Šimonytė: Nasza polityka przypomina panoptikum

„Swoim zachowaniem się minister Jarosław Narkiewicz pokazał to, co ludzie od lat będący w polityce i tak wiedzieli: że nie ma kompetencji, żeby zajmować to stanowisko” - uważa przewodnicząca sejmowego komitetu do spraw audytu, była minister finansów Litwy, konserwatystka Ingrida Šimonytė.

zw.lt
Šimonytė: Nasza polityka przypomina panoptikum

Ingrida Šimonytė/ Fot. Joanna Bożerodska

W poniedziałek litewski rząd po raz kolejny debatował nad projektem przyszłorocznego budżetu. Zapadły decyzje w sprawie emerytur i tzw. pieniędzy dziecięcych. Emerytury w przyszłym roku mają wzrosnąć przeciętnie o 30 euro od stycznia i o kolejnych 3,5 euro od lipca, zaś zasiłki na dzieci o 10 euro, ale dopiero od 1 lipca, a nie jak obiecano już od 1 stycznia.

Co jest nie tak z przyszłorocznym budżetem i podatkiem bankowym?

„W sprawie przyszłorocznego budżetu rząd zachował się jak taki Kirkilas 2.0. Tj. zobowiązał się w następnym roku zwiększać różnego rodzaju transfery socjalne, ale nie przez cały rok. Do jednych podwyżki dotrą w lipcu, do innych – we wrześniu. A to oznacza, że następny rząd, który się ukonstytuuje po wyborach sejmowych, będzie miał mocno związane ręce realizować własne priorytety. Bo z jednej stronie będzie na nim ciążyła reforma podatkowa, którą wprowadził w tym roku obecny rząd iż powodu której mamy tak napiętą sytuację z przyszłorocznym budżetem. Zaś z drugiej strony w 2021 roku trzeba będzie już w pełnej objętości realizować te podwyżki, które obecny rząd w przyszłym roku wprowadza częściowo. Taki precedens już mieliśmy w 2009 roku. Wtedy co prawda jeszcze uderzył w nas kryzys. Teraz aż tak źle nie będzie, ale nowy rząd będzie miał twardy orzech do zgryzienia” – uważa Ingrida Šimonytė.

Waldemar Tomaszewski oskarżył konserwatystów, że to z powodu ich destruktywnych działań, m.in. sprzeciwu wobec podatku od aktywów bankowych zasiłki dziecięce nie wzrosną od 1 styczni.

„Cóż jeszcze innego mógł powiedzieć Waldemar Tomaszewski? Swoją wiedzę na temat ekonomii pokazał w jednej audycji telewizyjnej, w której właśnie na temat tego podatku debatowaliśmy. Gdy go zapytano czym są aktywa bankowe, które chce opodatkować, Tomaszewski „kompetentnie” wyjaśnił, że to lokaty bankowe, chociaż w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót, to są pożyczki bankowe. (…) Niewiadomo jaki problem ten podatek ma rozwiązać. Pan Zbigniew Jedziński z trybuny sejmowej tłumaczy, ze banków na Litwie jest za mało, ich usługi są zbyt drogie. I to jest prawda. Ale jakim cudem podatek bankowy to ma zmienić? Bo jednocześnie on twierdzi, że banki tego podatku nie przerzucą na barki swoich klientów. Ale jeśli nie ma konkurencji na rynku bankowych, to przecież każdy ekonomista minimalnie orientujący się w tym czym jest elastyczność rynku, odpowie na to pytanie twierdząco” – uważa Šimonytė.

Perspektywa wcześniejszych wyborów parlamentarnych nie przeraża

Prezydent Gitanas Nausėda twierdzi, że zawetuje ustawę budżetową jeśli będzie sprzeczna z zasadami dyscypliny fiskalnej. Czy może to doprowadzić do wcześniejszych wyborów parlamentarnych? Zdaniem Ingridy Šimonytė niekoniecznie.

„Perspektywa wcześniejszych wyborów parlamentarnych, przynajmniej mnie, nie przeraża. Moim zdaniem, należało takie wybory rozpisać dużo wcześniej. Bo teraz jesteśmy w jakimś panopticum i już nie wiadomo kiedy i kto wywinie nowy fortel. Wszystko wygląda jak jakaś audycja czarnego humoru, tylko śmiesznie nie jest. Tylko zawetowanie ustawy budżetowej wcale nie oznacza przyśpieszonych wyborów. Można jeszcze tę ustawę poprawić, być może Sejm w tym roku będzie z tego powodu pracował aż do Sylwestra. Ale nawet jeśli nie to wszystko i tak jest w rękach rządu” – powiedziała Simonyte.

Obiad w Abu Zabi – to rzeczywiście „jerunda”

Od kilku dni coraz bardziej zaostrza się sytuacja wokół ministra łączności Jarosława Narkiewicza. Prezydent Gitanas Nausėda zaapelował do ministra o ustąpienie ze stanowiska, gdyż utracił on zaufanie społeczeństwa i głowy państwa litewskiego. Oskarżany o nadużywanie przywilejów poselskich i służbowych, polityczną turystykę minister nie zamierza się podać do dymisji, zaś lider partii która go oddelegowała do rządu, Waldemar Tomaszewski, twierdzi, że wszystkie stawiane Narkiewiczowi zarzuty to „jerunda“, bo przecież zapłacił za obiad w Abu Zabi.

„Obiad – to rzeczywiście „jerunda”. I to że pojechał tam na konferencję i nie pojawił się wśród prelegentów – również „jerunda”. Tylko że takim zachowaniem pan minister pokazał to, co ludzie od lat będący w polityce i tak wiedzieli: że nie ma kompetencji, żeby zajmować to stanowisko. (…) Waldemarowi Tomaszewskiemu wygodnie jest wszystko sprowadzić do problemu bezpłatnych obiadów. Tylko problem wcale nie polega na obiedzie, a na zupełnie innych kwestiach. Np. zwolnieniu zarządu Poczty Litewskiej. Teraz mówi się, że Narkiewicz ją rozpędził, bo walczy z jakimiś interesami w sektorze pocztowym, próbuje wprowadzić większą przejrzystość. Tylko warto pamiętać, że po tym jak ją zwolnił – trzykrotnie ją przyjął z powrotem. To pokazuje jakie „kompetencje” ma człowiek, który siedzi w fotelu ministra łączności.” – uważa Ingrida Šimonytė.

Podcasty
Galerie