Wilno i Wileńszczyzna
zw.lt

Polskie akcenty na Festiwalu „Būtent!” w Birsztanach

Sprawy polskie i litewscy Polacy są integralną częścią społeczeństwa oraz życia społeczno-politycznego Litwy, czego najlepszym dowodem był pierwszy na Litwie Festiwal Dyskusji „Būtent!” (Dokładnie). Na festiwalu byli obecni przedstawiciele Polskiego Klubu Dyskusyjnego, polskich mediów oraz AWPL-ZCHR.

Festiwal „Būtent!” odbył się Parku Witolda Wielkiego w Birsztanach w dniach 8-9 września i swoją koncepcją nawiązywał do skandynawskiej tradycji masowych wydarzeń kongresowych, takich jak festiwal „Almedalen“ w Szwecji, w trakcie którego nawet kilkadziesiąt tysięcy osób uczestnicy w kilku tysiącach debat, seminariów, dyskusji, projekcji i innych eventów. Podczas festiwalu w Birsztanach odbyło się ponad 70 dyskusji, w których wzięło udział ponad 200 prelegentów i kilka tysięcy uczestników. Nie zabrakło również polskich akcentów.

Wizerunek mniejszości narodowych w mediach

W piątek, 8 września, odbył się panel dyskusyjny „Wspólnoty narodowe: jak są postrzegane przez ogólnokrajowe i rosyjskojęzyczne media”, której moderatorem był dyrektor Rusradio Ernest Alesin. W dyskusji uczestniczyli redaktor ru. delfi.ru Oleg Jerofejev, dyrektor Radia „Znad Wilii” Mirosław Juchniewicz, redaktor zw.lt Antoni Radczenko oraz dyrektor służby informacyjnej telewizji publicznej LRT Audrius Matonis. Dyskusja o wizerunku mniejszości narodowych w mediach odbywała się na przykładzie prezentacji w mediach mniejszości narodowych i litewskojęzycznych najgłośniejszych spraw ostatnich kilku miesięcy: ćwiczeń resortu spraw wewnętrznych w Solecznikach, ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego, rosyjsko-białoruskich manewrów Zapad 2017.
„Mówiąc o wizerunku mniejszości narodowych w mediach litewskojęzycznych sądzę, że można wyodrębnić dwa problemy. Jeden dotyczy w pewnym sensie polityki redakcyjnej, a drugi – samych mniejszości. (…) Na szczeblu ogólnokrajowym media bardzo często spoglądają na mniejszości narodowe przez pryzmat polityki i utożsamiają wszystkich Polaków z jedną partią, czy nawet z jednym politykiem. Czytając litewską prasę czasami może powstać wrażenie, że jest tylko Tomaszewski i gdzieś tam daleko jakaś bezforemna masa litewskich Polaków. (…) Drugi zaś problem dotyczy samej polskiej mniejszości, która często nie potrafi donieść do społeczeństwa litewskiego swego zdania, opowiedzieć o swych problemach i sukcesach. Liderom polskich organizacji brakuje znajomości zasad funkcjonowania współczesnych mediów” – podkreślił Antoni Radczenko, którego zdaniem największy problem polega na braku komunikacji i dialogu pomiędzy większością a mniejszościami na Litwie.

Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że najważniejsze wydarzenia na Litwie, nawet tak kontrowersyjne jak ćwiczenia w Solecznikach są przedstawiane zarówno w mediach litewskojęzycznych, jak i w mniejszości narodowych bardzo podobnie i obiektywnie. A różnice pojawiają się w przypadku nacjonalistycznych mediów litewskojęzycznych (z jednej strony) i mediów prokremlowskich (z drugiej strony), które dążą nie do obiektywnego przedstawienia problemu, tylko do skłócenia Litwinów, Polaków i Rosjan.

Czego chcą mniejszości narodowe?

W sobotę, 9 września, z rana odbyła się kolejna dyskusja, której współorganizatorami byli Polski Klub Dyskusyjny, Fundacja Otwartej Litwy i British Council, poświęcona mniejszościom narodowym „Czego chcą mniejszości narodowe: praw czy przywilejów?”. Moderatorem panelu była dr Barbara Stankiewicz z Uniwersytetu Michała Romera w Wilnie, a wśród prelegentów znaleźli się bloger Aleksander Radczenko, redaktor ru.delfi.lt Oleg Jerofiejew oraz antropolog polityki Karolis Dambrauskas.

