Pokochaj polszczyznę od nowa albo Walentynki inaczej

Walentynki, jakich jeszcze nie było! - woła Wileńska Młodzież Patriotyczna. Całkiem niebezpodstawnie. Młodzi akcją społeczną "Kocham Polszczyznę!" proponują zamienić wszechobecne kiczowate serduszka "I love you" wersem szesnastowiecznych erotyków lub pieśnią sławnego barda.

„Niech w Dzień Świętego Walentego uczucia wymykają się słowem ojczystym, niech rozgrzewają serca rodzimym brzmieniem, a przede wszystkim — niech płyną od serca do serca! Proponujemy właśnie to — oryginalne kartki walentynkowe, które na pewno zaskoczą Wasze sympatie! A być może też zainspirują do zrealizowania własnych pomysłów? Zapraszamy do wspólnej zabawy i tworzenia atmosfery takich Walentynek, jakich nikt jeszcze nie przeżył!” – taki apel widnieje na oficjalnej stronie wydarzenia, gdzie już kilkanaście wpadających w oko pocztówek  z cytatem z wybranego utworu zostało opublikowanych.

„Pomysłem podzielił się Rajmund Klonowski, członek oraz wiceprezes koła ZPL Wileńska Młodzież Patriotyczna, a do realizacji tej inicjatywy szybko dołączyła reszta” – opowiada koordynator akcji Andrzej Gulbinowicz. Kilkanaście kolorowych pocztówek wędruje już w przestworzach internetu i całkiem możliwe, że w sobotę część ujrzy również światło dzienne.

„Walentynki polegają na wysyłaniu czy wręczaniu sobie serduszek lub kartek walentynkowych. Więc tą zabawę zaadaptowaliśmy do konwencji „uczyć bawiąc”. W ramach tej zabawy — także zabawy konwencją — nasz organizacyjny kolega i bardzo utalentowany grafik Edgar Gajduk zrobił projekt takiej kartki walentynkowej, w której umieszczamy promowane przez nas wiersze i teksty” – tłumaczył Rajmund Klonowski. Trzeba jednak przyznać, że grafik odważnie podszedł do tematu i nie stronił od „walentynkowej” symboliki. Usta w oko wpadają, chociaż e tym wypadku ważniejsze akurat jest to, co mówią.

Na kilka dni przed Walentynkami sklepy zalewa ocean czerwonych serduszek i kartek, promocyjnych gadżetów. Można się spierać, że to święto jest sztuczne, plastikowe, z importu — ale jeśli ludziom się podoba, to, jak pokazała Wileńska Młodzież Patriotyczna, nie trzeba go zwalczać. Uczucia zawsze będzie skutecznie wykorzystywane przez wielkie sieci handlowe, dlatego obejście plastikowego „I love you” erotykiem Bolesława Leśmiana może się podobać i się podoba. Informacja o akcji dotarła do blisko 15 tysięcy osób, między innymi do Polski, Anglii i Kanady, i, co najważniejsze, odbiorcy ją współtworzą – jedni przysyłają swoje propozycje wierszy i piosenek, inni swoje pomysły, jeszcze inni — proszą o więcej.

„Czuć z tego wielką potrzebę obcowania z ojczystym językiem, z polską poezją — żeby to wykraczało poza codzienne używanie polszczyzny w szkole, ale dotyczyło też innych sfer, na co dzień może trochę zaniedbywanych, jak właśnie sfera uczuć” – zaznaczył pomysłodawca. Młodzi jednak wiernie zauważają, że Święty Walenty, to nie tylko patron zakochanych, bowiem jest też obrońcą przed ciężkimi chorobami (zwłaszcza umysłowymi, nerwowymi i epilepsją). Jak będą go obchodzili?

„Dla mnie to zwykły dzień. Oczywiście, dla większości par jest to ważne święto, ale moim zdaniem zakochani powinni dzielić się uczuciami na co dzień i nie trzeba wszystkiego skupiać tylko w jeden okres czasu. Akurat śledząc naszą akcję można codziennie uszczęśliwiać kochaną osobę miłymi słowami, wykorzystując udostępnione fragmenty” – zauważa Andrzej. Zgoła inny powód do świętowania ma Rajmund.

„Przede wszystkim to dzień urodzin mojej Mamy, Genowefy, którą chciałbym z tego miejsca serdecznie pozdrowić. Zwyczaje walentynkowe, kartki i serduszka poznałem dopiero w szkole. Można się spierać, że to święto takie sztuczne, plastikowe, z importu — ale jeśli ludziom się podoba, to nie trzeba go zwalczać. Właśnie dlatego z Wileńską Młodzieżą Patriotyczną postanowiliśmy spróbować nadać mu głębszy, ale i bardziej swojski sens. Może to trochę i wyzwanie?” – reflektuje Rajmund Klonowski. Ma rację, czasami łatwiej jest komuś powiedzieć w obcym języku „I love you”, „Ja tebia liublju” czy „myliu Tave”, niż wyrazić to w tym, w rytm którego bije serce, bo własnym.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej