Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

PKD o rozwoju Wileńszczyzny: Jest ogień, brakuje wolnego ducha

Wileńszczyzna może się stać, a pod pewnymi wskaźnikami już jest, jednym z najbogatszych i najbardziej rozwiniętych regionów na Litwie, potrzebna jest tylko praca u podstaw, kreatywność, odwaga oraz dobra współpraca pomiędzy samorządem a przedsiębiorcami – taki wniosek można było wyciągnąć po dyskusji pt. „Wileńszczyzna będzie najzamożniejsza?” zorganizowanej przez Polski Klub Dyskusyjny we czwartek w Domu Kultury Polskiej.

Gośćmi dyskusji byli dyrektor Instytutu Badań Rynku Pracy dr hab. Bogusław Grużewski oraz prezes Forum Przedsiębiorczości Polskiej na Litwie „Korona” Bernard Niewiadomski. Moderatorem dyskusji był Jarosław Biersiekierski.

BMW w stodole

Obaj prelegenci twierdzili, że Wileńszczyzna ma wiele atutów wynikających z lokalizacji oraz czynnika narodowościowego.

„Mówiąc o rozwoju regionalnym, szczególnie Wileńszczyzny, to nie powiedziałbym, że Wilno i region wileński są w jakiś sposób zacofane. (…) My, jako przedsiębiorcy Polacy, mamy więcej możliwości niż Litwini, bo znamy więcej języków, mamy znajomości oraz rodzinę w Polsce” – podkreślił na wstępie Bernard Niewiadomski.

Prezes „Korony” zaznaczył, że wielkim błędem polskiej społeczności na Litwie było niewykorzystanie potencjału, jakim było posiadanie gruntów pod Wilnem. Zdaniem biznesmena w 80 proc. ziemia należała do miejscowych Polaków, ale niestety spora część osób od razu po odzyskaniu sprzedała majątek. W większości wypadków ludzie nie inwestowali pieniędzy, a kupowali nowe BMW. „Co prawda na remont już nie starczyło i te BMW stoją w stodołach. Pieniądze zostały przepite i przejedzone. Nie wiem co jest lepsze. Trzeba było wówczas prowadzić rozmowy i uświadamiać ludziom, że ten majątek nie należy tylko do nich. To jest majątek ich dziadków, który trzeba pomnażać, a nie trwonić” – powiedział Niewiadomski.

Biznesmen oświadczył, że myśląc o przyszłości Wileńszczyzny, należy przede wszystkim podnosić poziom świadomości przedsiębiorczej, kooperować się i dzielić informacją („Bardzo często posiadamy informację, której nie wykorzystujemy, a po pewnym czasie ta informacja traci na wartości” – zauważył przedsiębiorca), podróżować i obserwować dokonania w innych krajach („Po godzinnym spacerze po mieście ma się sporo pomysłów, które mogą pomóc w biznesie” – podkreślił) oraz pracować z młodzieżą. Jego zdaniem praca z młodzieżą jest trudna, czasochłonna i droga, ale bez niej nie da się „mówić o rozwoju”.

„Mamy dużo pracy, ale jest to praca do zrobienia. Nie trzeba się bać i każdy musi stawiać sobie takie cele” – zasugerował Niewiadomski.

Osiągnięcia i wyzwania

„Wileńszczyzna już jest najzamożniejszym regionem Litwy. I tak jest od pierwszych dni niepodległości” – podkreślił na wstępie dr hab. Bogusław Grużewski, dodając że sam region jest mocno zróżnicowany.

Liderem oczywiście jest Wilno, jednak inne rejony w różnych dziedzinach mają spore osiągnięcia. Przykładowo rejon wileński w różnych niezależnych rankingach jest dobrze oceniany pod względem warunków do inwestycji, ochrony zdrowia czy lokalnych podatków.

Pod względem płac, cały region wileński, góruje nad pozostałymi regionami Litwy. Sytuacja demograficzna również jest lepsza niż w pozostałych częściach kraju.

Wśród atutów regionu naukowiec wymienił m.in. bardzo aktywne centrum gospodarcze, czyli Wilno; doskonałą lokalizację stolicy; bliskość centrów edukacyjnych; doskonałą sieć telekomunikacji, która nawet przewyższa średnią w Europie; dobre połączenia Wschód – Zachód oraz wielokulturowość zasobów pracy.

Oczywiście są problemy i wyzwania. W pierwszej kolejności Grużewski wymienił zmiany socjalne i niedostosowanie tempa rozwoju do jakości pracy, dużą liczba samobójstw oraz spory odsetek zachorowań psychicznych oraz wypadków śmiertelnych spowodowanych spożyciem alkoholu.

Grużewski zauważył, że obecnie w samorządach jest sporo wolnych funduszy. To dotyczy również samorządów Wileńszczyzny. Jednostki samorządowe posiadają własne budżety przeznaczone na walkę z bezrobociem, które można lepiej zagospodarować. „Bo liczba osób pobierających zasiłki maleje, a budżety pozostają. (…) Warto to zainwestować w koła lub inkubatory biznesowe” – zasugerował dyrektor Instytutu.

Obaj prelegenci generalnie popierają pomysł stworzenia specjalnego Funduszu dla Południowo-Wschodniej Litwy, o ile będzie to dobrze przemyślane i nie będzie tylko narzędziem politycznym.

