Roman Lachowicz broni zwolnionego nauczyciela w Ławaryszkach

To był stanowczy człowiek, który nie tolerował patologii w szkole – powiedział o zwolnionym nauczycielu fizyki w gimnazjum Stefana Batorego w Ławaryszkach Ryszardzie Suchockim emerytowany nauczyciel historii i m.in. autor książki „Krótki zarys historii narodu polskiego” Roman Lachowicz.

Antoni Radczenko
Roman Lachowicz broni zwolnionego nauczyciela w Ławaryszkach

fot. Ewelina Mokrzecka

W latach 1991-94 Roman Lachowicz pracował w szkole w Leszczyniakach, gdzie dyrektorem był wówczas Ryszard Suchocki.

W ubiegłym tygodniu nauczyciel fizyki z Gimnazjum Stefana Batorego Ryszard Suchocki poinformował media o tym, że dyrekcja szkoły fałszuje oceny, aby polepszyć statystyki. „Widzę, że w dzienniku zamiast N (nieobecność – przyp. red.) są wstawione czwórki. Były takie przypadki, że uczeń w ogóle nie chodził do szkoły, a następnie bez problemu zdawał do następnej klasy. Zapytałem się dyrektorki: ,,Jak to jest możliwe?’’. Odpowiedziała, że to „nie pana sprawa”. Takich wypadków było więcej. Na przykład nikt nie przychodził do mnie na poprawkę, a kiedy zapytałem uczniów dlaczego, odpowiedzieli, że mają już oceny i nie mają zamiaru przychodzić’’ -powiedział zw.lt Ryszard Suchocki. W telewizji „Lietuvos rytas” ukazał się reportaż dotyczący tego problemu. Następnego dnia po wyemitowaniu reportażu nauczyciel dowiedział się, że został zwolniony, ponieważ agresywnie zachowywał się z uczniami.

W miniony piątek (25 listopada) rodzice klasy 7 gimnazjum w Ławaryszkach przysłali do redakcji zw.lt list, w którym oskarżyli pedagoga o agresywne zachowanie wobec uczniów. Ze względu na pogróżki nieznanej osoby rodzice zastrzegli swoją anonimowość. „Podczas lekcji nauczyciel obraża i obśmiewa dzieci za to, że po prostu nie rozumieją tematu albo nawet że są nie tak ubrane. Przecież środowisko szkolne, a więc to, w którym odbywa się nauczanie i wychowanie powinno być wolne od konfliktów, wrogości oraz innych negatywnych czynników. Niestety na lekcjach fizyki konflikty powstają. Nauczyciel R. Suchocki często nie jest w stanie poradzić sobie z agresją, nie robiąc nikomu z uczni krzywdy” – napisali m.in. rodzice. Dodając, że 24 października Ryszard Suchocki po raz kolejny uderzył ucznia.

Oskarżenia pod adresem nauczyciela bardzo zdziwiły Romana Lachowicza. „Mogę mówić tylko o latach, kiedy pracowaliśmy razem. To jest stanowczy człowiek. Miał sprawiedliwy stosunek do uczniów. Cechą którą się wyróżniał była stanowczość wobec wszelkich przejawów patologii. W innych szkołach nie było takiej stanowczości w zwalczaniu patologii, jakie było u Ryszarda Suchockiego. Dlatego kiedy przeczytałem na portalu, nie chciało mi się wierzyć, że taki człowiek mógł dopuścić się takich rzeczy” – podkreślił były nauczyciel historii.

Lachowicza zdziwiło, że rodzice uczniów napisali list, ale nie asygnowali go własnymi nazwiskami. „Po przeczytaniu listu miałem wrażenie, że to było pisane pod czyjeś dyktando. Też pracowałem przez dłuższy czas w szkole i wiem, że jeśli nauczyciel uderzy ucznia czy coś w tym rodzaju, to od razu to ma być wyjaśnione” – dodał wileński pedagog.

Emerytowany nauczyciel historii nie wyklucza, że dyrekcja szkoły mogła fałszować statystyki. „Pracowałem w niejednej szkole i często było tak, że kierownictwo te sprawy „zamiatało pod dywan”. Nauczyciele bojąc się stracić pracę też patrzyli na to przez palce. Takie patologie się zdarzały i wydaje mi się, że teraz również się zdarzają” – wyjaśnił Lachowicz.

Takie praktyki, jego zdaniem, rzucają cień na całe polskie szkolnictwo. „Co mnie najbardziej boli. Mamy teraz Gimnazja im. Jana Pawła II, Adama Mickiewicza czy Kraszewskiego. To są wzorowe gimnazja. A teraz, kiedy na siłę nadaje się status gimnazjum, to jak będą wyglądały te gimnazja, na których mamy się wzorować” – zaznaczył Roman Lachowicz.

PODCASTY I GALERIE