasz w swoich pracach…

Zgadza się. Większość moich prac jest wykonana z drobnoziarnistej porcelany. To jest rodzaj białej ceramiki wysokiej jakości, która jest bardzo odporna na temperaturę. Wcześniej pracowałam z gliną, metalem, szkłem, ale wybrałam właśnie porcelanę drobnoziarnistą, która jest mocna, dość długo utrzymująca ciepło, odporna na termoobróbkę i… jest jak biały śnieg! Idealna podstawa dla innych kolorów, a kolory lubią właśnie białe podstawy. Z porcelany wykonuję talerze, imbryki, łyżki, dekoruję kafelki porcelanowe…

Czym dekorujesz białą porcelanę?

Porcelanowe naczynia dekorowane są specjalną farbą, która nie jest szkodliwa dla zdrowia. Ilość ciężkich metali – miedzi, cynku i ołowiu jest w nich minimalna, zgodna z określonymi normami. Zatem produkowane przeze mnie naczynia nie są szkodliwe dla zdrowia i nie wywołują żadnych reakcji w dotyku z pokarmem.

Kto najczęściej zamawia twoje wyroby?

Kilka lat temu pierwszym i największym klientem była moja mama, później przyjaciele rodziny, moi znajomi, koledzy z pracy, ich koledzy itd. Zaczęła funkcjonować tak zwana poczta pantoflowa. Na dzień dzisiejszy są to ludzie z całej Litwy i zza granicy. Najwięcej zamówień mam w okresie przedświątecznym.

W jaki sposób można złożyć zamówienie?

Klient może zamówić produkt poprzez indywidualny kontakt ze mną. Cena zależy od różnych czynników i jest dla każdego indywidualna. Lubię robić na porcelanie coś, co będzie zrozumiałe dla ostatecznego odbiorcy – szyfr, tekst lub obrazek może wyglądać dla kogoś dziwnie czy abstrakcyjnie, a dla właściciela ten szyfr będzie jasny i zrozumiały.

Przed Bożym Narodzeniem w Wilnie odbywały się Targi Communa Art, w których brałaś udział. W jaki sposób możesz ocenić zainteresowanie swoimi produktami?

Po raz pierwszy wzięłam udział w organizowanych już od czterech lat targach. Nazywam to ,,występem na żywo’’, bo zazwyczaj pracuję online. Przed Communa Art miałam sporo pracy, bo wcześniej produkty robiłam tylko na zamówienie. Musiałam więc przeanalizować upodobania ludzi, kolory, tendencje, modę. Próbowałam patrzeć oczami innych. Do targów przygotowywałam się przez około dwa miesiące codziennie. Każda z prac była inna, każdy miał okazję do nabycia sobie nowego porcelanowego przyjaciela. Jestem bardzo zadowolona z rezultatów. Poznałam wiele ciekawych ludzi, zwiększyła się moja lista kontaktów, otrzymałam mnóstwo komplementów i uśmiechów.

Na twojej stronie można znaleźć nie tylko wyroby z porcelany…

Tak, bo oprócz tego robię pocztówki, zaproszenia, biżuterię, lubię też patrzeć na ludzi przez pryzmat obiektywu, kilka moich zdjęć znalazło się na okładkach książek i pocztówkach miasta.

Pytanie, którego pewnie się nie spodziewasz i które zawsze wszystkich interesuje – czy da się przeżyć z hand made?

(śmiech) Wydaje mi się, że żyć trzeba nie z niego, a z nim. (śmiech)

Zbliżają się Walentynki, co zaproponujesz swoim fanom?

Chętnie zrealizuję czyjś pomysł w taki sposób, aby nie było ani pytań, ani słów, a tylko uczucia.

Więcej informacji i zdjęć znajduje się na stronie artystki Winged Photography & Manufacture

PODCASTY I GALERIE