Rynek pod Halą: Dać mnie choć powąchać tej prawdziwej polędwicy

Rynek pod Halą to najstarsze targowisko Wilna, gdzie przywiązani do tradycji znajdą prawdziwe litewskie specjały i mają możliwość potargowania się (od tego jest rynek! - mówią panie sprzedawczynie). To także zmodernizowane targowisko odpowiadające najnowszym standardom, gdzie bez obaw mogą kupować najbardziej wymagający klienci. Dzisiaj o legendarnym wileńskim rynku pod Halą - ustami ludzi tu pracujących.

Joanna Bożerodska
Rynek pod Halą: Dać mnie choć powąchać tej prawdziwej polędwicy

Fot. Joanna Bożerodska

Na rynku wszystko świeże i domowe

Teresa Makarewicz. Pracuję pod Halą od wielu lat. Moi rodzice też się tym zajmowali, a jak przyszły moje starsze lata, wróciłam do tej sprawy, do tego targu – emeryturę mam małą, musiałam pomagać rodzicom. Sprzedaję to, co mam ze swojej działki, ze swego ogrodu. Mam sporo ziemi po rodzicach. Latem mam trawki (zioła – przyp. red.), cebulkę, hoduję swoje pomidory, a zimą, żeby utrzymać miejsce, bo miejsce drogo kosztuje i jeżeli je stracę, potem mogę nie znaleźć – kiszona kapusta, ogórki kwaszone, czosnek. Można naprawdę kupić dobry towar.

Swietłana. Sprzedaję ogórki, pomidory, orzeszki, banany, winogrona. Na rynek warto przyjść, żeby porozmawiać. I można się potargować. Swoim klientom często daję zniżki.

Helena Gumowska. Mam męża pszczelarza, Tadeusza Gumowskiego, który w miarę możliwości pracuje z pszczółkami. Jest już w wieku podeszłym, ciężko jest. W tym roku było nie za bardzo, ale trochę majowego miodu przyniosły, a potem gryczanego. Właściwości miodu są bardzo dobre. Majowy miód najwięcej ma witaminy C, na zaziębienie, imunitet. Gryczany miód zawiera żelazo, magnez, hemoglobinkę podnosi. Oprócz tego pszczółki niosą na swoich łapkach pyłek kwiatowy, z pyłku same składają, utrombowują, zaklejają miodem i robią miodek pszczeli, który bardzo wzmacnia organizm. Pod Halą można kupić mięso świeżutkie u rzeźników, cielęcinka, wołowinka, świeża, niemrożona, odkroją taki kawałeczek, jaki potrzebujesz. Na konto świniny nic nie mogę powiedzieć, bo sama jej nie używam. Kury są świeże, domowe, też ludzie sprzedają. Czasami króliki bywają. Cena domówna – można potargować się, na to jest rynek. Każdy wybierze to, co jemu odpowiada, można dać troszeczkę popróbować, a w supermarkecie co, wszystko zaklejone, kupił i kupił – musisz zjadać.

Gienia Rakowska. Pod Halą pracuję od 18 lat, sprzedaję wędzone wyroby. Sama wybieram swój asortyment, bardzo patrzę na jakość. Najwięcej mam produkcji litewskiej i mam klientów, którzy przychodzą do mnie ciągle, przez 18 lat i są zadowolone. Ceny mniejsze niż w sklepie, ale niedużo, bo po wprowadzeniu euro zrównały się. Na rynku taniej o 2-3 euro. Ogólnie na rynku z biegiem czasu klientów jest mniej. Duża konkurencja, zbudowano dużo sklepów, chociaż część klientów już do nas wróciła ze sklepów. Na Litwie jakość jest jedna z najlepszych, na rynek przychodzą turyści i z Ameryki, i z Izraela, i Polacy kupują nasze kindziuki, nasze wędliny, nasze serki i mówią, że u nich takiej jakości dawno nie ma. Niektórzy proszą – dać mnie chociaż powąchać tej dobrej polędwicy.

Pani od nabiału. Pod Halą każdy ranek o 6 godzinie stoją samochody, produkcja jest najświeższa, mamy produkcję nie tylko od firm, ale od gospodarzy, rolników. Jest mleko domowe, i firm, ale nigdy nie ma starego. Mamy dużo produkcji z Polski, i taniej. Dawno pracuję na rynku, aby kupić produkt, zawsze interesuję się, jaki ma skład, ile procent tłuszczu. Dużo interesuję się mlekiem i nawet jeśli w Polsce biorę towar, to szukam żeby był jak najlepszy, żeby była jakość dobra. Mam bardzo dużo klientów, chodzą oni i do sklepów, ale po sery przychodzą do mnie. Na przykład Ser Królewski, on taniał, drożał, ale ludzie naprawdę ocenili ten ser i cena ich nie obchodzi, oni chcą jakości. Moi klienci mnie ufają, zawsze poradzę człowiekowi, żeby kupił nie seropodobny, nie seroprodukt, żeby zdróweczko było dobre. Czemu warto przyjść na rynek? Sprzedawca widzi swoich klientów, klient, który przychodzi każdy dzień, zawsze dostanie zniżki, a szczególnie w soboty, w niedziele, klienci są zadowoleni, a my też.

