Wilno i Wileńszczyzna
Mariusz Antonowicz Piotr Maciążek zw.lt

Spotkanie w PKD: Od Konstytucji 3 Maja do Szczytu NATO

Litwa jest dla Polski o wiele ważniejszym partnerem, niż wynikałoby to z jej potencjału gospodarczego - powiedział podczas dyskusji poświęconej zbliżającemu się szczytowi NATO gość Polskiego Klubu Dyskusyjnego, polski ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa Piotr Maciążek. Podczas spotkania, w którym wzięli udział także dr Deividas Šlekys i dr Virgis Valentinavičius, dyskutowano o wyzwaniach obronności, przed którymi stoją oba kraje, relacjach polsko-litewskich, wewnętrznej sytuacji w Polsce.

„225 lat temu w obliczu zagrożenia rosyjskiego Litwa i Polska zdołały jednak stworzyć coś razem. Dzisiaj sytuacja jest podobna – mamy wyraźne zagrożenie ze strony Rosji, mamy oba kraje, które przynajmniej geograficznie i historycznie są obok – pytanie, czy potrafimy się sprzeciwić i razem osiągnąć jakieś cele. Okazją, by o tym się przekonać, będzie Szczyt NATO w Warszawie. Kiedy rozważamy o Konstytucji 3 maja, ważne jest uświadomić sobie, że Polska i Litwa nie tylko powinny być razem, ale też działać we właściwym czasie, bo przyznajmy, że Konstytucja 3 Maja została przyjęta zbyt późno i nie zdołała zmienić sytuacji” – rozpoczął spotkanie politolog z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych (TSPMI) Mariusz Antonowicz.

Zdaniem wykładowcy z TSPMI Deividasa Šlekysa, Litwa powinna przede wszystkim „wykonać prace domowe”: zwiększać budżet na obronność, rozszerzać wojsko, tłumaczyć społeczeństwu, dlaczego jest to potrzebne, zachęcać młodzież do ochotniczej służby w wojsku.

„Z kolei czego możemy się spodziewać od NATO? Niemcy i Brytyjczycy mówią o ulokowaniu swoich jednostek w krajach bałtyckich, Amerykanie już teraz przysłali niemało techniki wojskowej, toteż ostatecznie zapewne będziemy mieli po batalionie, czyli po 500-700 żołnierzy w każdym z państw bałtyckich, co na Litwie będzie stanowiło 1/10 sił lądowych. W Polsce te jednostki będą jeszcze większe. To dość szczodre zobowiązanie. W Warszawie potrzebne są konkretne, wyraźne deklaracje od naszych sojuszników, które będą potwierdzone przez konkretne decyzje – dyslokację wojsk, kwestie budżetu i uzbrojenia, oraz kwestię Kaliningradu. Ważne jest stanowisko NATO wobec tego czynnika, który staje się coraz bardziej wyraźny” – podkreślił Šlekys.

Kwestie zobowiązań wszystkich członków Sojuszu akcentował także polski ekspert ds. bezpieczeństwa Piotr Maciążek.

USA wysyłają sygnał do Europy, że musi przejąć część odpowiedzialności, musi się zbroić

„Jak wiadomo, w ostatnich latach tylko 4 kraje Sojuszu, łącznie z Polską, wypełniały warunek przeznaczania 2 proc. PKB na obronność. Odbiło się to fatalnie na kondycji Sojuszu. Doszło do tego, że w niemieckich siłach powietrznych 40 proc. Eurofighterów nie byłoby w stanie wznieść się w powietrze. Równie źle to wygląda, jeżeli chodzi o komponent wojsk lądowych. Mimo że do tej pory wydawało się, że jest to archaiczny typ uzbrojenia, to jednak wydarzenia na Donbasie pokazały, że jest on bardzo istotny. Polska aktywnie myśli o odbudowaniu wojsk pancernych i działa w tym kierunku. Toteż 2 proc. PKB wśród wszystkich członków i stałe bazy NATO pojawią się w polskich postulatach. Niestety, partnerzy z Zachodu nie są zbyt chętni, żeby te postulaty spełnić. Chodzi tu zarówno o sytuację na Ukrainie, jak i nastawienie państwa niemieckiego, które chce respektować porozumienie NATO-Rosja z lat 90-tych i nie zadrażniać stosunków. Trzecim elementem jest słabnąca pozycja Amerykanów, którzy przenoszą część swoich jednostek z Europy do Azji. Wysyłają sygnał do Europy, że musi przejąć część odpowiedzialności, musi się zbroić” – zauważył Maciążek.

