Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Starosta Kowalczuk ignoruje mieszkańców wsi Gejbule. Skutek: kurz latem i błoto na wiosnę?

Starosta gminy Kowalczuki Krystyna Gierasimowicz zignorowała prośbę mieszkańców wsi Gejbule zasypując drogę piaskiem? Do zajścia doszło we wtorek (20 listopada) z rana, kiedy większość mieszkańców była w pracy. Teraz piszą skargę do Sejmu.

Mieszkańcy najbardziej się boją, że droga zostanie zasypana żwirem co sprawi, że latem ze względu na nieznośny kurz nie da się otworzyć okien, a wiosną i jesienią w czasie intensywnych opadów ich podwórka zamienią się w bagna. O takim rozwiązaniu kilkakrotnie informowała starosta gminy. Sołtys Marian Bielawski, czyli społeczny reprezentant mieszkańców, nic nie wie o sytuacji. Redakcji zw.lt nie udało się skontaktować ze starostą Krystyną Gierasimowicz.

Tu nie ma żadnych patriotów

Droga w Gejbulach od lat wymaga gruntownego remontu. W lipcu br. zamiast asfaltu, drogę wysypano odpadami budowlanymi z gwoździami, kawałkami armatury i drutu. Część mieszkańców poprzebijała opony. Po zbadaniu sprawy, samorządowa komisja orzekła, że odpady muszą zostać usunięte. Nikt się tym jednak nie zajął – mieszkańcy z własnej inicjatywy oczyścili ulicę z najbardziej niebezpiecznych elementów. Teraz odpady zostały zasypane piaskiem.

„Po tym zajściu jeszcze raz napisaliśmy prośbę o uporządkowanie drogi, wywiezienie odpadów. Nikt nic nie zrobił. Nie chcemy też, żeby droga tworzyła nasyp żwiru. W odległości 2-3 metrów znajdują się domy. Latem po prostu będziemy żyli w kurzu. Nie da się otworzyć okna lub wywiesić prania na ulicy. Jeśli nie ma pieniędzy na asfalt, to chcemy, aby drogę przynajmniej usypano kamieniami, czyli tzw. gruz. W taki sposób, żeby woda nie zalewała nam domów i ogrodów oraz żeby nie było kurzu. Pani Krystyna Gierasimowicz poinformowała nas, że pieniądze przeznaczone na Gejbule, przekazano innej wsi. Co to za wieś – nie wiemy” – poinformowała w sobotę zw.lt mieszkanka Gejbulów Renata Tumanowa.

Mieszkanka wsi dodała, że wszystkie skargi i pisma, które pisali mieszkańcy do samorządu, są zwracane do starostwa i ignorowane. „W ciągu tego czasu starosta Krystyna Gierasimowicz nie spotkała się z nami i nie rozmawiała, aby zaradzić problemowi. Przed tygodniem dowiedziałam się od mamy, że po wsi chodzi kobieta i zbiera podpisy pod pismem ze starostwa, aby ludzie zgodzili się na żwirówkę. Z tego co się orientuję, zebrano ok. 10 podpisów, jednak najczęściej to są osoby nie posiadające samochodów lub w jakiś sposób zależne od starostwa. Poza tym pismo było bez daty” – podkreśliła Renata.

„Pismo było napisane po litewsku, a u nas mieszkają Polacy. I ludzie starsi po prostu nie rozumieją co podpisują. Starosta zawsze mówi, że jesteśmy Polakami, ale jeśli przyjdą Chińczycy i dadzą wypłatę oraz władzę, to powie: jesteśmy Chińczykami. Tu nie ma żadnych patriotów. Tu wszystko opiera się na władzy i pieniądzach” – dodała Jolanta Gierasimowicz.

Zebrali tylko tych zależnych od starostwa

Kolejny mieszkaniec wsi wyjaśnił, że władza lokalna omija konsultacje społeczne z mieszkańcami. „Mamy górzystą miejscowość i wiosną woda zalewa podwórka oraz domy. Nie ma scentralizowanych wodociągów. Każdy ma studnię. Latem przywieziono – nie wiadomo skąd odpady, które śmierdziały jakąś chemią. Kiedy pada deszcz, wszystko trafia do gruntu, a z gruntu do studni. Nikt nas tu o niczym informuje. Przyjeżdżam wieczorem i słyszę, że było spotkanie. Zaraz, zaraz jakie spotkanie? Przecież mamy tablicę informacyjną, tam nie było żadnego ogłoszenia. Zebrali tylko tych zależnych od starostwa. Ktoś tam pracuje, ktoś otrzymuje jakieś dotacje, ktoś otrzymuje wyjazd na kilka dni do Druskiennik. Zbierają 5-6 osób i przeciskają swoje projekty ” – wytłumaczył oburzony Jurij Milewicz, którego rodzina od kilku pokoleń mieszka we wsi. Jest budowlańcem i jak mówi, nasyp nie zmieni sytuacji na lepsze, ponieważ jednocześnie muszą być zrobione ścieki. ,,Bez ścieków mieszkańcy ciągle będą zatapiani. Woda będzie przedostawać się tak jak teraz do piwnic, w których nic nie można przechowywać” – dodał.