Wanda Szostak. Kiedy wyszłam na emeryturę, zaczęłam hodować kaczki, kury, indyki. Latem hoduję a na jesień zaczynam sprzedawać. Ludzie przychodzą, biorą, chociaż tamte lata było lepiej. Cała młodzież wyjechała, a emeryci mało dostają, a trzeba i za mieszkanie zapłacić, i lekarstwo kupić. Dlatego kupują, ale w małych ilościach, choćby na rosół. W sklepach mięso zupełnie nie takie, tu zaczniesz kurę gotować, i zapach idzie po całym domu.

Najwięksi smakosze znajdą coś dla siebie

Rynek pod Halą to nie tylko swojska wileńska mowa, słoninka i pomidory z ogrodu. Coraz więcej na tym targowisku sklepów dla smakoszy, w których można np. znaleźć litewskie wino z mleczy, lokalny ser pleśniowy czy świeże kiełbaski robione z najwyższej jakości mięsa. Te sklepy i restauracje są zdrowe, ale i modne – przyciągają coraz więcej młodych ludzi i miłośników kuchni dobrej jakości.

Na pyszne śniadanie zapraszają Beigelistai. Bajgiel to żydowskie pieczywo, które zostało opracowane w Europie Wschodniej, ale w czasie II wojny światowej zniknęło z Litwy, wraz z większością kultury żydowskiej.  Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii bajgiel  jest  nazywany jednym z najbardziej popularnych dań śniadaniowych.

Słodkie chwile zapewni piekarnia PREZO, która oferuje bardzo bogaty asortyment wypieków: od słodkich do pikantnych wyrobów – każdy znajdzie coś dla siebie. Najszybciej z półek piekarni znikają klasyczne bułki cynamonowe,  francuskie kanele, włoskie bułeczki z owocami cytrusowymi, pyszne ciasta twarogowe, rogaliki… Fani niesłodkich wypieków uwielbiają kibiny z posiekaną wieprzowiną.

Halės Deli, Redita Vadeikė. Jestem współwłaścicielką tego sklepu. Idea tego miejsca to przygotowywanie różnej produkcji ze świeżego mięsa – na przykład kiełbasek czy marynowanego mięsa. Przychodzą do nas ci, którzy interesują się kuchnią, nie tylko tradycyjną litewską, ale też włoską, francuską. Chcemy gotować to, czego nie można znaleźć gdzie indziej. Jeżeli ktoś interesuje się zdrowym odżywianiem, chce jedzenia dobrej jakości, to niekoniecznie musi kupować to w dużych ilościach. Lepiej mniej, ale zdrowiej. Dlatego cena jest względna. Za tę cenę, za którą gdzie indziej można kupić kilogram mięsa, u nas być może klient nabędzie pół kilograma, ale czy rzeczywiście potrzebny mu cały kilogram? Oferujemy mięso dobrej jakości, a jakościowy projekt nie bywa tani.

Coś dla weganów: Punajuuri, sklep, który pokazuje, że buraki bywają nie tylko czerwone, ale też żółte i pomarańczowe, a pieczarki – brązowe. „Punajuuri“ opowiada ludziom o alternatywnym jedzeniu i oferuje bogaty wybór wegetarianom i wegaom, oraz wzbudza podziw starszego pokolenia na widok parówki bez mięsa, mleka bez krowy.

Dla miłośników serów: Roots – sklep-bar oferuje dla klientów creme de la creme z lokalnych produktów spożywczych i napojów. Spory wybór serów, mięsa, chleba, piwa i wina pozwoli doświadczyć prawdziwego smaku produkcji litewskich farmerów. Roots zna osobiście wszystkich dostawców – wystarczy zapytać i sprzedawcy opowiedzą wam historię dowolnego produktu: jak fermer otrzymał byka od jego wujka albo jak dużo czasu zajmuje otrzymanie pół kwarty lokalnego piwa.

Rynek pod Halą przyciąga turystów

Pani od nabiału. W życiu nie myślałam, że na rynku pracując trzeba będzie znać jakiś język, ale przychodzą turyści, szukają naszego „cheese”. Kupują bardzo małe ilości, ale staramy się, kroimy, doradzamy. Bardzo są zadowoleni, czasami zostawiają nawet jakieś euro, mówię – nie trzeba, dziękuję, a oni – „ne, madame, čia for You”.

Pani Gienia. Przyjeżdżają do Wilna, dużo tych, których babcie, dziadkowie, rodzice kiedyś tu mieszkali. A druga część to dużo młodzieży. Niektórzy nawet dziwią się, bo w Polsce nie wiem, co tam mówi się o nas, kiedy mówię, że córka skończyła polską szkołę Jana Pawła, to tak na mnie patrzą – jak to polską? Dziwią się, że rozmawiam po polsku, chociaż to mniej. W tym roku mieliśmy dużo turystów, bo był rok Miłosierdzia. W niektóre wolne dni myślałam, że pracuję w Polsce. Idą do Ostrej Bramy, a w powrotnej drodze pod Halą. Kupują nasze kindziuki – u nich też jest ale oni muszą upominek kupić o Litwie – kiełbaska, szynka, słonina solona, sękacz i zawsze, sto procent, to cały bochenek chleba, a to i trzy. Bardzo wesołe, bardzo im tu u nas podoba się, niektórzy nawet odpoczywać przyjeżdżają – nie wiem, czy to z historią związane, czy co.

PODCASTY I GALERIE