Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Knutowicz

Prof. Bralczyk w DKP: O prawdzie, profesjonalizmie i emotikonach

W poniedziałek (26 sierpnia) dziennikarze polskich mediów na Litwie mieli spotkanie z prof. Jerzym Bralczykiem - znanym polskim językoznawcą. Do Wilna przybyła również małżonka językoznawcy, Lucyna Kirwil.

„Powiedzieć coś „smacznie” można wtedy, gdy myślimy o tych słowach i rzeczach, które za słowami stoją. Jeżeli np. mówię o wygodnym fotelu i czuję tę wygodę, to wtedy dobrze to powiem. Może wtedy inni poczują, że ten fotel jest wygodny. Mówiąc o jabłku, można to wypowiedzieć tak, że będzie cieknąć ślinka. Nawet zwykłe pozdrowienia mogą być wypowiedziane „smacznie” – twierdzi w rozmowie z zw.lt prof. Bralczyk.

W rozmowie z zw.lt językoznawca ocenił również komunikację polityków. „Można powiedzieć, że współcześni politycy przywiązują wagę do tego, co mówią, bo starają się z tego robić użytek. Ludzie uważają na słowa. Niektórzy politycy prowokują dlatego, że wtedy będzie o nich mowa, wyróżnią się. Jeżeli to są słowa niegrzeczne, nieparlamentarne, to użyją ich wtedy, gdy nie są jeszcze rozpoznawani. Nie jest to dobre zjawisko. Z drugiej strony, tworzenie długich zdań ustępuje na rzecz efektowności. Politycy na ogół mówią poprawnie. Główną ich wadą jest agresywność.” – sądzi naukowiec.

„Pewna pani kiedyś mi powiedziała, że dziennikarz nie jest od pisania. Okazuje się, dziennikarz zostaje rozumiany raczej jako osoba zbierająca informacje, je przetwarzająca. Chyba musiałbym zwątpić tutaj w swoją własną przydatność” – żartował profesor.

Fot. Roman Niedźwiecki

Prof. Bralczyk dużo mówił o znaczeniu atrakcyjności dla potencjalnego czytelnika czy słuchacza. „Gdy zacząłem prowadzić zajęcia, w dziennikarstwie chodziło również o atrakcyjność i wiarygodność. To były dwa główne postulaty, jakie się wiązały z językiem. Nie idą one jednak w parze. Retoryka się pojawia gdzieś pomiędzy tymi dwiema wartościami. To, co bywa wiarygodne, rzadko jest atrakcyjne. Z kolei to, co jest atrakcyjne, rzadko bywa naprawdę wiarygodne. Jak ktoś kiedyś powiedział: „Jeżeli wiadomość jest naprawdę sensacyjna, to nie musi być prawdziwa”. Te znaki przestankowe w tytułach wiele nam umożliwiają. Jeżeli teraz dam tytuł „Papież Franciszek umarł?”, to czy ktoś może mnie oskarżyć o kłamstwo? Nie, ale będzie to bardzo atrakcyjne” – twierdzi Bralczyk.

Językoznawca wiele uwagi poświęcił temu, czym jest prawda i jak ją osiągnąć. „Nam się wydaje, że to, co mówimy, jest prawdziwe albo fałszywe. Ileż ja mam takich słów, którymi mogę się podeprzeć i nic już z tego nie wynika, tylko tyle, że one z kolei nie są aż tak atrakcyjne. Czy reklama powinna być atrakcyjna czy wiarygodna? Powinna mieć w sobie jakąś część, która sprawi, że ją będą słuchali, ale też taką, która sprawi, że w nią uwierzą. Te dwie części czasami są zupełnie ze sobą niepołączone. Doszła też do nas kategoria tzw. post-prawdy. To jest bardzo wygodne określenie, które sprawia, że my nawet w wypadku, gdy coś jest jawnie fałszywe, nie będziemy tego traktowali jako czegoś, co nas oszukuje. Będzie to reprezentacja naszego relatywizmu. Jak dzisiaj obserwuję różnego rodzaju dziennikarstwo, to wydaje mi się, że w opisie rzeczywistości można było jak najszybciej osiągnąć cel. Czy atrakcyjniejsza jest rzeczywistość konfliktowa czy ta, w której świat jest piękny i dobry?”

Fot. Roman Niedźwiecki

Jako przykład użycia post-prawdy profesor podał telewizję „TVP Polonia” i „TVN”. „W „TVP Polonia” oglądam Polskę piękną i dobrą, pełną sukcesów. W „TVN” Polska wygląda inaczej – ona wcale nie jest taka piękna. Zastanawiam się, co ja wolę – spokojną Polską czy tę inną? Obie są tendencyjne. Czyja to prawda i komu to służy? Atrakcyjność konfliktu jest zawsze większa. Telewizja i radio, które są w opozycji, powinno się jak najdłużej cieszyć z takiego układu, bo atrakcyjniej jest napadać, niż się bronić” – uważa naukowiec.

Prasę polskojęzyczną na Litwie prof. Bralczyk ocenia dobrze. „Niedużo jest konfliktów, więc cieszę się z tego. Jest tu jak w rodzinnej pogawędce, gdzie wszyscy mówią, że jest im tu dobrze. Coś się zaczyna dziać dopiero, gdy ktoś stwierdzi, że jest niedobrze” – uznał Bralczyk.

Bralczyk podkreślił też znaczenie profesjonalizmu dla dziennikarzy: „Pytałem studentów na wykładach, czy mówca powinien być profesjonalny. Czy chętnie słuchamy profesjonalnych mówców? Czy bardziej wierzę profesjonalnemu mówcy? Czy państwo woleliby być przekonywani przez mistrzów przekonywania? Ja nie, bo taki mistrz potrafi do wszystkiego przekonać. Ulegnę mu nie dlatego, że on ma rację, tylko dlatego, że dobrze przekonuje. Co robili starożytni mówcy, aby im bardziej wierzono? Mówili, że nie są dobrymi mówcami”.

W czasie spotkania dziennikarze zadawali pytania dotyczące językoznawstwa i użycia różnych form gramatycznych, takich, jak „obcować” czy cudzysłowia. „Sądzę, że należy tolerować różną pisownię cudzysłowia, bo jest to temat trudny” – sądzi prof. Bralczyk. Według niego, forma „obcować” też jest dopuszczalna, ponieważ często najlepiej wyjaśnia, co rozmówca ma na myśli. „Słowo „stykać się” raczej jest formą agresywną, w odróżnieniu od „obcować” – wyjaśnił Bralczyk.

Naukowiec stwierdził również, że popularne w dzisiejszych czasach emotikony czy tzw. „emojis” nie są zjawiskiem wręcz katastrofalnym. „Lubię takie coś dostawać. Nie sądzę jednak, że taka forma będzie występowała w prasie” – uważa profesor.

Wizytę prof. Bralczyka zorganizowali przez Edwarda Trusewicza, wiceprezesa Związku Polaków na Litwie.

Artykuł powstał w ramach projektu „Dialog pomiędzy narodami”, który jest współfinansowany przez Fundusz Wsparcia Prasy, Radia i Telewizji.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!