Studia w Polsce: stereotypów ciąg dalszy

Wciąż pamiętam, jak wysiadłam z tramwaju przy Placu Zamkowym i idąc po schodach w górę czułam, że mam łzy w oczach. To był zaledwie drugi tydzień roku akademickiego, a już zdążyłam zmienić całą koncepcję moich studiów o 90 stopni i ułożyć trzeci plan zajęć. Z niezależnych ode mnie powodów wciąż nie miałam legitymacji studenckiej i dostępu do systemu rejestracji na wykłady, co bardzo utrudniało pierwsze kroki na uniwersytecie. Wydawało mi się, że nic nie jest tak jak powinno być, a schody, po których się wspinałam, sprawiały wrażenie przerażająco szarych i wysokich. Pomyślałam jednak: „Tyle osób przede mną dało radę – dlaczego ja też nie miałabym tego zrobić?”. I poszłam dalej.

Marta Faustyna Chmielewska
Studia w Polsce: stereotypów ciąg dalszy

Marta Faustyna Chmielewska/ Fot. Joanna Bożerodska

Analizując to wszystko z perspektywy czasu oraz obserwując historie znajomych, którzy nie odnaleźli się na studiach w Polsce dochodzę do wniosku, że źródłem wielu problemów tego typu są błędne założenia dotyczące Polski i studiowania w ogóle. Mamy skłonność do tworzenia wyobrażeń na podstawie stereotypów, które, w konfrontacji z rzeczywistością, mogą powodować poważne kłopoty i rozczarowania.

Zanim sama zaczęłam studiować, słyszałam opinie wielu starszych znajomych, że na studiach generalnie jest mniej pracy niż w szkole, że najważniejsze jest życie towarzyskie i, że jeśli na jakimś wykładzie nie jest sprawdzana obecność, to można na ten wykład nie chodzić i mimo to zdać świetnie egzamin. Być może istnieją uczelnie, na których da się studiować w ten sposób, ale raczej nie jest to ani Uniwersytet Warszawski, ani Uniwersytet Jagielloński, ani żaden inny z renomowanych polskich uniwersytetów. Z pewnością natomiast istnieją studenci, którzy funkcjonują w tym stylu, ale… Jeśli próbują robić to na wymienionych uczelniach, często przestają być studentami zanim zdążą uzyskać dyplom. Założenie, które należałoby przyjąć w zamian, brzmi tak: studia wymagają nakładu pracy. W szkole wydawało mi się, że ogólnie dużo się uczę. Jednak w porównaniu z tym, ile czasu poświęcam na przygotowanie do zajęć na studiach – prace domowe w szkole to było prawie nic. W klasie maturalnej narzekaliśmy, jak mieliśmy do napisania trzy sprawdziany w ciągu jednego tygodnia. Na moich studiach ostatni tydzień przed sesją często wygląda w ten sposób, że mam do napisania pięć kolokwiów, muszę się rozliczyć z projektu i jeszcze zdać jakiś egzamin ustny. Oczywiście, studiuję jednocześnie na kilku wydziałach i biorąc pod uwagę doświadczenia studentów z innych kierunków, opisana sytuacja raczej należy do rzadkości – co jednak nie zmienia faktu, że nauka na studiach wymaga nie tylko chodzenia na wykłady, lecz również pracy indywidualnej poza godzinami zajęć.

Warszawa/ pexels.com

Kolejny błąd to myślenie, że najważniejsze jest uzyskanie dyplomu, a oceny nie mają znaczenia. Oczywiście, oceny w wielu wypadkach nie odzwierciedlają faktycznego stanu rzeczy, bo oprócz przygotowania do egzaminu wpływa na nie również stres, nasze samopoczucie i poziom zmęczenia. Najważniejsza jednak jest wiedza, którą wynosimy z zajęć. Studia (co do zasady) są wolnym wyborem każdej osoby, która się na nie decyduje. Warto więc zadbać o to, żeby nie tylko „dostać papierek”, lecz również czegoś przydatnego się na nich nauczyć.

A co w wypadku, gdy po kilku miesiącach lub latach okazuje się, że wybrany kierunek wcale nas nie interesuje? „Trzeba skończyć to, co już raz się zaczęło” – usłyszymy niejednokrotnie. Nic bardziej mylnego. Każdy z nas ma prawo do popełniania błędów. Trudno zrozumieć, co nas tak naprawdę interesuje, gdy w szkole mamy kilkanaście przedmiotów, a na świecie istnieje kilkanaście lub kilkaset tysięcy różnych kierunków studiów. Nie należy więc bać się zmiany kierunku i „straconego roku” – bo w perspektywie całego życia będą one miały niewielkie znaczenie. Trzeba jednak odróżnić błędną decyzję od tzw. kryzysu półmetka i początkowego szoku. Kryzys półmetka to zjawisko psychologiczne, którego możemy doświadczyć w połowie drogi – czyli w połowie studiów, w połowie realizacji jakiegoś zadania czy nawet w połowie życia. Nie jest to dobry moment na podejmowanie ważnych decyzji. Nie jest nim również początkowy szok, gdy nowa rzeczywistość zdaje się nas przerażać. Najlepiej dać sobie czas na podjęcie decyzji, a jeśli się okaże, że pierwszy wybór nie był trafny – nie bać się zmian.

Warszawa/ pexels.com

Wreszcie, jako Polacy z Litwy, obserwujący Polskę niejako z zewnątrz, mamy czasami skłonność do idealizacji tego kraju. Może nam się wydawać, że jak tylko dostaniemy się na studia i wyjedziemy z Litwy, reszta spraw samoistnie potoczy się we właściwym kierunku. To kolejne błędne przekonanie – w trakcie studiów będziemy mieli do rozwiązania niejeden problem natury biurokratycznej, kulturowej, finansowej i nie wiem jakiej jeszcze. Najważniejsze jest jednak, by nie ustawać, by iść do przodu. Niejednokrotnie trudności czynią nas silniejszymi – dlatego nie trzeba się ich bać, tylko je przezwyciężać. Studia w Polsce raczej nie należą do najłatwiejszych, ale na pewno mogą być niesamowitą przygodą, którą bardzo polecam.

PODCASTY I GALERIE