Wilno i Wileńszczyzna
Renata Butkiewicz

S. Michaela: Bądź ważny dając siebie w te Święta

W Święta Bożego Narodzenia spotykamy się z S. Michaelą Rak, która słynie z pomagania innym, z tego, że potrafi dobrać odpowiednie słowa w najtrudniejszym momencie, która kocha szybką jazdę... w końcu pedał gazu po to jest......

– Po prostu rytm dnia i zakres obowiązków nakazuje, żeby jeździć szybko. Naprawdę staram się jeździć rozsądnie. Zawsze mówię, że jeżdżę jak mężczyzna, czyli z rozsądkiem i bezpiecznie.

– Ale na Święta Bożego Narodzenia zwalniamy…

– Oby to się udało, bo bardzo często gdzieś tam w przestrzeni somatycznej mówimy, że chcemy odpocząć, chcemy usiąść, chcemy się zatrzymać, a jednak mimo wszystko trudno jest się zatrzymać, trudno jest zwolnić, a powinniśmy. Te Święta właśnie po to są.

– Co stanowi istotę Świąt Bożego Narodzenia? Jak pokochać Święta, odpowiednio pokochać, bo możemy się pogubić w gąszczu kolorowych pudełek…..

– Ja myślę, że właściwie my chyba troszeczkę przeakcentowaliśmy przestrzeń prezentów, obdarowywania się, myślenia, co komu sprawi radość. Myślę, że największą radość wywołamy, dając siebie. A bardzo często obdarowujemy prezentem, ale tam nie ma nas. Trzeba odwrócić kierunek. To się łączy z tym zatrzymaniem, ze spotkaniem, ze spojrzeniem w oczy, z otwarciem i wysłuchaniem tego, co ten człowiek niesie w sobie, a równocześnie odnalezieniem w nim tego, co ja chcę jemu dać, żeby on się zatrzymał, żeby mnie zrozumiał. I właśnie Święta kiedyś, bez komórek, bez prezentów, bez ekranów, bez wysyłania, były czasem spotkania przy stole, zatrzymana się, wspólnej modlitwy, wspólnego śpiewania, wspólnego rozmawiania. Powinniśmy do tego wrócić, zostawić przestrzeń prezentów, a powiedzieć sobie bardzo mocno, że to ja mam być prezentem, to ja mam siebie ofiarować, mam znaleźć ten czas, pójść do osoby, z którą może dawno nie rozmawiałem. Może powinienem pojechać nie z prezentem, ale ze sobą i powiedzieć ,,przyjechałem w ten dzisiejszy dzień, żeby cię przytulić” i powiedzieć ,,przepraszam” albo ,,wybaczam” i ,,mogę z tobą wypić ten gorący barszcz, zjeść uszka czy pocieszyć się wspólnym śpiewaniem kolęd, chcę z tobą pobyć przynajmniej pięć, dziesięć minut. Wpuścisz mnie do domu?” I to będzie największy prezent. Może on będzie zaskoczeniem, czymś nieoczekiwanym, ale Boże Narodzenie po to jest. Powiedziałabym, że całe Święta Bożego Narodzenia są takim symbolem daru z siebie. Bądź ważny dając siebie w te Święta.

– Prezenty… albo puste sms-y, które są pozbawione wartości i istotnego znaczenia. Spotkajmy się. Albo przynajmniej zadzwońmy, porozmawiajmy, umówmy się potem na to spotkanie.

– Oczywiście, a nawet zamiast tego sms-a, wystarczy ,,Witaj, kocham Cię, przytulam, pięknego dnia”. To najpiękniejszy prezent, jaki można zrobić.

– Ale wstydzimy się uczuć. Teraz w tym świecie, który pędzi, samo życie narzuca dla nas to tempo. Świat zwariował, a my razem z nim. Nie mamy czasu na nic, a przecież musimy sobie uświadomić, że największym darem, jaki mógł nas spotkać, to właśnie ta druga osoba.

– Te Święta są właśnie darem, żebyśmy weszli w taką terapię antyzwariowania. Kiedy tak naprawdę stajemy przed lustrem goląc się, robiąc makijaż, patrzymy w swoją twarz, czujemy, że ten makijaż zewnętrzny nie zawsze odpowiada naszemu wnętrzu. Ten ubiór takiej czy innej mody, takiej czy innej marki…. przecież nie o to chodzi. Chcemy pokazać się? Każdy z nas jest głodny tej prawdy swoich uczuć, swoich myśli, swoich postaw, swoich błędów, swoich słabości. Jesteśmy ludźmi. I to, że jesteśmy ludźmi, jest w nas czymś pięknym i czymś wielkim. Te Święta są wołaniem o bycie w prawdzie, a nie w zwariowanym makijażu i modzie markowej. Mnie tego uczą na co dzień nasi chorzy, że my się spotykamy w przestrzeni serca przy sercu, oczy patrzące w oczy, słuchające uszy i otwierające się usta, które wypowiadają to, co w głębi serca jest najważniejsze. Myślę, że Święta powinny być takim wyjątkowym czasem. Zatrzymania się w tym, co najważniejsze. Wszystko można odłożyć na bok. Przepraszam, może to zbyt egoistycznie zabrzmi, ale bardzo mocno emocjonalnie reaguję, kiedy mijam na ulicy osobę w wózku inwalidzkim. Bardzo często widzę młodych ludzi bez nóg, albo nawet przywiązanych, bo nie mogą utrzymać postawy siedzącej. Mijając taki wózek, nieraz zatrzymuję się i mówię ,,dziękuję Ci, bo pokazujesz mi, co jest najważniejsze”. A my się martwimy, że nie ten kolor sweterka, nie ta wysokość obcasa, nie taka torebka, a ten człowiek żyje, uśmiecha się, bawi. Niedawno w Mistrzostwach Świata Amp Futbolu brali udział ambasadorzy naszego wileńskiego hospicjum z Polski, mężczyźni bez nóg, grający, poruszający się po boisku, kopiący w piłkę jedną nogą, w czasie, kiedy ciało w pozycji pionowej utrzymują na dwóch laskach inwalidzkich, na kulach. I oni grają w piłkę, oni się cieszą, oni rzucają się z radością. A my się martwimy o to czy o tamto, albo sobie wyrzucamy, że tego czy tamtego nie mamy. Cieszmy się tym, co mamy i nie na zasadzie, że komuś jest gorzej. Tylko na takiej zasadzie, że wiemy, co jest najważniejsze. Od chorych, od niepełnosprawnych możemy się nauczyć pełnej prawdy, tych wartości, które zatracamy w pogoni, pogoni, pogoni…..

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!