Wilno i Wileńszczyzna
Ewelina Knutowicz

Pielgrzymka Suwałki-Ostra Brama w Turgielach: Maryja prowadzi mnie do Wilna

Ponad 700 osób w tym roku uczestniczy w Międzynarodowej Pieszej Pielgrzymce Suwałki-Wilno. Wczoraj pielgrzymi dotarli do Turgiel. Mimo deszczowej pogody, pielgrzymi są zmotywowani i odważnie idą powierzyć swoje intencje Matce Bożej Ostrobramskiej, której obraz zobaczą już we środę.

Ks. Jarosław Wąsowicz przez kilkanaście lat był przewodnikiem pielgrzymki. Od trzech lat jest jej kwatermistrzem. „Jest to mocne wydarzenie jak pod względem religijnym, tak i patriotycznym. Odkąd kroczymy po ziemi wileńskiej, ważnym elementem pielgrzymowania są spotkania z rodakami, które są bardzo wzruszające i budujące” – sądzi ksiądz. Według duchownego, najbardziej do kroczenia w pielgrzymce motywują intencje osobiste, które są bardzo różne. Takie wydarzenia, według ks. Wąsowicza, można też nazwać osobistymi rekolekcjami. „W życiu nie zawsze mamy czas na to, aby pomyśleć nad tym, co się dzieje wokół nas, zajrzeć do swego serca. Pielgrzymka daje taką możliwość. Jest sporo czasu, aby porozmawiać z Panem Bogiem o życiu, o naszej codzienności. Zawsze z tego dojrzewają piękne owoce” – wyjaśnia kwatermistrz.

Według duchownego, większość takich wędrówek łączy uczucie wzruszenia, jakie w końcu odczuwa pielgrzym. „Pewnie każdy ze łzami w oczach przypomina to, co przeżył na szlaku. Najważniejsze jest to, aby przypominał o swoich intencjach, jeszcze raz oddał siebie Panu Bogu przez Serce Matki” – rozmyśla ks. Wąsowicz.

ks. Jaroslaw Wąsowicz/Fot. Joanna Bożerodska

Stanisław Waldemar Zuchmański przybył tu z Łodzi wraz z kolegami już po raz piąty. W tym roku nie jest zwykłym pielgrzymem – kieruje ruchem na drodze. Jest zaskoczony gościnnością Polaków z Litwy. „Takiej uprzejmości, życzliwości i serdeczności już prawie nie widuję. Za każdym razem to łapie mnie za serce” – wyznaje. Obieca, że będzie wracał każdego roku. „Nie ma nic piękniejszego, niż życzliwość tych ludzi. W nich jest pełno patriotyzmu i dobrego podejścia do wiary. Jak już człowiek raz tu przyjdzie, to powraca tyle razy, ile może” – nie żałuje dobrych słów mieszkańcom Wileńszczyzny.

Fot. Joanna Bożerodska

Mężczyzna twierdzi, że kierować ruchem w trakcie tak dużej pielgrzymki nie jest łatwo, ale pomagają wyrozumiali ludzie i Boża opieka. „Spotykamy się z dużą życzliwością kierowców. Chcemy bezpiecznie dotrzeć do końca i myślę, że nam się to uda. Matka Boża będzie nad nami czuwała. Trochę nas umyła, abyśmy się za bardzo nie myli” – uśmiecha się pielgrzym.

Fot. Joanna Bożerodska

Co to za pielgrzymka, skoro nie pada” – śmieje się inny uczestnik, Bogdan. Jest to czwarta jego pielgrzymka szlakiem „Suwałki-Wilno”. Bogdan jest doświadczonym pielgrzymem – do Częstochowy z Warszawy kroczył aż 27 razy! Takie zamiłowanie mężczyźnie zaszczepiła matka. „Nie wyobrażam sobie urlopu bez pielgrzymki. Przyjdę do Wilna, odpocznę sobie przez tydzień i pójdę do Częstochowy” – wyznaje Bogdan. Zapytany, czy pielgrzymka jest dla niego swoistą ofiarą, uczestnik pokazuje nam pełny stół jedzenia, przygotowanego przez turgielan. „Patrząc na to, widzisz, że żadnej ofiary nie ma” – śmieje się. „Ludzie są tu niesamowici. Jak pierwszy raz tu byłem, nie myślałem, że ludzie potrafią być tak hojni. Patrząc na to, jak mieszkają, czuję wielki szacunek dla nich za to, co robią” – powiedział Bogdan.

Ela Kołodziejczuk idzie w tej pielgrzymce pierwszy raz. Jest zaskoczona taką ilością Polaków, mieszkających na Litwie: „Polacy tak nas wspaniale witają!” Ela opowiada, że wzięła namiot bez tropiku, zamierzając nocować pod kościołem, lecz uprzejmi mieszkańcy wzięli ją do siebie na nocleg. „Jestem pod wrażeniem! Maryja nade mną czuwa i prowadzi mnie do Wilna” – nie kryje pozytywnych emocji pielgrzymka. Jedyna rzecz, której żałuje, jest to, że ta przygoda szybko się już kończy. „Jeszcze by się chciało iść, bo mi tej pielgrzymki jest za mało” – uśmiecha się. Dla niej wędrówka jest drogą do Maryi. Chce jej podziękować za opiekę i poprosić o to, aby dała sił iść do Jezusa, zwalczyć swoje grzechy i słabości.

Helena Šimoliūnienė z Turgiel każdego roku z niecierpliwością czeka na przybywających pielgrzymów. „Czekamy na nich jak na nie wiadomo jakie święto. Co miałam z jedzonka, to przyniosłam” – śmieje się. W ubiegłych latach pani Helena uczestniczyła w koncertach, organizowanych dla gości przez mieszkańców miasteczka. „27 lat śpiewałam w zespole” – pochwaliła się.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!