Šimašius atakowany za mszę po polsku w katedrze

Liberałowie nie mogą się wtrącać w sprawy kościoła – skomentował propozycję Remigijusa Šimašiusa o wprowadzeniu mszy świętej w wileńskiej katedrze po polsku kandydat konserwatystów Mykolas Majauskas, którego poparł również obecny mer Wilna Artūras Zuokas.

zw.lt
Šimašius atakowany za mszę po polsku w katedrze

Fot. BFL/ Andrius Ufartas

„Nie rozumiem, dlaczego msze w najważniejszym kościele Wilna i Litwy nie mogą się odbywać po polsku, skoro połowę wiernych w diecezji wileńskiej stanowią Polacy? Myślę, że gdyby mój apel poparłby jeden z liderów konserwatystów, tradycyjnie będących w lepszej komitywie z kościołem, miałby większy wpływ” – powiedział podczas spotkania w Polskim Klubie Dyskusyjny Remigijus Šimašius, które odbyło się w miniony czwartek. Šimašius podkreślił, że do arcybiskupa zwrócił się, nie jako kandydat na mera, a zwykły wierny.

„Uczestniczyłem w tej dyskusji z szanownym Remigijusem Šimašiusem i to było takie dziwne posunięcie ze strony lidera liberałów. Nie wiem, czy on to planował, czy nie, ale skutek był inny od zamierzonego. Wyglądało to dla mnie dziwnie. To nie leży w kompetencji mera. Tym bardziej liberałowie nie muszą wtrącać się w sprawy kościoła i mówić, jak kościół powinien się zachowywać” – oświadczył podczas audycji Vilniaus ringas (Wileński pojedynek) Majauskas.

Podobnego zdania był również Artūras Zuokas. „Również byłem zdziwiony. Wczoraj mój sztab wyborczy pokazał artykuł, który ukazał się w języku polskim, przetłumaczyliśmy go. Liberałowie muszą zrozumieć – zwłaszcza, że Šimašius był ministrem sprawiedliwości, był radnym, a obecnie jest posłem na sejm – że nie powinni mówić Kościołowi Katolickiemu i naszemu arcybiskupowi, w jakich językach ma być odprawiana msza święta w katedrze. Zwłaszcza, że jest komentarz arcybiskupa Grušasa , że nie ma takiej potrzeby” – powiedział Zuokas. Dodając, że takie wypowiedzi mogą stać się podstawą do nowych konfliktów.

Obecny mer Wilna podkreślił też, że dwujęzyczne napisy w Wilnie nie pojawią się raczej nigdy, bo tradycja europejska jest taka, że napisy mogą pojawić się tylko w miejscowościach, gdzie mniejszości narodowe stanowią minimum 40 proc.

PODCASTY I GALERIE