Polka z Wilna o pomocy dla Ukrainy: Nie mam się czego bać

W Wilnie i w Kownie trwa akcja zbierania pomocy humanitarnej dla walczącego z Rosją wojska ukraińskiego. Wolontariusze organizacji Blue/Yellow oczekują na wszelkiego rodzaju pomoc, jednak zaznaczają, że najbardziej zależy im na zbieraniu rzeczy potrzebnych dla żołnierzy.

Małgorzata Aleksandrowicz

„Zbieramy rzeczy potrzebne żołnierzom. Oczywiste jest to, że już wkrótce nastanie jesień, tak więc potrzebne są ciepłe ubrania, ale też rzeczy dla lepszego zakwaterowania: śpiwory, karimaty, koce, prycze. Potrzebne jest też wyżywienie i leki. Jednak zależy nam na tym, aby zebrać nieco poważniejsze rzeczy potrzebne żołnierzom. Nie mówię tu o broni, ale chodzi o kaski, środki do czyszczenia broni i inne rzeczy ochronne” – mówi Jonas Ochman, lider Blue/Yellow, a prywatnie reżyser szwedzkiego pochodzenia.

Obecnie, do godziny 19, zbiórka w Wilnie trwa przy placu Waszyngtona 1 oraz przy ul. Stuokos – Gucevičiaus 11. Najbliższe przetransportowanie darów odbędzie się na początku przyszłego tygodnia, a każdy kolejne paczki będą wysyłane co tydzień.

„W przyszłym tygodniu miejsca zbiórek mogą się zmienić, jednak aktualne informacje podajemy na swoim profilu na Facebooku. Obecna akcja jest akcją bardzo przyśpieszoną, gdyż wojsko litewskie zaproponowało nam pomoc w przetransportowaniu zebranych rzeczy samolotem, stąd staramy się jak najszybciej i jak najwięcej zebrać” – wyjaśnia Ochaman.

Organizacja Blue/Yellow, w której obecnie jest około 300 aktywnych członków, działa od dawna, jednak wcześniej była to praca w cieniu. Teraz wychodzą na szerokie wody i jak mówi Ochman, ogółem pomoc niesie już około 5 tysięcy mieszkańców Litwy.

Poza zbiórką pomocy żołnierzom wolontariusze Blue/Yellow planują pomagać również ludności cywilnej.

„Teraz jestem bardziej potrzebna tutaj na Litwie. Już niedługo będę się starała organizować pomoc dla dzieci, które są na Ukrainie w domach dziecka. Będę zbierała ubranka, zabawki miękkie i inne potrzebne rzeczy, gdyż dzieci, które nie mają rodziców, nie mają nawet się do kogo przytulić” – mówi Polka z Wilna, Wioletta Liminowicz, wolontariuszka Blue/Yellow.

Na początku tej akcji, Blue/Yellow miało w planach zebranie dwóch ton potrzebnych rzeczy. Jednak już dziś w godzinach południowych ta liczba znacznie wzrosła. Organizatorzy bardzo się cieszą, że mieszkańcy Wilna nie są obojętni i zachęcają do dalszej pomocy.

„Zostałam wolontariuszką dwa dni temu z potrzeby serca. Nie mam się czego bać, a pomagać trzeba. Nie wiemy co może nas spotkać w przyszłości, być może już niedługo, to właśnie my będziemy potrzebowali czyjeś pomocy” – tłumaczy Liminowicz.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej