Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko Paweł Sobik

Paweł Sobik w PKD: AWPL mogłaby być adwokatem Litwy w Warszawie

Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin na swym koncie ma niewątpliwe sukcesy, jednak ma też sporo błędów – przekonywał podczas spotkania w Polskim Klubie Dyskusyjnym pt. „Czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie ma przyszłość?“Paweł Sobik, autor książki „Akcja Wyborcza Polaków na Litwie”. Spotkanie odbyło się we czwartek w auli Litewskiej Katolickiej Akademii Nauk.

Paweł Sobik w PKD: AWPL mogłaby być adwokatem Litwy w Warszawie
Fot. Joanna Bożerodska

„Powiem szczerze, że trochę się bałem tego tematu, bo zahaczanie tematu AWPL na Wileńszczyźnie jest niebezpieczne, ponieważ można się narazić zarówno zwolennikom oraz przeciwnikom” – pół żartem, pół serio rozpoczął spotkanie moderator dyskusji bloger Aleksander Radczenko. Jak podkreślił, pomimo tego, że jest uważany za jednego z krytyków AWPL-ZChR wśród Polaków na Litwie, to „partia ta jest absolutnie niezbędna”, bo inaczej tzw. polskie postulaty nie byłyby słyszane. Dodał przy tym, że „ciągle frondująca postawa” również nie przynosi profitów litewskim Polakom. Moderator zaznaczył, że książka jest warta przetłumaczenia na litewski lub angielski, ponieważ wbrew nazwie dotyczy nie tylko Akcji Wyborczej, ale jest „encyklopedią życia politycznego Polaków w niepodległej Litwie”.

Paweł Sobik oświadczył, że zabrał się za pisanie książki z kilku powodów. Po pierwsze, to był temat jego pracy doktorskiej, w której przeanalizował działalność polskiego ugrupowania na Litwie w latach 1994-2014, czyli od założenia do wyjścia partii z koalicji rządzącej premiera Algirdasa Butkevičiusa. Po drugie, w Polsce brakuje rzetelnej informacji na temat AWPL. Dlatego swą pracę próbował napisać maksymalnie obiektywnie, spoglądając na litewskich Polaków nie jako na „uciskanych rodaków” (jak sam podkreślił jego rodzina pochodzi ze Śląska i nie ma żadnych „kresowych sentymentów”) tylko „obywateli innego państwa, którzy próbują realizować swoje postulaty”.

Sukces i fenomen

Gość spotkania wyznał, że dużym sukcesem AWPL jest już samo istnienie od ponad 20 lat na litewskiej scenie politycznie niekoniecznie w „przyjaznym środowisku”. Fenomenem jest również to, że partia na swym koncie ma liczne sukcesy wyborcze na wielu szczeblach. „To jest pewien fenomen, bo chociaż w innych krajach również są politycy czy posłowie Polacy, jednak nie na taką skalę” – podkreślił politolog.

Sobik sądzi, że wokół AWPL powstało mnóstwo mitów i stereotypów, które rzutują na odbiór poszczególnych jednostek. Błędne jest podejście, że „nie można krytykować, ponieważ funkcjonuje w nieprzyjaznym środowisku”, jak również to, że „tylko AWPL odpowiada za złe stosunki między Litwą a Polską”.

Przełomowe momenty

W historii AWPL było kilka przełomowych momentów. W wyborach sejmowych 2008 r. partia znalazła się tuż pod progiem wyborczym. Sobik jest przekonany, że wówczas w kierownictwie partii zrozumiano, że bez „głębszej integracji” z elektoratem rosyjskojęzycznym nie uda się stworzyć własnej frakcji w Sejmie. „Czynnik rosyjski jest niezbędny do otrzymania frakcji sejmowej. Tego nie udało się zrobić opierając się tylko na polskich głosach” – podkreślił Sobik.

Właśnie wejście w głębszą koalicję wyborczą z Aliansem Rosjan oraz złagodzenie retoryki spowodowało sukces wyborczy w 2012 roku, kiedy po raz pierwszy w historii partii udało się przekroczyć próg wyborczy.

Drugim przełomowym momentem był rok 2014, kiedy AWPL wyszła z koalicji rządzącej. „Od tego roku zaczęła ciągnąć się za AWPL łatka partii walczącej o stołki, chociaż sama chciała to pokazać jako walkę o wartości” – zaznaczył naukowiec.

