Wilno i Wileńszczyzna

Rozwadowski – Orzeł prowadzący Pogoń po bezdrożach Atakamy

"Zawsze marzyłem o starcie w Rajdzie Dakar, od bardzo dawna pasjonowałem się rajdami cross-country" - mówił Sebastian Rozwadowski, pilot litewskiego kierowcy Benediktasa Vanagasa, przed odlotem do Buenos Aires, gdzie 2 stycznia wspólnie rozpoczną wyczerpującą przygodę na Rajdzie Dakar 2016. Obaj pojadą jako ambasadorzy hospicjum im. bł. Michała Sopoćki w Wilnie.

Sebastian Rozwadowski z Benediktasem Vanagasem zna się od 2012 roku, wówczas wielokrotnie jeździli razem w rajdowych mistrzostwach Litwy WRC, trochę innej dyscyplinie motosportu niż rajdy cross-country. W tym roku startowali w rajdach Baja Italia i Baja Poland. We Włoszech zajęli szóste miejsce, polski rajd nie ukończyli zaś z powodów technicznych.

„Kiedy Benediktas zadzwonił do mnie w maju bieżącego roku i zaproponował udział w swoim projekcie, zgodziłem się od razu, bo uznałem, że jest to wspaniała inicjatywa. Raz, że spełniająca moje marzenia sportowe, dwa — dająca możliwość pokazania naszym dwóm narodom, a także całej Europie i światu, że dobrze współpracujemy i potrafimy razem stawić czoła najtrudniejszym wyzwaniom na świecie. W motosporcie jest to Rajd Dakar, ale także w każdej innej dziedzinie powinniśmy działać razem, współpracować, ponieważ przez 200 lat byliśmy wspólnym państwem, mieliśmy pierwszą w Europie konstytucję — do tych tradycji właśnie chcemy nawiązać” – mówił polski pilot pochodzący z Olsztyna.

Panowie w salonie Toyoty Hilux będę rozmawiali po angielsku. Sebastian Rozwadowski przekonuje jednak, że każdy z nich uczy się nowego języka.

„Benediktasowi znacznie lepiej idzie nauka polskiego niż mnie litewskiego. Jest pojętniejszym uczniem. W samochodzie o wiele lżej jest komunikować się w języku ojczystym, więc może kiedyś przejdziemy na jeden z nich, ale na razie jest to angielski” – zaznaczył Rozwadowski.

Jestem niezmiernie wzruszony z tego powodu – mówi Rozwadowski.

Polsko-litewski projekt Dakaru wzbudził wielkie zainteresowanie zarówno wśród innych polskich rajdowców, jak i mediów z dwóch względów: po pierwsze Sebastian jest kolejną osobą, która z rajdów WRC przechodzi do cross-country, a po drugie załoga prowadzi intensywną narrację polsko-litewskiej współpracy. Uwagę zwrócił także pomysł s. Michaeli Rak, która wpadła na to, by Vanagas i Rozwadowski zostali ambasadorami Hospicjum bł. Michała Sopoćki w Wilnie, placówki opiekującej się ludźmi chorymi na raka.

„Chcemy pokazać całemu światu, że nasze narody powinny współdziałać. Teraz pojawił się też wątek hospicjum. Zostaliśmy ambasadorami instytucji, założonej przed polską zakonnicę na Litwie — to doskonale wpisuje się w ideę naszego zespołu” – zauważył pilot – „Czuję się wyróżniony i jestem niezmiernie wzruszony z tego powodu. Świadomość tego, że tyle osób z zadziwiającą niezłomnością życiową — a chorzy na raka mają ogromną determinacją do walki — wspiera i myśli o nas bardzo ciepło, otwiera serca i daje nam bardzo dużo siły. Jak powiedział jeden z bardzo doświadczonych polskich zawodników, jeżeli wydaje ci się, że na Dakarze najgorsze masz już za sobą, to na pewno jesteś w błędzie. Prawdopodobnie w tych momentach wsparcie ludzi hospicjum da nam dodatkową motywację i siły do walki”.

Sebastian Rozwadowski, który w 2014 roku został mistrzem Polski, swoją przygodę z sportem samochodowym rozpoczął w wieku 14 lat. Od tego czasu osiągnął wiele, ale nawet nie myśli wciskać hamulca.

„Dużo ludzi mnie pyta, po co to robię — osiągnąłeś dużo, po co ryzykujesz, po co idziesz na tę pustynię, gdzie może wydarzyć się wszystko, to jest niebezpieczny sport, masz przecież rodzinę, cudownego synka, cudowną żonę, dobrą prace — po co jeszcze kolejne ryzyko, skoro osiągnąłeś już wiele. Chyba w każdym sportowcu jest chęć zdobycia jeszcze czegoś, sprawdzenia, czy jesteś w stanie osiągnąć kolejny cel. Rajd Dakar jest Everestem motosportu, jest czymś największym i najtrudniejszym, więc przeżycie takiej imprezy bardzo zmienia człowieka. Z Dakaru, moim zdaniem, człowiek wraca trochę inny, z większą pokorą do życia, bo to, co tam się przeżyje w ciągu 14 dni, może być piekło na ziemi. Przejście tego da mi nowe doświadczenia i, myślę, że wiele nauczy w codziennym życiu” – reflektował pilot.

Chciałbym, żeby ten Dakar zagościł w moim życiu na dłużej wyraził nadzieję Olsztynianin.

Ekipa składa się z 15 osób i to właśnie każda z nich poświęca mnóstwo czasu i energii, by przygotować samochód i całą logistykę. Rozwadowski nie jest jedynym nie-Litwinem w drużynie. Oprócz niego jest jeszcze Carlos, Argentyńczyk od kilkunastu lat mieszkający na Litwie. Polski rajdowiec oczekuje, że projekt polsko-litewskiego Dakaru nie będzie wydarzeniem jednorazowym.

„Znając profesjonalizm i determinację Benediktasa Vanagasa, to co osiągnął do tej pory i w jaki sposób prowadzi karierę i zespół, oraz wiedząc moje zamiary i ambicje, chciałbym, żeby Dakar zagościł w moim życiu na troszkę dłużej” – wyraził nadzieję Olsztynianin.

Załoga „General Financing – Autopaslauga by Pitlane“ wystartuje 2 stycznia w argentyńskim Buenos Aires sportową Toyotą Hilux. Do pokonania będą mieli trasę o długości 9 tys. km, składającej się z 13 etapów prowadzących przez Argentynę i Boliwię. Dla Rozwadowskiego będzie to debiut na Dakarze, dla Vanagasa — czwarty start z rzędu, ma on za sobą trzy finisze. W ubiegłym Dakarze w klasyfikacji zespołów prywatnych zajął pierwsze miejsce, w klasyfikacji generalnej 24, a jeden z etapów zakończył na 4 miejscu (ostatnie pięć etapów pokonał ze złamanym nadgarstkiem). To najlepszy wynik litewski w historii występów na Dakarze.

Oprócz Vanagasa i Rozwadowskiego Litwę reprezentować będą Antanas Juknevičius z Mindaugasem Slapšysem i Vaidotas Žala z Sauliusem Jurgelėnasem.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!