,,Mieszkam tu od kilkunastu lat i nie pamiętam, żeby ktoś tu o coś dbał. Kiedy prosiliśmy o uporządkowanie drogi, słyszeliśmy, że nie można tego zrobić, ponieważ bruk ma wartość historyczną. Kiedy okazało się, że to nieprawda, to znów nic nie ruszyło do przodu. Po prostu trwa biurokratyczna przepychanka. Nikt nie reaguje na nasze prośby” – dodał kolejny mieszkaniec Gejbuli Wiaczesław.

Bielawski nic nie wie

Nie widząc perspektyw w dalszej „korespondencji ze starostą” mieszkańcy postanowili zwrócić się w tej sprawie do urzędu Kontrolerów Sejmowych. Pod pismem złożyło podpis 59 mieszkańców wsi. „Zwracamy się z prośbą o skontrolowanie działalności Administracji Samorządu Rejonu wileńskiego oraz starostwa w Kowalczukach w kwestii doglądania i remontu dróg oraz ulic, a także w sprawie usunięcia zaistniałych kwestii” – napisano w liście.

Mieszkańców dziwi również inna sprawa – kiedy rozpoczął się konflikt ze starostą, okazało się, że od trzech lat mają swego reprezentanta społecznego, czyli sołtysa (z litewska seniūnaitis) Mariana Bielawskiego, który ani razu z nimi się nie spotkał.

,,Nawet nie wiemy, jak został wybrany. On nigdy z nami nie rozmawiał. Nic z nami nie ustalał. Ponadto jest zatrudniony w starostwie jako dozorca, czyli jest zależny od starosty. A zatem jak może reprezentować nasze interesy? Kiedy było posiedzenie wójtów, to to ten pan zgodził się na przekazanie 15 tys. euro drugiej wsi. Zrobił to w naszym imieniu, chociaż z nami nikt nie rozmawiał. Zresztą bardzo niedawno dowiedzieliśmy się, że jest wójtem w naszej wsi” – wytłumaczyła Tumanowa.

Marian Bielawski w rozmowie z zw.lt powiedział, że nic nie słyszał o problemach związanych z drogą. „Należy zapytać o to panią Krystynę. Pierwszy raz słyszę o jakichś problemach. Nie mam takich uprawnień, żeby coś decydować o drodze. Najwyżej mogę przedstawić prośby mieszkańców pani Krystynie. Nikt z nich do mnie się nie zwracał” – skwitował sołtys, który jest zatrudniony w starostwie jako dozorca.

Zgodnie z zatwierdzonym przez samorząd regulaminem w miejscowościach poniżej 500 mieszkańców sołtys jest wybierany na okres trzech lat na spotkaniu mieszkańców zorganizowanym przez starostę. Brakuje natomiast informacji o liczbie mieszkańców na spotkaniu. Oznacza to, że wystarczy zwołać kilka lub kilkunaście osób lojalnych staroście, żeby wybrać przedstawiciela społecznego miejscowości.

Chronologia wydarzeń

Wieś Gejbule (gmina Kowalczuki) leży w dwóch kilometrach od Szumska i liczy kilkadziesiąt mieszkańców. Oficjalnie w 2001 roku mieszkały tu 73 osoby, teraz – jak mówią mieszkańcy – ich liczba się zwiększyła. Do Gejbul przeprowadzili się wilnianie. Problemem jest droga, gdzie bruk pamięta jeszcze lata sprzed I wojny światowej.

W 2017 r. mieszkańcy wsi zwrócili się do starosty z prośba o wyasfaltowanie drogi. Zamiast asfaltu w lipcu br. mieszkańcy niedużej miejscowości otrzymali odpady budowlane. 24 sierpnia starosta poinformowała pisemnie mieszkańców, że droga nie zostanie zaasfaltowana, ponieważ brakuje odpowiednich funduszy. W piśmie mówiło się również, że odpady muszą zostać usunięte. Nic takiego nie stało się.

Mieszkańcy jeszcze raz zwrócili się do starosty z prośbą o zasypanie drogi jakościowym gruzem. 2 października nadeszła odpowiedź ze starostwa, w której informowano, że gruz nie wchodzi w rachubę, ponieważ to nie było „uzgodnione z administracją samorządu”. Natomiast 15 tys. euro przeznaczonych na remont drogi w Gejbulach powędrowały do innej miejscowości. Mieszkańcy twierdzą, że za zgoda wójta, aczkolwiek Marian Bielawski tego wypiera się.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!