Przedsiębiorca z rejonu solecznickiego: Ryby na stole nie zabraknie

Rosyjski rynek jest niestabilny i nie jest bezpieczny – zapewnia Algimantas Gylys, dyrektor Solecznickiego Gospodarstwa Rybnego, które znajduje się w Trybańcach w rejonie solecznickim. Ryba z Trybańców wędruje nie tylko na Litwę, ale również na Łotwę i do Polski.

zw.lt
Przedsiębiorca z rejonu solecznickiego: Ryby na stole nie zabraknie

Fot. BFL/Tomas Lukšys

„Ryb mamy wystarczająco. Podobnie jak każdego roku, hodujemy około 500 ton, z których ponad 300 ton to są właśnie karpie lub ryby z rodziny karpiowatych. Z pewnością na żadnym stole w rejonie wileńskim i solecznickim ryby nie zabraknie” – powiedział dla Radia „Znad Wilii” Algimantas Gylys.

Solecznickie Gospodarstwo Rybne w Trybańca jest przodujące w kraju.

„Tak naprawdę konkurujemy jeszcze z jednym gospodarstwem na Litwie i nasz wynik jest bardzo podobny. Jednego roku oni nas trochę wyprzedzą, inny razem to my wyprzedzamy. Sens jednak polega na tym, że jeśli Bóg da i ryby będą zdrowe, będą dobrze odżywiały się, to utrzymamy swoje pozycje. Bardzo nas cieszy, że robimy to wspólnie z mieszkańcami rejonu solecznickiego, wspólnie z naszymi pracownikami, z przedstawicielami naszej wspólnoty lokalnej” – podkreślił dyrektor.

Ryby z rejonu solecznickiego są również eksportowane do innych krajów.

„Oczywiście priorytetowymi klientami są mieszkańcy Litwy. W ciągu miesiąca mieszkańcy rejonu solecznickiego mogą kupić rybę po promocyjnej cenie. Później część naszej produkcji idzie na Łotwę oraz do naszych sąsiadów, czyli Polski. Natomiast jeśli chodzi o Rosję, to mamy wszystkie zezwolenia, ale, jak mówią nasi politycy, rosyjski rynek nie jest stabilny i bezpieczny, dlatego nie rozpoczęliśmy jeszcze handlu z Rosją” – poinformował Algimantas Gylys.

Obecnie każdego dnia od godz. 8 do godz. 14 w magazynach spółki w Trybańcach można nabyć rybę po 8 litów za kilogram.

PODCASTY I GALERIE