Stomatolog Barbara Zawadzka: Naszym wrogiem jest cukier

Nie jesteśmy świadomi skutków zepsutych zębów na nasz organizm, a lęk przed dentystą jest prawdopodobnie spowodowany wizją dawnych wizyt u lekarzy za czasów sowieckich – w rozmowie z zw.lt powiedziała stomatolog Barbara Zawadzka.

Ewelina Mokrzecka
Stomatolog Barbara Zawadzka: Naszym wrogiem jest cukier

Fot. Joanna Bożerodska

Ewelina Mokrzecka, zw.lt: Zęby potrafią przetrwać miliony lat, żeby je spalić trzeba temperatury wyższej niż 1600 stopni. Jeśli trzeba je przewiercić, trzeba diamentowego wiertła, a co najlepsze wystarczy byle czekolada, żeby dać im radę – taki demotywator krąży od jakiegoś czasu w sieci. Ile w nim prawdy?

Barbara Zawadzka: Od strony naukowej mogę powiedzieć, że naszym wrogiem jest cukier.

Dlaczego?

Chodzi mi dokładnie o cukier prosty. Generalnie cukry, czyli węglowodany dzielimy na proste i złożone. Te ostatnie w racjonalnych ilościach są niezbędne dla funkcjonowania naszego organizmu, a powszechnie używany i wszędzie dodawany cukier prosty (biały czy brązowy) może mieć negatywny wpływ na stan naszego zdrowia.

Poza tym cukry to glukoza, która jest podstawowym źródłem energii człowieka, ale tym samym jest paliwem dla bakterii. Bakterie żywią się właśnie cukrem. W mikroflorze jamy ustnej oraz na uzębieniu znajduje się ich bardzo wiele. Taka jest nasza fizjologia. Jednak, kiedy bakterie zostaną odżywione cukrem i nie umyte, następuje uszkodzenie szkliwa, czyli demineralizacja tkanki zęba, a następnie mamy próchnicę.

Cukier jest naszym wrogiem również dlatego, że węglowodany, które nie zostały wykorzystane jako źródło energii, odkładają się w postaci tłuszczu na naszym ciele, co nie tylko psuje naszą sylwetkę, ale może również powodować mnóstwo chorób związanych z nadwagą – naczyń krwionośnych, cukrzycę, dysfunkcje tarczycy, schorzenia stawów.

A co w przypadku wykopalisk archeologów, czaszek sprzed kilkuset laty i idealnego uzębienia? Nasi przodkowie nie spożywali cukrów?

Wtedy akurat spożywano cukry złożone – węglowodany, które nie były przetworzone. Ludzie jedli naturalne warzywa, jakieś twarde mięso, Takie jedzenie, podejrzewam, powodowało „samooczyszczanie zębów”, a należy pamiętać, że w miarę twarde jedzenie stymuluje układ krwionośny uzębienia. Poza tym ludzie żyli krócej, może dlatego „nie zdążyli” stracić zębów? Chociaż pytaniem jest czy to uzębienie było nieuszkodzone…

Podobno cukier ma zdrożeć. Czy to w jakiś sposób wpłynie na jego spożycie?

Po pierwsze, społeczeństwo należy edukować, uświadamiać, jaki cukier i dlaczego cukier jest zły, bo to, że cukier będzie drożeć, oznacza, że ludzie będą za niego po prostu więcej płacić.

Od dawna bombardują nas reklamy gum do żucia, w których się mówi, że jej żucie zapobiega schorzeniom uzębienia. Ile w tym prawdy?

Trochę jest, bo samo żucie, samo myślenie o jedzeniu powoduje wydzielanie się śliny, czyli samooczyszczanie się zębów. Dlatego tak ważne jest wieczorne szczotkowanie, ponieważ w nocy organizm odpoczywa, zmniejsza się tym samym ślinotok. Poza tym większość gum zawiera ksylitol, który zgodnie z niektórymi teoriami, pomaga w zapobieganiu próchnicy.

W jaki sposób należy edukować społeczeństwo, skoro istnieje ogólnospołeczny lęk przed pójściem do dentysty? W jaki sposób można oddemonizować Twój zawód, żeby ludzie chodzili na wizyty kontrolne, które powinny się obywać…?

Teoretycznie raz na pół roku, ale tak naprawdę wystarczy raz do roku, jeżeli pacjent dba o zęby i nie ma skłonności genetycznych. Czasami przychodzą pacjenci i mówią: ,,Mam dużo dziur, bo dawno nie byłem u dentysty”. Tyle, że braki w uzębieniu powstają nie dlatego, że ktoś nie był u dentysty, a z braku niewystarczającej higieny i wspomnianych skłonności genetycznych.

Jaki wpływ na organizm mają zaniedbane zęby?

