Open Kitchen: Na pierwszym miejscu stawiamy kuchnię i ludzi

„Chcemy, żeby „Open Kitchen” było przede wszystkim miejscem spotkań dla ludzi. Chodzi nam o łączenie pokoleń, ułatwianie kontaktów między ludźmi w różnym wieku w towarzystwie smacznej i oryginalnej kuchni” – tak o idei „Open Kitchen”, która startuje w Wilnie w najbliższy piątek, dla portalu zw.lt mówił Jure, jeden z organizatorów tego przedsięwzięcia.

Bartek Borys
Open Kitchen: Na pierwszym miejscu stawiamy kuchnię i ludzi

Na czym polega idea “Open Kitchen” (Otwarta Kuchnia)?

Open Kitchen to idea, która w ostatnich latach zdobyła popularność na całym świecie. W największym skrócie chodzi o miejsce spotkań dla ludzi, w którym można spróbować dobrego, oryginalnego i unikalnego jedzenia, posłuchać fajnej muzyki i przyjemnie spędzić czas na świeżym powietrzu. Pomysł ten jest niejako przeciwieństwem dużych imprez, w których muzyka i alkohol są na pierwszym miejscu, a jedzenie gdzieś tam daleko, na końcu. U nas chodzi przede wszystkim o jedzenie i o to, by ludzie dobrze się tu czuli. Piwo będzie gdzieś tam, na drugim planie, a muzyka stanowić będzie tło.

Czyli stawiacie kuchnię na pierwszym miejscu?

Kuchnię i ludzi. Chcemy, żeby „Open Kitchen” było przede wszystkim miejscem spotkań dla wszystkich. Nie mamy żadnej docelowej grupy, do której chcielibyśmy skierować nasz projekt. Wszyscy są mile widziani. Dzieci, młodzież, dorośli, starsi ludzie, absolutnie wszyscy! Chodzi nam o łączenie pokoleń, ułatwienie kontaktów między ludźmi w różnym wieku, którzy mogą się tu spotkać, spróbować czegoś nowego, porozmawiać i po prostu dobrze się tutaj czuć. Wiesz jaka jest moja idea? Wyobrażam sobie przechodzące obok starsze małżeństwo. Na początku mogą nie rozumieć idei, nie znać wielu potraw, ale podchodzą bliżej kierowani ciekawością, widzą – przykładowo – chaczapuri, czyli potrawę gruzińską, którą znają jeszcze z czasów Związku Radzieckiego. Tą potrawę rozumieją i od niej zaczynają. Czuję się dobrze, rozmawiają z innymi, pytają, próbują nowych smaków, czegoś czego nie znają i nigdy wcześniej nie próbowali. I później do nas wracają.

Dlaczego zdecydowaliście się na bazarek Tymo?

Moim zdaniem jest to najlepszy i najbardziej urzekający mały bazarek w okolicy. Ma świetną lokalizację, blisko Starego Miasta i Zarzecza. Miasto chciałoby go odrestaurować i przywrócić do życia, a my chcemy wziąć w tym udział. Chcemy przywrócić to miejsce do życia, przynajmniej raz w tygodniu. Chcemy, by ludzie wiedzieli, że bazarek Tymo to miejsce, w którym coś ciekawego się dzieje i że warto to miejsce czasami odwiedzić.

Myślicie, że ta idea sprawdzi się w Wilnie?

No cóż. To pierwszy projekt „Open Kitchen” na Litwie. Wiemy, że na początku będą momenty lepsze i gorsze. Ale też wierzymy, że pierwszy sezon naszej działalności pozwoli ludziom na zaznajomienie się z naszą ideą, naszym pomysłem. Chcemy, by w następnych latach nasza obecność tutaj stała się dla mieszkańców Wilna czymś oczywistym, czymś na co zimą będą czekali.

Skąd wziął się pomysł na „Open Kitchen” w Wilnie?

Ta idea jest znana na świecie. Nie koniecznie pod taką nazwą. Nie my ją stworzyliśmy, tylko po prostu się nią zainspirowaliśmy. Ja i moi przyjaciele robiliśmy ten projekt na Słowenii, w Ljubljanie, gdzie działa i ma się dobrze. Tak właściwie możemy go nazwać „street food” (uliczne jedzenie). Chodzi o dobre jedzenie, po które nie musisz iść do restauracji. Takie miejsca możesz znaleźć w Berlinie, w Londynie, w Ljubljanie, w wielu europejskich miastach. Wszędzie cieszą się popularnością i odniosły sukces.

Co będzie można znaleźć na waszych stoiskach już w najbliższy piątek?