„Naszym problemem nie jest dyskryminacja, a brak państwowej polityki dotyczącej mniejszości narodowych. Faktycznie państwo litewskie ignoruje fakt egzystencji mniejszości narodowych. (…) Organizacje oraz media mniejszości narodowych są albo mało wpływowe, albo są upolitycznione, dlatego postulaty mniejszości narodowych są przez Litwinów traktowane, jako hasła polityczne lub żądanie nieuprawnionych przywilejów” – zauważył podczas dyskusji Aleksander Radczenko. Zdaniem blogera władze Litwy powinny dążyć do zapewnienia komfortowych warunków wszystkim mieszkańcom Litwy, w tym dla swych współobywateli z mniejszości narodowych, aby byli jak najmniej podatni na wpływy Kremla. „To wzmocni poczucie bezpieczeństwa nas wszystkich, nie zważając na pochodzenie etniczne, obywateli” – podkreślił Radczenko.

Karolis Dambrauskas z kolei dodał, że we współczesnej demokracji w odróżnieniu od demokracji etnicznej prawa mniejszości narodowych są czymś naturalnym. „To w demokracji etnicznej mamy do czynienia z sytuacją, że niby jest demokracja, jest równość wszystkich wobec prawa, ale większość etniczna faktycznie ma więcej praw niż mniejszości narodowe. W prawdziwej demokracji nikt nie stawia pytania o to, czy prawa mniejszości narodowych są przywilejami, bo nie są. To są po prostu prawa, które przysługują przedstawicielom mniejszości narodowych z racji bycia obywatelami. Nie należy poszukiwać przyczyn czy korzyści z zapewnienia tych praw, bo one powinny być po prostu zapewnione, bo na tym polega ustrój demokratyczny” – zaznaczył politolog. Także Oleg Jerofejew uważa, że państwo nie powinno szukać specjalnych przyczyn czy korzyści, dlaczego muszą być respektowane prawa mniejszości.

W pajęczynie Kremla

W godzinach popołudniowych odbyła się dyskusja „Relacje między Litwą a Polską w pajęczynie Kremla” współorganizowana przez Polski Klub Dyskusyjny i Fundację Otwartej Litwy.
,,Dziel i rządź – to jest faktycznie oficjalny kierunek polityki Kremla wobec Polski i Litwy. W gruncie rzeczy jest to aksjomat, którego nawet za bardzo nie trzeba udowadniać, gdyż jest widoczny gołym okiem” – zagaił dyskusję jej moderator, politolog Vytis Jurkonis z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego. Pozostali prelegenci – dr Andrzej Pukszto z Polskiego Klubu Dyskusyjnego i dziennikarz „Lietuvos rytasu” Vytautas Bruveris – w zasadzie z nim się zgodzili.

„Mi się wydaje, że oficer FSB, który gdzieś na 27 piętrze budynku na Łubiance siedzi w gabinecie pod numerem 1937 i zajmuje się „krajem północno-zachodnim” oraz destabilizacją stosunków polsko-litewskich nawet za bardzo nie musi się wysilać, może wręcz pójść na papierosa i długo nie wracać, bo my, Litwini i Polacy, odwalamy w zasadzie całą pracę za niego. Psujemy te stosunki bez żadnego większego udziału Moskwy. Moskwa tylko ciągnie korzyści z faktu, iż np. państwo litewskie w ciągu już blisko 30 lat nie było w stanie rozwiązać problemów polskiej mniejszości na Litwie, problemów bardzo często drobnych, technicznych” – powiedział Vytautas Bruveris.

„Stosunki polsko-litewskie nie są zwykłymi stosunkami międzypaństwowymi, gdyż aktorów jest trzech: Polska, Litwa i Polacy na Litwie. Polacy na Litwie mogą być właśnie tym mostem, który łączy Polskę i Litwę. Niestety częściej są przyczyną sporów między Litwą a Polską” – zauważył z kolei Andrzej Pukszto.

Uczestnicy dyskusji omówili cały szereg zagadnień związanych z relacjami polsko-litewskimi, udziałem społeczeństwa obywatelskiego w ich poprawie, dostrzeganymi zmianami wewnątrz polskiej społeczności na Litwie i zmiana stosunku elit litewskich do polskich problemów. Nie ukrywali jednak, że zmiany w relacjach polsko-litewskich nie nastąpią od zaraz, tylko raczej małymi krokami. Vytautas Bruveris i Andrzej Pukszto akcentowali, że wszystkie strony uczestniczące w tych relacjach mają nieodrobione prace domowe. Władze litewskie powinny rozwiązać podnoszone przez litewskich Polaków problemy, Polacy na Litwie zrezygnować z patrzenia w stronę Moskwy i sojuszy z prokremlowskimi miejscowymi Rosjanami, zaś władze Polski nie tolerować prokremlowskich sympatii niektórych miejscowych liderów polskich.