„Decyzje Szczytu w Warszawie są już znane i będą one podjęte, sojusznicy są do tego gotowi, ważniejsze jednak, co będzie dalej. Przypomnę, że w ciągu roku na Uniwersytecie Michała Romera zostały zorganizowane dwie konferencje, poświęcone NATO – jedna po Szczycie w Walii, druga przed Szczytem w Warszawie. Podczas pierwszej dyskusji dominującym tematem była Ukraina, dzisiaj uwaga wobec tego kraju znacznie się zmniejszyła. W tym sensie zachowanie konsensusu jest znacznie trudniejsze niż przed rokiem. Sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana, Rosja jest aktywna na kilku frontach, w Europie pojawia się pokusa, by szukać z nią dialogu” – zauważył dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Zarządzania Uniwersytetu Michała Romera dr Virgis Valentinavičius.

Wiele uwagi w dyskusji poświęcono partnerstwu Litwy i Polski w regionie.

„Litwa jest dużo ważniejszym partnerem dla Polski, niż wynika to z jej potencjału gospodarczego. Konsolidacja regionu powinna być dodatkowym instrumentem w rękach rządu, stąd polski projekt Międzymorza. Sama etykietka niekoniecznie mi się podoba, bo budzi skojarzenia z jakimiś formami polskiego imperializmu, rozumiem obawy strony litewskiej, jeżeli jakieś będą wystosowywane w związku z tą nazwą. Jak wygląda praktyka Międzymorza? Obecnie ma ona przede wszystkim charakter energetyczny, czyli wyrwanie całego regionu spod dominacji rosyjskiej. Możemy traktować to pojemne pojęcie jako rodzaj worka, do którego możemy włożyć projekty LitPol Link, Baltic Pipe, gazociąg z Litwą. Jeżeli mówimy o sprawach wojskowych, możemy do tego worka Międzymorza włożyć Baltic Air Policy – polskie lotnictwo patroluje przestrzeń powietrzną Litwy, dostawy rakiet GROM, zaangażowanie Polski na wschodniej flance, wszelkie formy współpracy, które budują naszą podmiotowość jako regionu” – mówił Piotr Maciążek.

Litwa ciągle jest problemem bezpieczeństwa, niż rozwiązaniem

„Nawet w najciemniejszych okresach stosunków polsko-litewskich współpraca wojskowa stawała się coraz bardziej intensywna. Podoba mi się, że Polska chce wziąć na siebie rolę lidera regionu. Ważne jest oczywiście w tym wszystkim, by nie zostały urażone niczyje ambicje, by Litwini nie zapomnieli się i nie zaczęli się bać ducha Żeligowskiego, a Polacy nie zapomnieli się i nie zaczęli stosować pewnych mitów historycznych. Jeżeli uda się tego uniknąć, to te procesy powinny tylko przyśpieszać, bo wynikają z tego obopólne korzyści” – zauważył Deividas Šlekys.

Litwa ciągle jest problemem bezpieczeństwa, niż rozwiązaniem – zauważył z kolei Virgis Valentinavičius.

„Mamy poważne problemy w stosunkach polsko-litewskich, popełniono wiele błędów, dlatego tym ważniejsze, że kwestie bezpieczeństwa są oddzielone i kwestie mniejszości nie mają bezpośredniego wpływu na politykę państw. Trzeba pracować nad tym, aby tak było dalej. Ani potencjał wojskowy, ani gospodarczy Litwy nie są tym pragmatycznym czynnikiem, który zmuszałby sojuszników do działania. Oczywiste jest, że sojusznicy, w tym Polska robią znacznie więcej wobec Litwy, niż obiektywnie należałoby robić wobec jednostki o takiej wielkości gospodarczej. Taki jest właśnie kierunek Rosji – przekonać, że NATO nie powinno bronić tych krajów, bo nie są nic warte. Toteż konsekwencja Polski w działaniach odstraszających w regionie ma duże znaczenie symboliczne” – uważa politolog.

Jak dodał, Litwę łączy z Polską o wiele bardziej wyraźne zrozumienie zagrożeń, toteż w tym sensie może ona być wartościowym sojusznikiem dla Polski, dążącej do roli lidera regionu.

Artykuł powstał w ramach projektu „Dialog pomiędzy narodami”, który jest współpfinansowany przez Fundusz Wsparcia Prasy, Radia i Telewizji

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!