Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

O Wileńszczyźnie i Polakach w PKD: Problemy narodowe i ekonomiczne

Dyskutując w Polskim Klubie Dyskusyjnym (PKD) o problemach dotyczących Wileńszczyzny i polskiej mniejszości na Litwie zaproszeni politycy skupili się niestety przede wszystkim na tematyce społeczno-gospodarczej. Gośćmi wczorajszej dyskusji, która odbyła się w Instytucie Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego, byli Andrius Kubilius, Algirdas Sysas, Saulius Skvernelis, Remigijus Šimašius oraz Waldemar Tomaszewski.

„Być może uda się rozruszać trochę kampanię wyborczą, bo na razie, przynajmniej w Wilnie, jest trochę niemrawa” – powiedział na początku jeden z moderatorów dyskusji Mariusz Antonowicz. Drugim moderatorem był Mažvydas Jastramskis z Instytutu Stosunków Międzynarodowych.

Sysas: Dyskusja może trwać 4-10 lat

„Kiedy prezentowaliśmy w tej sali nasz program wyborczy, to przyszło zaledwie kilkanaście osób. Bardzo zatem cieszy, że PKD udało się zgromadzić tyle osób” – na wstępie pochwalił organizatorów przedstawiciel socjaldemokratów Algirdas Sysas, który podkreślił, że jest „człowiekiem kraju wileńskiego”, ponieważ urodził się w Grygajciach, a wychowywał się w Nowej Wilejce.

Polityk zaznaczył, że jego partia nie dzieli ludzi pod względem narodowości czy wyznania i dba przede wszystkim o dobrobyt materialny, a także status socjalny obywateli. „Nieważne czy to Polak, Litwin czy Białorusin, jeśli jakość jego życia jest zła” – powiedział parlamentarzysta, dodając, że największe bezrobocie jest tam, gdzie przez dłuższy okres rządzi jedna partia i nie jest istotne „czy nazywają siebie socjaldemokratami czy AWPL”.

Sysas przyznał, że w ciągu czterech lat nie udało się zrealizować postulatów dotyczących mniejszości narodowych, które zawarte są w programie rządowym. Jedną z przyczyn był brak zgody wewnątrz koalicji rządzącej. Polityk dodał, że Sejm nowej kadencji powinien raz jeszcze przedyskutować czy państwo potrzebuje oddzielnej Ustawy o mniejszościach narodowych oraz w jakim kształcie. „Czasami dyskusja może potrwać nawet 4-10 lat. Oczywiście byśmy chcieli, aby proces zachodził szybciej, jednak nie zawsze się to udaje” – wyjaśnił socjaldemokrata.

Sysas zaznaczył, że po wyborach w pierwszej kolejności jego partia zajmie się budżetem, a nie kwestiami mniejszości narodowych. W nowym Sejmie socjaldemokraci gotowi są współpracować ze wszystkimi opcjami politycznymi. „Nawet z liberałami, jeśli prezydent pozwoli” – zażartował poseł.


Kubilius: Polska TV i wolna strefa ekonomiczna

Były premier i jeden z liderów konserwatystów Andrius Kubilius oświadczył, że region wileński oraz mniejszości narodowe są zaniedbane przez państwo, gdyż brak klarownej polityki w tym kierunku. Dlatego konserwatysta zdecydował się kandydować w rejonie solecznickim. „Zrobiłem to nie dla wyniku. Chcę pokazać innym partiom, że nie można zostawić tego regionu bez uwagi” – wyjaśnił swą decyzję konserwatysta.

Polityk podkreślił, że niski poziom życia w tej części Litwy rzutuje również na rozwój kulturowy, socjalny oraz pod pewnym względem demokratyczny.

Polityk poinformował zebranych, że jego partia przygotowała bardzo obszerny program dotyczący Wileńszczyzny i mniejszości narodowych. ,,Część propozycji programowych można zrealizować jeszcze przed zakończeniem bieżącego roku, jak na przykład załatwienie translacji polskiej telewizji na Litwie, uwzględniania punktów z egzaminu języka polskiego przy dostawaniu się na studia wyższe oraz stworzenie wolnej strefy ekonomicznej w rejonie wileńskim (Wojdaty, Pogiry, Czarny Bór)” – wymieniał polityk.

Trzy polskie partie?

Kubilius zaproponował też likwidację progu wyborczego dla mniejszości narodowych, gdyż w jego opinii taki zapis jest potrzebny po to, aby zwalczyć monopol jednej partii na reprezentowanie polskiej mniejszości narodowej. „Sądzimy, że może być więcej partii, które reprezentowałyby Polaków. (…) Zaproponujemy taki projekt, ale w jakiej to będzie formie, to już kwestia dyskusji” – wyjaśnił zebranym pogląd partii polityk.

Propozycja Kubiliusa nie spodobała się Sysasowi. „Nie zgadzam się, że musimy mieć trzy czy cztery partie polskie. Mamy przecież liberałów, konserwatystów, socjaldemokratów. Tak samo jest wśród Polaków. Cieszę, że w naszej partii są Polacy, Rosjanie, