Spadek powołań. Pokusy zakłócają głos Boży?

Laicyzacja i niedojrzałość społeczeństwa, konflikt rodziny, a także zmiany pokoleniowe są powodem ogromnego spadku powołań w dzisiejszym kościele, mówią wileńscy księża.

Ewelina Mokrzecka
Spadek powołań. Pokusy zakłócają głos Boży?

Fot. Henryk Chmiel

,,Na początku lat 2000 w Wileńskim Seminarium było ponad 60 kleryków, w roku akademickim 2013/2014 mieliśmy 16’’ – poinformował zw.lt prorektor Wileńskiego Seminarium Duchownego św. Józefa ks. Andrzej Szuszkiewicz. Z jeszcze większym spadkiem borykają się duchowni w seminarium w Kownie. Prorektor szacuje, że spadek powołań na Litwie może sięgać nawet 50 proc., co przybliża nas do średniej europejskiej.

Model rodziny a powołanie

W sąsiedniej Polsce sytuacja jest podobna. Z opublikowanych niedawno danych wynika, że w latach 1991-2011 liczba alumnów diecezjalnych zmalała o 45 proc., a alumnów zakonnych aż o 67 proc. ,,Na Litwie brak takich statystyk, ponieważ mamy trzy seminaria, gdzie te statystyki są widoczne gołym okiem’’ – przekonuje ks. Szuszkiewicz oraz zaznacza, że liczba powołań się nie zmieniła. Zmieniła się natomiast liczba osób, które się decydują za tym pójść. Z kolei ks. Ryszard Pieciun zauważa, że ilość powołań niekiedy odzwierciedla stan wiary w społeczeństwie, a na społeczeństwo ma wpływ rodzina. ,,Dzisiaj zdecydowanie się zmienił model rodziny. Nie mówię, że w złą stronę. Nasi pradziadkowie nie wiedzieli na przykład, co to znaczy przedszkole. Oczywiście możliwość skorzystania z placówki wychowawczej jest plusem, bo ludzie muszą pracować, ale wówczas rodzice spędzają mniej czasu z dziećmi” – zauważa ks. Pieciun.

,,Od samego dzieciństwa odczuwałem powołanie. Jak poszedłem do seminarium duchownego, zaraz poczułem spokój serca” – mówi młody ks. diakon Daniel Narkun oraz dodaje, że rodzina odegrała ogromną rolę w jego życiowym wyborze. ,,Wspólnie z rodzicami i bratem spotykaliśmy się na wspólnej modlitwie, co jeszcze bardziej wzmacniało moje powołanie” – o wsparciu rodziny opowiada ks. diakon, zaznaczając, że rodzice wciąż wspierają go modlitwą i przede wszystkim swoją obecnością.

Z obserwacji ks. Szuszkiewicza wynika, że kiedyś rodzice bardziej wspierali swoje dzieci w wyborze drogi kapłaństwa, dzisiaj to się trochę zmieniło. Potwierdza to również ks. diakon. ,,Możliwe, że liczba powołań się zmniejszyła w związku z istniejącym kryzysem rodziny. Poza tym w dzisiejszym świecie mamy ogromną ilość pokus, co zagłusza głos Boży, który przychodzi i przemawia w ciszy. Bardzo mało rodzin spotyka się w kółku modlitewnym swojej rodziny. Brak tej prawdziwej rodzinnej wspólnoty” – zauważa diakon Narkun.

Siły antykościelne i kobieta z brodą

Wtóruje mu również ks. dziekan Józef Aszkiełowicz, który zauważa, że zmienił się sposób wychowywania młodzieży. ,,Kiedyś pokolenie było bardziej ofiarne. W sowieckiej szkole się mówiło: ,,Kto jak nie ty?’’. Młodzi bardziej stanowczo podejmowali decyzje’’ – oświadcza proboszcz mejszagolskiej parafii.

W opinii ks. Aszkiełowicza istotny wpływ na liczbę powołań ma również niedojrzałość oraz powszechna demoralizacja społeczeństwa. ,,Są antykościelne siły, które mówią: ,,Nie zwalczyliśmy was komuną, zwalczymy demoralizując społeczeństwo’’. Dobrym przykładem jest tutaj Eurowizja i kobieta z brodą. To jest nienormalne, z tego należy się śmiać, ale dzisiaj to się promuje’’ – grzmi ks. dziekan.

Z kolei ks. prorektor dopatruje się również braku zaangażowania samego kościoła. ,,Parafie, wspólnoty kościelne również powinny zachęcać swoich wiernych do pójścia w kierunku seminarium’’ – oświadcza. Podobnego zdania jest ks. diakon Narkun. ,,Da się zauważyć, że w duszpasterstwie kościoła brak zaangażowania się do pracy i współpracy z młodzieżą na co dzień. Moje powołanie ma bardzo silną więź z formacją ministrantów. Widziałem, jak księża opiekowali się mną. Postaram się to przekazać dla tego pokolenia, które dał mi teraz Bóg. Może ze strony księży też brak odpowiedzialności za powołanie?” – zastanawia się młody duchowny.

Otwarte drzwi w seminarium

Seminaria zachęcają przyszłych alumnów do przyłączenia się do kościoła na różne sposoby. ,,Mamy spotkania w szkołach, otwarte drzwi w seminarium oraz spoty w telewizji. W szkołach klerycy na lekcjach opowiadają o życiu w seminarium’’ – wymienia ks. Szuszkiewicz, ubolewa jednak, że takie spotkania odbywają się rzadko z braku wystarczającej ilości osób.

Ks. diakon Narkun jest przekonany, że kościół powinien wchodzić w różne dziedziny życia, szkoła jest również tym miejscem, gdzie musi siać ewangeliczną dobrą nowinę. ,,Jeździliśmy do szkół, jako przedstawiciele seminarium oraz jako przedstawiciele kościoła, świadczyliśmy swoje powołanie i tym świadectwem zachęcaliśmy młodzież do kapłaństwa, ale też do życia konsekrowanego. Mówiliśmy również, że powołanie nie jest związane tylko z kapłaństwem, ale też z życiem w małżeństwie, w rodzinie” – opowiada diakon oraz dodaje, że reakcje były bardzo różne – od napiętych do bardzo otwartych dyskusji. ,,Takie spotkania są jednak bardzo ważne” – zaznacza.

W chwili obecnej formacja w seminarium trwa łącznie 7 lat. Rozpoczyna się rokiem propedeutycznym, następnie są studia filozoficzno-teologiczne, które trwają sześć lat. Na trzecim roku alumni otrzymują sutanny i od tej chwili są kandydatami na diakonów i księży. Święcenia diakonatu odbywają się na szóstym roku.

PODCASTY I GALERIE