Polacy z Wileńszczyzny o tatuażach: To sztuka, a nie zabawa prostytutek

Śmierć, Mały Książę, plemnik, orientalne motywy – dzisiaj tatuaż przestaje być tabu. Polacy z Wileńszczyzny nie są pod tym względem żadnym wyjątkiem.

Ewelina Mokrzecka
Polacy z Wileńszczyzny o tatuażach: To sztuka, a nie zabawa prostytutek

Mają od 20 do 40 lat i prawie każdy z nich ma po kilka tatuaży. Dla jednych jest to sposób uwiecznienia ważnej chwili w życiu, dla innych po prostu możliwość wyróżnienia się w tłumie.

Aleksander Radczenko, prawnik i bloger

Mam jeden tatuaż. Zrobiłem go przed 13-15 laty, gdy już pojawiły się u mnie pieniądze na realizację takich ekstrawaganckich pomysłów i jeszcze pozostało coś z młodzieńczego punkowego buntu. Pamiętam, że siedziałem w salonie tatuaży i długo wybierałem tattoo w katalogach. Ostatecznie zdecydowałem się na Śmierć. Z jednej strony niecodziennie, buntowniczo, a z drugiej przypomina mi za każdym razem, gdy spojrzę do lustra o złotej zasadzie życiowej – memento mori. Śpiesz się żyć, nie odkładaj niczego na potem. Za radą dziewczyny, która mi robiła ten tatuaż, zrobiłem go na ramieniu, a więc nie rzuca się on nikomu w oczy (np. latem w pracy bezproblemowo mogę założyć koszulę z krótkim rękawem).

Ta sama dziewczyna powiedziała mi, że ludzie, którzy zrobili sobie tattoo dzielą się na dwa rodzaje: jedni po zrobieniu pierwszego robią następne, a niektórzy wręcz nie mogą się zatrzymać, bo to wciąga jak narkotyk. Drudzy z kolei po zrobieniu pierwszego nigdy do tego nie powracają. Przyznam, że początkowo miałem rzeczywiście dużą chęć, by zrobić następny i następny, ale wówczas nie miałem na to czasu, bo o ile samo zrobienie tatużu zajmuje godzinę-dwie, to następnie przez kilka tygodni musisz się nim „opiekować”, a jakoś po roku, dwóch mi przeszło. I więcej nie planuję. Po prostu traktuję to jako taką przygodę. Spróbowałem, było interesująco – sporo krwi, ale nie bolało.

Julia Darjina, harcerka, menadżerka

Swój pierwszy i jedyny tatuaż zrobiłam w 2009 r. w sierpniu. Pamiętam, że przez kilka miesięcy myślałam o tym i dojrzewałam do tej decyzji. Zawsze wiedziałam, że będzie to któryś rysunek z książki „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupery’ego. Bardzo lubię twórczość Exupery’ego, a ta książka ma dla mnie (pewnie dla wielu z nas) bardzo szczególne znaczenie. Wybierałam z trzech ulubionych rysunków z tej książki, ale właśnie ten co mam – Mały Książe odlatujący z planety B612 – wydaje mi się najładniejszy. Chociaż mój ulubiony urywek jest o spotkaniu Małego Księcia z lisem. Więcej tatuaży nie planuję i swojej decyzji nie żałuję, tylko radę mam tym, co zastanawiają się nad pierwszym tatuażem: warto mieć swój własny pomysł, a nie wybierać tatuaży z katalogów, bo tatuaż odzwierciedla przecież twoją własną filozofię życiową…

Co ciekawe, kiedy moja mama zobaczyła mój tatuaż, to też nabrała na to ochotę, ale na razie nie ma pomysłu.

Daniel Wasilewski, perkusista Will’N’Ska

Tatuaż znaczy dla mnie bardzo wiele, bo to nie jest zwykły rysunek na moim ciele, a jakiś etap mojego życia, który dużo dla mnie znaczył i chciałem go zatrzymać na całe życie. Każdy tatuaż jest inny i ma inne znaczenie. Mam pięć tattoo. Pierwszy był na nodze – dwie pałki perkusyjne z napisem „Can a drummer get some?”. Co dla mnie oznacza? To, że grając w zespole zrozumiałem taką rzecz – grając na scenie, ludzie najbardziej zapamiętują wokalistę i frontmena zespołu, a perkusista sobie siedzi z tyłu i prawie nikt nic o nim nie wie. Stąd ta idea – czy perkusista może mieć trochę sławy? Mam też drzewo na nodze, które jest jeszcze nie ukończone, mam anioła na ręce oraz swoje motto życiowe. Ostatnim tatuażem był portret mojego ulubionego perkusisty. Na przyszłość planuję kolejne tatuaże, bo bardzo mi się podobają.

Jolanta Wołodko, długoletni prezes Klubu Włóczęgów Wileńskich, menadżer

Tatuaż zrobiłam jeszcze w czasach studenckich. Wtedy po prostu chciałam się jakoś wyróżniać albo szukałam symboli z którymi mogłabym się kojarzyć, albo które mogłyby się wiązać ze mną. Mój tatuaż przedstawia słońce, a w nim jest chiński znaczek oznaczający wodę. Światło i woda są nam potrzebne do życia. Czy zrobię kolejne? Nie mówię tak i nie mówię nie. Może kiedyś…, kiedy będę miała taką potrzebę.

Tomasz Tamosziunas, artysta, poeta

Mam dwa tatuaże. Jeden z nich nie jest skończony i wciąż czeka na nowe ukłucia igły. Patrząc na dalszą perspektywę body artu, w najbliższym czasie w mojej głowie są dwa szkice, więc mam nadzieję, że niedługo okażą się na ciele. Tatuaże są chorobą, jak masz już jeden, chcesz jeszcze i jeszcze, może nawet całe ciało – w moim wypadku to też nie jest wykluczone.

Pierwszy tatuaż wybrałem spontanicznie, było to takie małe przekroczenie przez siebie, to nie był wpływ mody czy coś w tym rodzaju. Tatuaż robiłem na tym etapie mojego życia, kiedy wszystko było przewrócone do góry nogami. Miałem trudną sytuację duchową, fizyczną i wszystkie inne możliwe. Postanowiłem uwiecznić ten moment życia, o którym większość ludzi by wolała zapomnieć, lecz ja chcę o tym pamiętać, by nie popełniać tych samych błędów. Tatuaż pomaga mi patrzeć na życie bardziej poważnie i odpowiedzialnie, nie przyjmować pochopnych decyzji. Przypomina mi bym się nie poddawał w trudnych sytuacjach, bo zawsze może być gorzej.

Drugi tatuaż jest drogi memu sercu. Po pierwsze dlatego, bo skomponowałem go sam, a to co moje, to miłe dla mego oka i nie każdy, kto ma tatuaże może się pochwalić, że to właśnie jest jego idea, jego rysunek. Nie jest on idealny, ponieważ ja też nigdy nie będę idealny, ale miło gdy go widzę na swoim ręku. Ponadto rysunek odzwierciedla moją dawno zagubioną ścieżkę, którą jest sztuka. Do moich zamiłowań należy również poezja, więc to jest jakby pióro do pisania z elementami przeplatanych linii secesyjnych. Pióro ma jeszcze jedno znaczenie – wolność, swoboda, lekkość i żadnych ograniczeń. Można je nawiązać również do ptaków, czyli podróże, które uwielbiam.

Każdy tatuaż musi mieć sens, treść. Jeżeli tego nie ma, to nie wiem, czy warto zaśmiecać swoje ciało rysunkami. Moje ciało, to moja świątynia, której nie przestanę nigdy pielęgnować.

Kamila Możeiko, menadżerka

Mam pięć tatuaży – na prawej ręce lisa z napisem i wyżej koordynaty. Na lewej ręce mam 3 jaskółki, pod piersią mam inicjały drogiej dla mnie osoby i u dołu brzucha ornamentalny plemnik. Dlaczego takie a nie inne? Lis, bo je lubię, a napis dokoła niego brzmi: ,,The fox changes his fur but not his habbits’’, bo sądzę, że człowiek może się zmienić powierzchownie, ale korzeń zostaje zawsze ten sam. Koordynaty oznaczają miejsca, które przynoszą mi fajne wspomnienia. Jaskółki oznaczają wolność, a plemnik…, bo podoba mi się jego forma. Tak czy inaczej wszystkie tatuaże wiążą się z jakimiś momentami w życiu i ludźmi. Nie żałuję swojej decyzji, jeżeli chodzi o tatuaże i oczywiście planuję więcej. Na dany moment mam trzy nowe idee.

Rafał Mikielewicz, wokalista zespołu Will’N’Ska

Tatuaże są dla mnie sposobem uwiecznienia tego, co dla mnie ważne. Mam pięć tatuaży i każdy z nich jest symbolem tego, co robiłem w życiu albo do czego zmierzam: kula i celnik strzelby biatlonowej, to pamiątki tych lat, kiedy tym się zajmowałem. Trąbka, trzy litery – MMT jest skrótem piosenki naszego zespołu ”Muzika mano tikejimas” (”Muzyka jest moją religią” – przyp.red.) i energetycznym labiryntem, który pomaga znaleźć wierną drogę w życiu. O tattoo myślałem od samego dzieciństwa, a po zrobieniu jednego, zaczynasz rozumieć, że ciało człowieka, jest jak pusta kartka. Ja na tej kartce piszę swoją historię i oczywiście mam już zaplanowanych kilka nowych tatuaży w najbliższym czasie.

Ewa Kratkowska, administratorka

Tatuaż jest dla mnie realną sztuką na moim ciele. To ból, który się opłaca, to piękno indywidualne, bo dobry rysunek jest ”one of the kind” (jedyny w swoim rodzaju – przyp. red.), rysowany specjalnie na zamówienie. Mam sześć tattoo, pięć z nich to koty. Każdy kolejny rysunek jest coraz większy, dłużej planowany. W przyszłości planuję jeszcze więcej tatuaży.

Romek Niedźwiecki, student, aktor Polskiego Teatru w Wilnie

Tatuaż to jest sztuka, tak jak teatr i muzyka. Zawsze tak było. Są ludzie, którzy tego nie rozumieją i uważają, że to zabawy więźniów, marynarzy czy prostytutek. Tatuaże zawsze były w modzie i ta moda nigdy się nie zmieni. A do ludzi, co mówią, jak to będzie wyglądać, kiedy będziesz miał 50-60 lat, to mogę powiedzieć, że jak się dba o swoje ciało i tatuaże, to też w wieku 80 lat będzie dobrze wyglądało. Mam jeden tatuaż, ma on dla mnie ogromne znaczenie. To niedźwiedź, mój zwierz, moje nazwisko, tak też koledzy mówili do mnie w szkole. Ale na ogół uważam, że rysunek na ciele niekoniecznie musi coś znaczyć, jeżeli jest ładny i znasz kogoś, kto go jakościowo wykona. Planuję kolejne.

PODCASTY I GALERIE