Tak, jak w przypadku nadużywania cukru społeczeństwo jest niedouczone w tej kwestii. Nie jesteśmy świadomi skutków zepsutych zębów na organizm. Np. bakterie znajdujące się na nalocie trafiają do krwi i jedna z teorii głosi, że ludzie z predyspozycją genetyczną do określonych bakterii, mogą zachorować na arteriosklerozę, która może doprowadzić do wylewu. Poza tym w długo nieleczonym zębie powstają zmiany kości, których gołym okiem nie zobaczymy, bakterie trafiają do krwiobiegu i pacjent, jeżeli ma słabą odporność, może dostać zapalenia krwi, czyli sepsis. Co ważne, bakterie, które trafiają do naszego krwiobiegu osiadają na poszczególnych narządach, np. nerkach, sercu.

Dlaczego tak bardzo nie lubimy wizyt u dentysty?

Podejrzewam, że to skutek wizyt o u lekarzy za czasów sowieckich. Stąd te fobie. Kiedyś był inny sprzęt, leczono i usuwano zęby bez znieczulenia. Od ludzi z pokolenia moich rodziców słyszałam, że kiedyś w przypadku zapalenia nerwu, które wymagało leczenia kanałowego, dentysta pytał – ,,Usuwamy, czy leczymy?”. Większość pod wpływem strachu decydowała się na usunięcie. Niestety, zęby usuwano masowo. Chcę powiedzieć, że dentysta wykonując codziennie zabiegi, bardzo często zapomina co czuje pacjent, więc profilaktycznie warto usiąść w fotelu i to poczuć.

Czy sama chętnie chodzisz do kolegów po fachu? Masz ten lęk?

Przed pójściem do dentysty wyobrażam sobie, że idę do kosmetologa, ale kiedy muszę otworzyć usta, wówczas uświadamiam sobie, gdzie jestem (śmiech). Jestem taka sama, jak wszyscy ludzie. Nie mam fobii, ale to nie jest najprzyjemniejsza wizyta.

Niestety ten strach przed pójściem do dentysty przekłada się również na nasze dzieci. Jak zachęcić i przygotować dziecko do odwiedzenia stomatologa?

Rodzice muszą dużo z dziećmi o tym rozmawiać, uświadamiać je. Niektóre dzieci, niestety, już na widok białego kitla zaczynają płakać. Często pierwsze co mówi rodzic, to ,,Nie bój się, nikt ci nic nie zrobi”, co nakręca lęk dziecka i jest nieprawdą, ponieważ dentysta będzie coś robić. Przed pierwszą wizytą rodzice muszę zasięgnąć opinii w sprawie lekarza. Dzisiaj na studiach są zajęcia doskonalenia rozmów z dzieckiem, mamy odrębną dziedzinę – stomatologia dziecięca. Wizyta u stomatologa dziecięcego wygląda tak, że podczas pierwszej wizyty maluch poznaje lekarza, zapoznaje się ze sprzętem, do trzeciego roku życia na fotelu może usiąść z mamą. Przynajmniej ja tak robię i jeżeli widzę, że dziecko nie chce współpracować albo się boi, to odsyłam do stomatologa dziecięcego.

W jakim wieku powinna się odbyć pierwsza wizyta dziecka u stomatologa?

Teoretycznie powinna się odbywać po wykiełkowaniu pierwszego zęba, czyli średnio w szóstym miesiącu życia. Wydaje mi się, że taka wizyta jest również bardzo ważna dla rodziców, którzy dowiedzą się podczas niej jak dbać o uzębienie malucha.

Z czym, jeżeli chodzi o uzębienie, ma problem statystyczny Litwin?

To są choroby przyzębia, czyli to, co podtrzymuje ząb w kości. Moją specjalizacją są choroby przyzębia – periodontologia, a więc śmiało mogę powiedzieć, że dotyczy to 90 proc. mieszkańców Litwy. Dotyczy to zarówno krwawiących dziąseł, jak i paradontozy. Problemem pokolenia moich rodziców i osób starszych jest to, że w ogóle nie mają zębów. Niezbędne tu jest protezowanie.

Ostatnio na czasie są implanty, co jako specjalista w tej dziedzinie możesz o tym powiedzieć? Czy są bezpieczne?

Większość implantów jest wykonana z tytanu, co jest bardzo bezpieczne dla naszego organizmu. Rzadko się zdarza, że organizm ludzki go odrzuca. To kwestia indywidualna, zależy również od stanu dziąseł pacjenta, predyspozycji genetycznych i in. Są to jednak wyjątki. Generalnie implanty są bardzo bezpieczne dla naszego organizmu.

Barbara Zawadzka (ur. 1988 r.) – w 2011 r. uzyskała tytuł magistra na studiach dentystycznych Uniwersytetu Medycznego w Kownie; w 2016 ukończyła podyplomowe studia i rezydenturę na specjalizacji z periodontologii na Uniwersytecie Wileńskim. Odbyła staż na Uniwersytecie Medycznym w Gdańsku. Miała praktykę u prof. Małgorzaty Pietruskiej i doc. Jana Pietruskiego w Białymstoku. Pracowała w Klinice Žalgirio, Denticija, w rejonowej przychodni w Niemenczynie, obecnie wykonuje stomatologiczną praktykę prywatną.

PODCASTY I GALERIE