Propozycja konserwatysty: Zarobki merów dostosować do wynagrodzeń mieszkańców

Poseł na Sejm Kęstutis Masiulis zarejestrował nowelizację ustawy, na mocy której wysokość wynagrodzenia mera zależałaby od średniego zarobku mieszkańców samorządu.

zw.lt
Propozycja konserwatysty: Zarobki merów dostosować do wynagrodzeń mieszkańców

Fot. Joanna Bożerodska

W opinii autora nowelizacji w ten sposób włodarze będą bezpośrednio zainteresowani zwiększeniem dochodów ludzi, zmniejszeniem szarej strefy oraz przyciągnięciem inwestycji.

„Kiedy wzrastają dochody mieszkańców, rosną również wpływy do budżetu, a wtedy i mer mógłby więcej zarabiać” – argumentuje Masiulis.

Wcześniej Sąd Konstytucyjny uznał, że obecny tryb naliczania pensji merów i wicemerów, kiedy zależą one od liczby mieszkańców samorządu, jest sprzeczny z Ustawą Zasadniczą. Orzeczenie Sądu Konstytucyjnego wejdzie w życie z dniem 2 stycznia. W związku z tym rządzący zaproponowali drobną nowelizację, która faktycznie nie zmienia stanu rzeczy.

„Taka propozycja rządzących otwarcie ignoruje orzeczenie Sądu Konstytucyjnego, że nie można według tego jedynego kryterium decydować o wysokości wynagrodzenia merów. Warto wprowadzić kilka kryteriów, jednym z nich mógłby być poziom dochodów mieszkańców samorządu” – proponuje konserwatysta.

Według danych z lutego bieżącego roku, największe wynagrodzenie wśród merów na Litwie otrzymuje mer rejonu wileńskiego Maria Rekść. W ostatnim kwartale ubiegłego roku jej zarobki sięgały 3197 euro miesięcznie brutto. Mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz w tym samym okresie otrzymywał miesięcznie 3129 euro brutto.

PODCASTY I GALERIE