Prezentacja książki Ewy Wołkanowskiej-Kołodziej w Wilnie

"Oczywiście, to nie jest książka kucharska. Jedzenie to nie kalorie, tylko bycie ze sobą" - na prezentacji książki “Wilno. Rodzinna historia smaków“ powiedziała jej autorka Ewa Wołkanowska-Kołodziej.

zw.lt
Prezentacja książki Ewy Wołkanowskiej-Kołodziej w Wilnie

Fot. Dorota Skoczyk

Książka “Wilno. Rodzinna historia smaków“ została wydana w Polsce. Na książkę składają się przepisy kulinarne zmarłej przed rokiem Genowefy Wołkanowskiej oraz część reporterska, którą napisała córka Ewa Wołkanowska-Kołodziej. W Polsce prezentacja książki odbędzie się 17 listopada. Litewska prapremiera odbyła się w piątek (4 listopada) w Instytucie Polskim w Wilnie.

„W książce pisałam nie tylko o tradycyjnych daniach Wileńszczyzny, ale też na przykład o szaszłykach. Niektórzy nawet uważają szaszłyki za potrawę tradycyjną. W każdym razie, są one tak popularne i powszechnie znane, że musiałam o nich napisać” – podczas spotkania w Wilnie opowiedziała Wołkanowska-Kołodziej.

„Gościnność jest częścią kultury spożywania posiłków, czemu też poświęciłam sporo miejsca w książce. Chyba każdy zna gościnność gospodyń naszych stron. Słyszałam kiedyś bardzo trafne powiedzenie „Lepiej gościa zabić, niż żeby wyszedł głodny” – zażartowała autorka książki „Wilno. Rodzinna historia smaków”.

„Tę książkę napisałam z pobudek czysto egoistycznych. Zrobiłam to dla trzech konkretnych kobiet: mojej babci, mamy i córki. Babcia Gienia przez całe życie jest wierna kuchni tradycyjnej, tym wszystkim naszym litewskim cepelinom, wątróbiankom, czy kwaszeninom. Z kolei moja mama uwielbiała gotować, jeść i wydawać przyjęcia. Boże, ile żeśmy przegadały przy stole! Bardzo żałuję, że moja córka tego nie doświadczy. Nie będziemy wszystkie razem lepić też kołdunów, bo mama umarła w ubiegłym roku. Pomyślałam, że Jagna pozna i pokocha swoją babcię dzięki tej książce” – o powstaniu książki powiedziała autorka.

„Tak naprawdę tę książkę pisało się przez całe życie. Wystarczyło urodzić się w takiej rodzinie, gdzie wszystko było przesiąknięte smakiem ogórków z miodem, chłodników, cepelinów. Zaś różnych ciekawostek, historii i różnego rodzaju informacji szukałam przez pół roku”- opowiedziała autorka.

„Wreszcie wiem, czemu smażony chleb to najlepsza zakąska do piwa, jak smakuje hematogenas, czy kapłun pije się, czy się go je, no i czemu Litwini kochają cepeliny. Ale książka Ewy to reportaż o pokoleniach, które spotykają się przy suto zastawionym stole. Pełen humoru i miłości. Miłości do Wilna, rodziny, gotowania i do dzielenia się jedzeniem” – o książce Ewy Wołkanowskiej- Kołodziej mówi reporterka Katarzyna Boni.

Znany krytyk kulinarny i kucharz Makłowicz uważa, że książka jest fantastyczną powieścią o dzisiejszej Wileńszczyźnie i Litwie. ,,Pisana przez Polkę, lecz niepolonocentryczna, opowieść współczesna, lecz pełna odniesień do historii. Pełną gębą reportaż z elementami eseju i mnóstwem doskonałych tradycyjnych litewskich przepisów – oto, co właśnie trzymacie Państwo w dłoniach. A coś takiego trzyma się w dłoniach nieczęsto” – dodaje Makłowicz.

W Wilnie książka jest do nabycia w księgarni „Elephas”.

PODCASTY I GALERIE