Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

PKD i Rosjanie w Pałacu Balińskich: Widoczne są pozytywne zmiany

W polskim społeczeństwie na Litwie zachodzą pozytywne zmiany, a wśród Rosjan zapotrzebowanie na zmiany jest, ale niezbyt widoczne – taki wniosek można było wyciągnąć po dyskusji „Litewscy Polacy i Rosjanie: Czy jest zapotrzebowanie na zmiany – od kultury do...” zorganizowanej przez portal rudelfi.lt w czwartkowy wieczór w malowniczym Pałacu Balińskich w Jaszunach. Prelegentami dyskusji byli bloger i członek Polskiego Klubu Dyskusyjnego Aleksander Radczenko oraz komentator polityczny Wiktor Denisenko.

„To nie przypadek, że dzisiaj spotkaliśmy się właśnie tutaj, ponieważ temat naszej rozmowy w dużym stopniu będzie dotyczył ludzi mieszkających w tych okolicach. Zbliża się data 100-lecia odzyskania przez Litwę państwowości. W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej analiz i dyskusji dotyczących przyszłości Litwy. W tym również dotyczących rozwiązań najbardziej bolesnych problemów. Ten proces również dotyczy dwóch największych wspólnot mniejszości narodowych: Polaków i Rosjan” – rozpoczął spotkanie Oleg Jerofejew, redaktor naczelny rosyjskojęzycznego portalu rudelfi.ru oraz moderator wczorajszej dyskusji.

Platforma do dyskusji

Aleksander Radczenko w kilku słowach przybliżył rosyjskojęzcznym odbiorcom na Litwie podstawowe cele i założenia Polskiego Klubu Dyskusyjnego. „Klub powstał przed trzema laty, właśnie 19 września obchodziliśmy skromny jubileusz i naszym podstawowym celem jest przede wszystkim rozpoczęcie dialogu pomiędzy samymi litewskimi Polakami. Między różnymi nurtami w naszej wspólnocie. Wydaje nam się, że właśnie brakuje dialogu czy dyskusji w kwestii celów jakie sobie stawiamy, czego oczekujemy, jaka czeka na nas przyszłość” – powiedział Radczenko, którego zdaniem klub jest swoistą platformą, „gdzie zwykli Polacy mogą bezpośrednio zadać pytania politykom czy działaczom społecznym”.

„Także chcieliśmy nawiązać dialog ze stroną litewską. Moim zdaniem takie podejście zdało egzamin. W ciągu tych trzech lat mamy pewne osiągnięcia. Przed 2-2,5 laty rozpoczęliśmy dyskusję o tym, że warto by było, aby do południowo-wschodniej Litwy powróciły polskie telewizje. I od następnego roku to będzie wprowadzone” – dodał bloger.

Od blogu do punku

Mówiąc o zapotrzebowaniu na zmiany wśród lokalnych Polaków, zdaniem Radczenko, te zmiany już są. Być może nie są zbyt zauważalne czy zbyt szybkie, jednak patrząc z perspektywy lat, są zauważalne pozytywne tendencje. „Mówiąc o zmianach, śmieć twierdzić, że ostatnio w polskiej społeczności są one widoczne. Zwłaszcza to dotyczy życia kulturowego. Przed 5-6 laty powstał taki humorystyczny blog „Pulaki z Wilni”, który zaczął pokazywać, że ta nasza gwara, ten nasz slang, nie powinien być powodem do kompleksów. Oczywiście musimy znać standardowy język polski, ale między sobą i tak rozmawiamy w pewnym lokalnym dialekcie. Ten blog zaczął generować pewne kulturowe i alternatywne rzeczy. Dzisiaj mamy polskie zespoły, które grają ska, punk, rock, hip-hop i inne gatunki. Spójrzmy na litewskie pisma life-stylowe. Jest tam Zvokuvienė, Saszenko czy Black Biceps. W latach 90-tych też byli polscy muzycy, ale raczej nie deklarowali swojej przynależności narodowej. Teraz to być może nie jest moda, ale to nie jest problem. To jest pewna egzotyka, która pomaga robić karierę” – zauważył Radczenko.

Bloger podkreślił, że porównując polską mniejszość z rosyjską, ta pierwsza jest w o wiele gorszej sytuacji, ponieważ po II wojnie światowej praktycznie cała polska inteligencja wyjechała. Teraz ten brak próbuje się wypełnić własnymi siłami. Natomiast Rosjanie zawsze stali wyżej pod względem wykształcenia i nigdy nie było masowego odpływu inteligencji z Litwy.

Nieradykalny popyt

Wiktor Denisenko mówiąc o kondycji rosyjskiej społeczności był bardziej pesymistyczny. „Z pewnością pewne zapotrzebowanie (na zmiany – przyp.red.) są. U kogoś większe, u kogoś mniejsze. Kulturowa czy narodowa identyfikacja jest ważnym elementem każdej wspólnoty. Widzimy grupę Polaków, która coś stworzyła, to oznacza, że było zapotrzebowanie. Podaż określa podaż. Być może popyt istnieje, ale chyba nie tak radykalna” – zaznaczył komentator polityczny. Jego zdaniem na Litwie działa kilkadziesiąt rosyjskich organizacji społecznych, przynajmniej tak było przed kilkoma laty, ale działalność jest praktycznie niewidoczna

Zresztą Denisenko jest przekonany, że nie ma czegoś takiego, jak jednolita społeczność rosyjska na Litwie. Są ludzie i ich potomkowie, którzy przyjechali na Litwę po II wojnie światowej. Są emigranci polityczni i nie tylko z obecnej Rosji, Białorusi czy Ukrainy, którzy przyjeżdżają do naszego kraju z myślą, że tutejsi Rosjanie są „europejskimi liberałami”, a spotykają osoby w dużym stopniu skażone „kremlowską propagandą”.

„Mówienie o całej diasporze rosyjskiej na Litwie jest dość trudne, ponieważ jak pokazują liczne badania, ta wspólnota jest mocno rozdrobniona. Część jej przedstawicieli pomyślnie zintegrowała się ze społeczeństwem. Dla nich być może ten aspekt narodowościowy nie jest najważniejszy. To mogę powiedzieć również o sobie. Oczywiście moim rodzimym językiem jest rosyjski. Jednak jestem obywatelem Litwy i z tym przede wszystkim siebie utożsamiam. Część osób odwrotnie zamknęła się i czuje się skrzywdzona. Z powodu różnych okoliczności, częściowo może z powodu wieku, nie zna na odpowiednim poziomie języka litewskiego. Dlatego czuje się w pewien sposób odrzucona przez społeczeństwo czy państwo. Dlatego żyje w pewnych informacyjnych gettach” – podkreślił Denisenko.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!