Na początek chcemy zacząć od, powiedzmy, dziesięciu rodzajów kuchni. Będzie duży wybór, od kuchni indyjskiej, przez kuchnię francuską po kuchnię gruzińską. Potrawy będą unikalne. Możecie być pewni, że po raz drugi nie znajdziecie u nas tego samego. „No competition, no repetition” („bez rywalizacji, bez powtórek”), to nasze motto. Będziemy mieli też jednego dostawcę piwa, które będzie można wypić na naszych stoiskach. Traktujemy jednak alkohol tylko jako dodatek, priorytetem są – jak już wspomniałem – kuchnia i ludzie.

Mówisz w liczbie mnogiej. Kto, poza Tobą, tworzy „Open Kitchen”?

Wielu ludzi. Otwarcie takiego miejsca w Wilnie to był mój pomysł, ale bez pomocy moich przyjaciół, Marka i Dariusa, a także wsparcia wielu dobrych ludzi, jego realizacja byłaby niemożliwa.

Czy czekacie na opinie od ludzi, którzy Was odwiedzą?

Oczywiście! Wszystkie opinie są dla nas ważne. Przyjdźcie, spróbujcie naszej kuchni, podrzućcie nam swoje pomysły i uwagi. Chcemy usłyszeć, co Wam się podoba, a co nie. Możecie nawet przyjść i ugotować coś razem z nami. Wszyscy są mile widziani, zapraszamy!

Opowiadasz o wszystkim z wielką pasją. Czy robiłeś już wcześniej coś związanego z szeroko pojętą kuchnią i gotowaniem?

Jestem zakochany w tej branży od piętnastu lat. Robiłem już chyba wszystko, od bycia kelnerem po organizację własnej restauracji na Słowenii. Po latach zrozumiałem jednak, że praca w kuchni to jest to, co lubię najbardziej i co sprawia mi najwięcej przyjemności. Uwielbiam, kiedy jedzenie, które przygotowuję, sprawia radość innym ludziom. Wtedy i ja jestem szczęśliwy.

Jak to się stało, że przeprowadziłeś się z Ljubljany do Wilna?

Cóż, mieszkam w stolicy Litwy od prawie czterech miesięcy. Moja żona jest Litwinką, mamy wspaniałe dziecko. Oboje doszliśmy do wniosku, że będzie dla nas o wiele łatwiej, jeśli zamieszkamy na Litwie, niż gdybyśmy żyli na Słowenii, gdzie zajmując się restauracją nie miałbym wystarczająco czasu dla rodziny.

W jaki sposób mógłbyś zachęcić Wilnian do wyjścia w piątek z domu i sprawdzenia, co macie do zaoferowania?

„Po prostu przyjdźcie, zapraszamy wszystkich!“, to właśnie mógłbym powiedzieć. Okolica bazarku Tymo to przestrzeń publiczna o świetnej lokalizacji. Dlaczego nie spróbować czegoś nowego w miłym towarzystwie, słuchając ciekawej muzyki? Jest tu wiele miejsca, żeby usiąść, poobserwować co się tu dzieje, podejść, zapytać, porozmawiać, spróbować czegoś nowego. Jestem pewny, że nikt, kto nas odwiedzi, nie będzie żałował. Możecie wziąć ze sobą koc i zrobić sobie mały piknik, posłuchać muzyki.

Zapraszamy też rodziny z małymi dziećmi. Dla nich nie zabraknie atrakcji. Teatr dziecięcy „Kuku Muku“ przygotował wiele interesujących animacji i spektakli dla Was i waszych dzieci. To nie jedyne atrakcje. Współpracujemy z wieloma ludźmi, którzy przygotowali wiele ciekawych wystąpień czy performance‘ów. Myślę, że warto poświęcić pół godziny, czy godzinę, i po prostu zajrzeć do nas, by przekonać się, że piątek to dzień, w którym na bazarku Tymo można miło i smacznie spędzić czas.To trochę tak jak z parkiem rozrywki. Przychodzisz i obserwujesz. Jeśli Ci się nie podoba, wracasz do domu. Jeśli Ci się podoba, zostajesz na trochę. A jeśli podoba Ci się bardzo, zostajesz na cały dzień. Chcemy, żeby tak samo było u nas. Chcemy dać mieszkańcom Wilna ciekawą ofertę, z której – jeśli im będzie odpowiadała – będą mogli korzystać co piątek.

Kiedy można wpaść do was i przekonać się, jak „Open Kitchen” prezentuje się w praktyce?

Startujemy w najbliższy piątek, 13 czerwca, na bazarku Tymo (Tymo Turgus) przy skrzyżowaniu ulic Aukštaučių i Maironisa od godziny 11. I później działamy przez cały sezon, w każdy piątek, od 11:00 do 23:00. Serdecznie zapraszamy!

PODCASTY I GALERIE