„To wszystko są zadania dla polityków, a co ja, zwykła obywatelka Litwy, mogę zrobić dla poprawy relacji polsko-litewskich?” – padło pytanie z sali.

„Non stop powtarzać swoim sąsiadom, przyjaciołom, znajomym, że potrzebujemy dobrych stosunków z Polską i Polakami, a ci, którzy twierdzą inaczej – są wrogami Litwy” – odpowiedział Vytautas Bruveris.

Politycy na zakończenie

Festiwal „Dokładnie” zakończyła debata liderów litewskich partii parlamentarnych, którą moderował jeden z najbardziej wpływowych dziennikarzy litewskich Edmundas Jakilaitis. W dyskusji wzięli udział: Gabrielius Landsbergis, przewodniczący Związku Ojczyzny-Litewskich Chrześcijańskich Demokratów, Gintautas Paluckas, przewodniczący Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej, Remigijus Šimašius, prezes Ruchu Liberałów, Virginijus Sinkevičius, wiceprezes Litewskiego ZWiązku Chłopów i Zielonych, Remigijus Žemaitaitis, prezes Porządku i Sprawiedliwości oraz Rita Tamašunienė, starosta frakcji sejmowej AWPL-ZChR.

„Kiedyś mieliśmy takie idee, które jednoczyły całe nasze społeczeństwo, niezależnie od opcji politycznych czy narodowości. W czasach Sajudisu była to idea wolnej i niepodległej Litwy, następnie – wejścia do NATO i UE, ostatnio jednak takiej idei brak. Co mogłoby ponownie nas wszystkich mieszkańców Litwy zjednoczyć?” – zapytał Edmundas Jakilaitis. Nie było łatwo, gdy liderzy partyjni natychmiast pogrążyli się w wypominaniu jeden drugiemu błędów. Ostatecznie jednak przynajmniej części z nich udało się takie – lepsze lub gorsze – idee zaproponować.

Zdaniem Gintautasa Paluckasa taką ideą mogłaby się stać idea „Twórczej Litwy”, „Kreatywnej Litwy” – tolerancyjnej, szczęśliwej, społecznie sprawiedliwej i będącej magnesem przyciągającym klasę kreatywna z całego świata.

Remigijus Šimašius stwierdził, że stawia jeszcze bardziej ambitny cel – „Litwa – najzamożniejszy kraj na świecie.” Rita Tamašunienė stwierdziła, że nie należy wynajdywać roweru tylko wziąć wizję z już zatwierdzonej przez litewski parlament strategii „Litwa 2030″ – „Litwa-państwo dobrobytu” i ją zrealizować. Oczywiście w oparciu o wartości chrześcijańskie i sprawiedliwość społeczną. Virginijus Sinkevičius ograniczył się do wezwania, aby wszystkie partie parlamentarne realizowały program rządu Sauliusa Skvernelisa, w razie potrzeby wnosząc do niego poszczególnie modyfikacje. Gabrielius Landsbergis stwierdził, że potrzebne są nie abstrakcyjne wizje i cele, gigafabryki i autonomiczne pojazdy, tylko konkretne reformy w poszczególnych dziedzinach. Najważniejszą jego zdaniem jest oświata. „A więc Pańska idea – to rewolucja w oświacie” – dopowiedział za niego Edmundas Jakilaitis. Z kolei Remigijus Žemaitaitis stwierdził, że idea nie jest ważna, a potrzebny jest… plan jak ją osiągnąć.

Nieoczekiwanie więc najlepszym podsumowaniem debaty stał się samokrytyczny kawał opowiedziany w jej trakcie przez Ritę Tamašunienė z AWPL-ZChR. Otóż pewnego razu postanowiono przeprowadzić eksperyment i sprawdzić inteligencję polityków, zebrano ich w jednym miejscu i każdemu wręczono drewnianą deskę z wyciętymi okienkami w formie trójkątów, okręgów, kwadratów i puzzle, które należało w odpowiednie okienka wstawić. Do każdego okienka należało dopasować odpowiednią figurę geometryczną. Po wykonaniu zadania okazało się, że politycy podzielili się na dwie grupy: beznadziejnie głupich i bardzo silnych.

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!