„Przełomowe były też wydarzenia na Ukrainie. Do tego roku partie litewskie, zwłaszcza lewicowe, próbowały balansować między Rosją a Zachodem. Później nie mogły tego robić. I niszę zajął Waldemar Tomaszewski” – wyjaśnił Sobik. To dodało więcej głosów rosyjskojęzycznych mieszkańców Litwy. Jednak to nie były „głosy przywiązane do partii” tylko raczej głosy protestu. Czego dowodem są wyniki wyborów parlamentarnych z 2016 roku, kiedy partia zyskała mniej głosów niż poprzednio. Mniejszym poparciem partia cieszyła się również w Wilnie, czyj elektorat w dużym stopniu odpowiadał za sukces z roku 2012. Deklarowana prorosyjskość negatywnie wpłynęła na możliwości koalicyjne. „Po wyborach samorządowych (2015 rok – przyp. red.) AWPL mogła stworzyć koalicję z liberałami w Wilnie. Jednak dla wielu litewskich partii była nie do przyjęcia” – oświadczył Sobik.

Twarze polskości, charyzma przywódcy

Autor sądzi, że polskie ugrupowanie polityczne zbyt mało uwagi poświęca działaniom marketingowym. Błędem jest tworzenie image’u „partii jednego człowieka”. „W obecnych realiach każda partia jest uzależniona od swego przywódcy. Pozycja AWPL zależy w dużym stopniu od charyzmy przewodniczącego. Jednak to dotyczy nie tylko obecnego, ale również poprzednich przewodniczących” – wyjaśnił autor książki.

Jak zaznaczył, warto brać przykład z mniejszości polskiej w Czechach, gdzie twarzą „sukcesów czeskich Polaków” jest piosenkarka Ewa Farna, a nie poszczególni działacze społeczni i polityczni.

Z sali padło pytanie: co można byłoby zrobić dla poprawy wizerunku partii wewnątrz kraju. „Chciałbym widzieć AWPL w roli ambasadora państwa litewskiego w Warszawie. Chodzi mi o projekty infrastrukturalne. Na przykład, gdyby największymi zwolennikami budowy szybkiej drogi do Wilna byli polscy politycy, to dałoby się szybciej załatwić” – zasugerował Sobik oraz dodał, że gdyby kilka takich PR-owych spraw udało się sprzedać medialnie, to z pewnością opinia publiczna byłaby bardziej przychylna. Rzutowałoby to również na zdolność koalicyjną. Realizacja „postulatów nie zależy tylko od liczebności frakcji”, tylko od umiejętności prowadzenia działań zakulisowych i wyczucia koniunktury. AWPL-ZChR „będąc partią mniejszości, nigdy nie będzie miała 70 posłów w Sejmie”, dlatego powinna układać się z większymi ugrupowaniami.

Radykalny przełom

,,Mówiąc ogólnie o sytuacji polskiej mniejszości i realizacji ich postulatów ważny jest przede wszystkim przełom w myśleniu litewskiej elity politycznej” – zaznaczył Sobik oraz dostrzegł rolę polskich organizacji społecznych na Litwie, które musiałyby przekonywać swych litewskich partnerów, że żądania „nie zagrażają litewskiej państwowości”. „Na Słowacji są dwujęzyczne napisy i państwo słowackie nadal istnieje” – zażartował prelegent dyskusji.

AWPL nie powinna być również „jedynym instrumentem dla realizacji polskich postulatów”. Polacy nie powinni bać się działalności w innych partiach. „Polski elektorat liczy ok. 160 tys. osób. To jest na tyle duża grupa, która mogłaby wprowadzić do Sejmu AWPL oraz Polaków z innych partii (…) Środowisko polskie jest na tyle silne, aby wykorzystywać oba instrumenty” – zauważył Sobik. Niestety po 2002 r. partie ogólnolitewskie de facto zrezygnowały z kokietowania polskiego elektoratu.

Na zakończenie gość dyskusji podsumował: „Zapytałbym, nie „Czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie ma przyszłość?“ tylko „jaką”. Bez radykalnego przełomu po stronie litewskiej taką samą”.

Artykuł powstał w ramach projektu „Dialog pomiędzy narodami”, który jest współfinansowany przez Fundusz Wsparcia Prasy, Radia i Telewizji.