Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko Kurier Wileński

Polka z Litwy adoptowała koalę z Australii

Od kilku miesięcy Australię nękają pożary, w wyniku, których zginęło co najmniej 27 osób, spłonęły lasy i pola o powierzchni 10,3 mln ha. Setki rodzin straciły swoje domy. Najbardziej poszkodowanymi okazały się zwierzęta. Naukowcy szacują, że od ognia zginęło od 500 mln do jednego miliarda ssaków, ptaków i gadów. Tragedia w Australii poruszyła cały świat.

Jest to największy pożar buszu w historii Australii. Pierwsze duże pożary na kontynencie australijskim rozpoczęły się we wrześniu ubiegłego roku. Premier Australii, Scott Morrison, zapowiedział, że na walkę z pożarami i jego skutkami rząd przeznaczy dodatkowe środki, nie tylko na wydatki bieżące, ale również na walkę ze skutkami tragedii w dłuższej perspektywie. „Postanowiliśmy, że początkowo, w ciągu najbliższych dwóch lat, będziemy przeznaczać dodatkowo dwa miliardy dolarów na wszelkie działania mające na celu odbudowę kraju ze zniszczeń” – oświadczył polityk.

Każdego dnia zdjęcia z płonącym buszem obiegają światowe media. Powstało wiele inicjatyw, dzięki którym zbierane są pieniądze na pomoc dla Australii i Australijczyków. Pieniądze można przekazać zarówno na pomoc dla mieszkańców, jak też na ratowanie świata roślinnego i zwierzęcego.

Litewscy Polacy dla Australii

Na apel pomocy zareagowały osoby z całego świata. Litwa i mieszkający tutaj Polacy nie zostali obojętni na tragedię.

– Bardzo mnie poruszyło to, co się dzieje teraz w Australii. Szczególnie trudno sobie uświadomić, że podobno spłonęło już pół miliarda zwierząt. Wpłaciłam na zbiórkę organizowaną przez australijską celebrytkę, Celeste Barber, która zbiera pieniądze dla strażaków i wolontariuszy walczących z ogniem – mówi dla „Kuriera Wileńskiego” harcmistrzyni Julia Darjina, przewodnicząca Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie.

Julia Darjina/Fot. Joanna Bożerodska

Środki pieniężne na pomoc Australii przekazała również koordynator projektów kulturowych Domu Kultury Polskiej w Wilnie, Bożena Mieżonis.

– Zależy mi na naszej planecie. Katastrofa w Australii jest niewyobrażalnych rozmiarów. Wpłaciłam, bo wierzę, iż zebrane datki pomogą w ratowaniu zwierząt i przyrody – tłumaczy swoją decyzję w rozmowie z naszym dziennikiem

Mieżonis, która przeznaczyła pieniądze na The Trustee for NSW RuralFire Service & BrigadesDonations Fund, nie interesowała się dokładnie, na  co zostaną przeznaczone jej pieniądze.

Bożena Mieżonis

– Nie wiem, czy pójdą na pomoc koalom czy ludziom, którzy stracili swój dom – dodaje koordynatorka.

Część naukowców szacuje, że w wyniku pożaru zginęła jedna trzecia populacji koali australijskiego. Australijskie instytucje nawołują do adopcji zwierząt tego gatunku. Znany polski piosenkarz, Tomasz Organek, właśnie w ten sposób postanowił pomóc „płonącej” Australii. Redaktor naczelna litewskiego pisma kulinarnego „Verduirkepu”, Elżbieta Monkiewicz, również zaadoptowała koalę. 

Elżbieta Monkiewicz/Fot. Joanna Bożerodska

Jak doszło do adopcji koali i na czym ona polega?

Elżbieta Monkiewicz: To nie jest tak, że teraz po moim domu biega koala. To jest po prostu gest dobrej woli, który polega na adopcji jakiegoś zwierzaka poprzez wpłacenie określonej kwoty. To praktykują również duże ogrody zoologiczne i różne fundacje walczące o przyrodę. Tym też zajmuje się organizacja World Wide Fund for Nature (WWF), gdzie można wpłacić na utrzymanie zwierzaka. Teraz, kiedy w Australii panują katastroficzne pożary, znalazłam w internecie możliwość pomocy koalom. To nie jest tak, że pomagam tylko jednemu konkretnemu koali. Po prostu, wpłaciłam określoną kwotę na rzecz szpitala dla koali (Koala Hospital Port Macquarie – przyp.red.), który znajduje się na najbardziej dotkniętych przez pożar terenach.

Dlaczego koala? Z tego, co się orientuję jest mnóstwo funduszy, które przeznacza się na różne cele…

Chyba dlatego, że ten koala najbardziej do mnie przemówił. Oczywiście, jest cała masa różnych fundacji i organizacji, ale nie da się pomóc wszystkim. I jeśli moje pieniądze pomogą w czymś jakiemuś zwierzakowi, to będę bardzo szczęśliwa.

Czy wpłata jest jednorazowa?

Mam roczny certyfikat, czyli przeznaczyłam kwotę na cały rok. Różne organizacje stosują różne systemy. Na przykład WWF oferuje kilka rozwiązań. Kiedy wpłaca się mniejszą kwotę, to pieniądze idą tylko na lekarstwa dla zwierząt, płacąc większą sumę, pieniądze są kierowane również na pracę specjalistów. W moim przypadku to wygląda tak, o ile dobrze się orientuję, że każdego miesiąca szpital będzie przesyłał sprawozdanie o stanie zdrowia i przebiegu leczenia koali. Po roku można odnowić umowę. Każdy wybiera, co mu bardziej odpowiada.

Czy planuje Pani odwiedzić swojego podopiecznego osobiście?

Nigdy nie mów nigdy. To byłoby bardzo miłe i fajne. Co prawda, nikt nie wie, co będzie po tych strasznych pożarach. Trudno przewidzieć, jaka będzie w Australii sytuacja i jak będzie funkcjonował dany szpital. Co prawda, teraz mam możliwość przez internet śledzenia wiadomości i z tego, co wiem, to szpital pracuje i bardzo pomaga zwierzętom.

Co by Pani powiedziała sceptykom, bo takie głosy również można usłyszeć, którzy zastanawiają się, dlaczego musimy pomagać Australii, która jest kilkakrotnie od nas bogatsza, przecież na Litwie są również osoby i sprawy wymagające pomocy finansowej?

Odpowiem w ten sposób. Na Litwie już pomogłam, a teraz przyszła kolej na Australię. Zobaczyłam tego zwierzaka i on do mnie przemówił. Po prostu, miałam taką potrzebę pomocy. Zresztą, każdy może wybrać obiekt do pomagania, który mu odpowiada.

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!