Volkswagen w Solecznikach

Sporym problem nie tylko Wileńszczyzny, ale również całej Litwy jest przyciąganie inwestycji zagranicznych. „Wszystko ma służyć pozyskaniu inwestycji. Wszyscy muszą temu służyć od Ministerstwa Kultury do MSZ. Szczególnie to dotyczy MSZ. Niestety nie ma u nas takiego myślenia” – podzielił się zawodowymi obserwacjami Grużewski. Ten problem dotyczy zarówno władz centralnych, jak i lokalnych.

Niewiadomski dodał, że władze samorządowe muszą stworzyć odpowiedni klimat oraz infrastrukturę dla rozwoju przedsiębiorczości, ,,bo ściągnięcie jednego, nawet dużego inwestora zza granicy nie rozwiązuje problemów”.

„Jestem pewien, że gdyby dzisiaj Volkswagen wszedł do Solecznik, to pan Palewicz zwolniłby go z podatków na co najmniej pięć lat. To jest normalne. To jest praktyka światowa. Jednak chodzi również o rozwój drobnych przedsiębiorców. Bo na Litwie przedsiębiorstwo liczy średnio 10 osób. Właśnie z podatków takich niedużych przedsiębiorstw są płacone wynagrodzenia dla nauczycieli czy policjantów” – wyjaśnił biznesmen.

„Nie można wspierać biznesu, to wszystko zależy do konkretnego człowieka albo robi, albo idzie pić piwo i po zasiłek. (…) Nie pytaj co państwo może zrobić dla ciebie, a co ty możesz zrobić dla państwa” – zgodził się z prezesem „Korony” Grużewski.

Co za „jerunda”

Goście byli zgodni co do tego, że oba polskie rejony mają luki w polityce inwestycyjnej. Obaj podzielili się kuriozalnymi przypadkami podczas współpracy z samorządami rejonu wileńskiego i solecznickiego.

„Przytoczę pewien przykład z własnego doświadczenia. Poszliśmy do samorządu rejonu wileńskiego rozmawiać o strategii rozwoju. Rejon przedstawił strategię, gdzie więcej było mowy o osiągnięciach i patrząc oczami biznesmena, to nie było żadną strategią. Na pytania: jak chcą przyciągnąć inwestorów? Odpowiedzieli, że pani zajmująca się tą kwestią obecnie jest chora i dlatego nie możemy odpowiedzieć” – opowiedział Niewiadomski. Dodając, że nie da się prowadzić pomyślnej polityki inwestycyjnej, kiedy osoby w samorządzie „boją się o własne stołki”, ponieważ w tej dziedzinie pomysłowość i odwaga jest czymś bardzo ważnym.

„Przed chyba 12 laty napisaliśmy pewien plan rozwoju dla rejonu solecznickiego. Później dobrze pobalowaliśmy. Po roku przyjechaliśmy zobaczyć wyniki i jeden z przedstawicieli rejonu (nie będę wymieniał nazwiska) powiedział: co za „jerundu” napisaliście” – dodał ze swoje strony Grużewski.

Obecny na sali radny rejonu wileńskiego oraz były wiceminister transportu Władysław Kondratowicz częściowo się zgodził z zarzutami. „Tak, chyba czasami brakuje woli politycznej. Być może nie ma takiej strategii. Bo lepiej rozdzielić subsydia na ogrzewanie niż przyciągnąć inwestycje, które zaowocują po 10-15 latach” – zauważył radny. Kondratowicz poinformował zebranych, że są spore osiągnięcia zwłaszcza w branży logistycznej. Problemy też wynikają ze stosunku władz centralnych. Rejon kowieński ma pozycję lidera, ponieważ był wspierany przez rząd, chociażby poprzez tworzenie „wolnych stref ekonomicznych”.

Nie bójcie się

Grużewski i Niewiadomski podkreślili, że sporo problemów wynika ze złych rozwiązań systemowych. Przedsiębiorczość ma być kształtowana od najmłodszych lat.

„Aby wychować przedsiębiorcę, trzeba najpierw wychować człowieka” – podkreślił naukowiec. Jego zdaniem większy nacisk finansowy trzeba kłaść na pierwsze klasy, a nie ostatnie. Bo to w pierwszych klasach kształtuje się postawa człowieka. „Jeśli w młodym wieku dziecko nie nauczy się komunikować, to nie będzie umiało tego robić później” – jest przekonany Grużewski. Ten pomysł proponował kilku rządom, ale niestety nie spotkał się ze zrozumieniem.

Problem szkolnictwa dotyczy całej Litwy, ale na Wileńszczyźnie jest on jakby bardziej jaskrawy. „Bywam w szkołach. Widzę, że jest ogień, ale brakuje wolnego ducha. Dyrektorzy bardziej dbają o koszyczek ucznia, a nie jakość nauczania” – podzielił się refleksjami Grużewski.

Prezes „Korony” zgodził się i zaapelował, aby ludzie nie bali się wchodzić do biznesu. „Przed 10 laty ze studiów w Polsce wróciłem z 200 euro w kieszeni. Dzisiaj obrót, powiedzmy, sięga miliona euro. Dlatego nie bójcie się, że się nie uda, że padniecie, że stracicie 100, 200 czy 1000 euro” – zaznaczył Niewiadomski.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!