Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

Protest w Rzeszy. Mieszkańcy chcą asfaltu – władza obiecuje, ale nic nie robi

Od wielu lat mieszkańcy ulicy Plačioji w gminie Rzesza (rejon wileński) apelują do władz samorządu o zaasfaltowanie drogi, ponieważ obecny stan stwarza wiele niebezpieczeństw i niedogodności. Jest mnóstwo wypadków, autobusy nie kursują, karetki nie chcą jechać na wezwania. Samorząd obiecuje, ale na razie, mimo zatwierdzonego planu, nic nie zrobił w danej kwestii.

„Zimą, w lutym, idąc drogą pośliznąłem się i złamałem nogę. Miałem już dwie operacje. Do przystanku jest stąd ok. dwa kilometry. Kiedy nie ma deszczu, to jest straszny kurz. W okolicy jest sporo warsztatów samochodowych, przyjeżdżają ciężarówki i rozbijają drogę” – powiedział w rozmowie z zw.lt jeden z mieszkańców wsi Podlesie ( Pamiškių) leżącej obok ulicy.

Podobnego zdania jest również Aliona Stankiewicz. „Straszny kurz. Większość domów znajduje się przy samej drodze. Mieszka tu wiele dzieci, jest dużo młodych rodzin. I bardzo często jest tak, że nie możemy wypuścić dzieci na spacer czy jazdę rowerem. Po prostu zamykamy wszystkie okna, bo tą drogą jeździ mnóstwo samochodów, również ciężarowych i powstaje straszny kurz” – dodała mieszkanka.


Mieszkańcy piszą, władza odpowiada

We czwartek (1 czerwca) w miejscowości Polesie odbyło się spotkanie mieszkańców okolicznych wsi z pełniącym obowiązki starosty Waldemarem Rynkiewiczem. Na spotkanie przybył też radny z ramienia socjaldemokratów Algis Šatas.

Od ponad 15 lat mieszkańcy chcą, aby władze wyasfaltowały kawałek drogi – 2,5 km, od szosy molackiej do miejscowości Czymboryszki (Čimbariškių kaimas). Droga należy do samorządu.

Zdaniem mieszkańców obecny stan stwarza zagrożenie i masę utrudnień dla mieszkańców. „Sporo dzieci z tych miejscowości jeździ do szkół i przedszkoli. Do gimnazjum w Rzeszy mikrobus dowożący dzieci musi kursować kilka razy, ale z powodu złego stanu drogi nikt nie chce eksploatować większego autobusu. Z tych samych przyczyn, o ile nie jest to sytuacja ekstremalna, lekarze nie zgadzają jechać na wezwania. Najgorzej mają kobiety w ciąży, dzieci i seniorzy. Do najbliższego przystanku jest kilka kilometrów. Droga jest nieoświetlona, wyboista, brak chodników. To w znaczny sposób utrudnia komunikację i pogarsza jakość życia. Miejscowości rozwijają się, jest sporo młodych rodzin. Bardzo prosimy o pomoc i o przekazanie odpowiednich środków na remont drogi oraz czekamy na odpowiednie decyzje” – napisała w grudniu 2015 r. w oficjalnym liście do samorządu rejonu wileńskiego mieszkanka gminy Aliona Stankiewicz. Pisemne apele powtarzano kilkakrotnie. W ostateczności mieszkańcy napisali list do prezydent Dalii Grybauskaitė. Otrzymali nawet odpowiedź, w której kancelaria ośrodka prezydenckiego zapewniła, że będzie monitorować sprawę. Jednak na władzach rejonu odpowiedź nie zrobiła większego wrażenia.

Władze zapewniały mieszkańców, że droga będzie zaasfaltowana. W marcu 2016 r. mieszkańcy otrzymali pisemną odpowiedź od wówczas p.o. starosty gminy Rzesza Józefa Drozda, który poinformował, że ów odcinek jest wciągnięty do samorządowego planu asfaltowania dróg w gminie Rzesza na lata 2016-2018. Kilka miesięcy później na skargi mieszkańców odpowiedział ówczesny zastępca dyrektora administracji Albert Narwojsz, który potwierdził słowa starosty, że w planach jest zaasfaltowanie danego odcinka. W liście Narwojsz zapewnił, że „część dróg gmina w Rzeszy planuje zaasfaltować w 2017 roku”. Władze rejonowe dodały, że obecny odcinek od czasu do czasu jest remontowany poprzez wyrównywanie i żwirowanie.

Kamienie jak ziemniaki

Zdaniem mieszkańców żwirowanie nic nie daje, ponieważ żwir jest złej jakości i stwarza kolejne problemy. „Ludzie z rana wychodzą z domu, jak do sadzenia ziemniaków, aby zbierać kamienie. Poza tym mój mąż jeszcze w tym roku dwa razy przebił oponę” – opowiedziała zw.lt Stankiewicz. Wtórowali jej pozostali mieszkańcy twierdząc, że władze po prostu „śmieją się im w twarz”.

Przybyły na spotkanie Waldemar Rynkiewicz powiedział, że rozumie mieszkańców, ale nic nie może zrobić. „Bardzo dobrze was rozumiem. Na waszym miejscu również walczyłbym o własną drogę. I robiłbym wszystko, aby została zaasfaltowana w pierwszej kolejności” – poinformował zebranych.

Niestety finansowanie przeznaczane przez samorząd jest niewystarczające, aby zaasfaltować wszystkie drogi w gminie. „Starostwo przygotowało projekt w ubiegłym roku. Projekt był przygotowywany, kiedy jeszcze nie byłem starostą, obowiązki starosty pełnił Józef Drozd, na zaasfaltowanie odcinka o długości 1400 metrów, czyli mniej więcej do tego miejsca w którym obecnie jesteśmy. Pieniądze na ten projekt nie były przeznaczone, więc nie wiem kto mieszkańców wprowadził w błąd. Czy na następny rok planujemy (złożenie aplikacji w samorządzie – przyp.red.)? Oczywiście, że planujemy. Każdego roku planujemy. Zawsze planujemy więcej niż nam daje samorząd” – oświadczył starosta.

Droga za własny koszt

Obecnie, jego zdaniem, zostaje tylko czekanie na odpowiednią decyzję Rady samorządu. „W roku ubiegłym samorząd zwiększył budżet przeznaczony na żwirowanie dróg, więc pod koniec ubiegłego roku ten dwukilometrowy odcinek został zażwirowany (…) W tym roku, jak chyba zostaliście już poinformowani pisemnie, wspólnie z kilkoma właścicielami gruntów w miejscowości Dvariškės (Ferma) przy 50 proc. udziale samorządu będzie wyasfaltowany mniej więcej 600-metrowy odcinek od szosy malackiej” – powiedział Rynkiewicz dodając, że jeśli uda się w roku bieżącym razem z mieszkańcami zaasfaltować pierwszy odcinek drogi to jest duże prawdopodobieństwo, że w następnym roku uda się zaasfaltować pozostałą część. Jednak nie mógł tego mieszkańcom zagwarantować.

Natomiast, gdyby mieszkańcy chcieli szybszego rozwiązania, to wówczas w opinii starosty, mogą postąpić w podobny sposób co mieszkańcy Dvariškės (gdzie obecnie powstaje osiedle domów jednorodzinnych), czyli pokrycie 50 proc. kosztów. Na propozycję mieszkańcy zareagowali oburzeniem twierdząc, że po pierwsze płacą podatki dla państwa, które powinno o nich dbać, po drugie mieszka tam więcej osób i są bogatsi. Na co przedstawiciel władz samorządowych odpowiedział, że „to jest naturalne, że w pierwszej kolejności buduje się drogę tam, gdzie jest 10 domów, a nie dwa”.
Rynkiewicz zasugerował, że teoretycznie przy asfaltowaniu mógłby pomóc okoliczny biznes, który korzysta z dogi i w pewnym sensie ją niszczy. Ale od razu dodał, że mimo pewnych rozmów czy próśb, nie zgodził się na takie rozwiązanie.

Algis Šatas na zakończenie zaproponował jeszcze raz napisać oficjalne pismo do samorządu, aby do 2018 r. władze rejonowe wywiązały się ze swych zobowiązań i zaasfaltowały drogę. Zebrani zgodzili się z propozycją radnego.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!