
„(…) mamy do czynienia z sytuacją paradoksalną. Wszystkie warunki umowy zbiorowej zostały wynegocjowane i ujednolicone, znacznie poprawiły się warunki pracy kierowców. Podpisy na umowie można będzie złożyć dziś wieczorem. Związek nie chce jednak przerwać strajku. Dlaczego?” – ogłosił mer na swoim koncie na Facebooku po poniedziałkowych negocjacjach.
Według niego w weekend przedstawiciele związku domagali się wypłaty strajkującym pracownikom połowy pensji, w poniedziałek odmówili się tego żądania, ale podnieśli nowe – domagają się podwyższenia płacy kierowcy o kolejne 9%.
Mer uważa, że nie ma powodu, aby podwyższyć wynagrodzenie o kolejne 9%, poza tym byłoby to obciążenie finansowe nie do udźwignięcia dla spółki transportu publicznego.
„Komunikacja miejska w mieście jest potrzebą podstawową, ale nie jedyną, nie chcemy też podnosić cen biletów” – zapewnia R. Šimašius.
Związek zawodowy od dwóch tygodni protestuje w sprawie lepszych warunków pracy, dążąc do zawarcia umowy zbiorowej ze spółką.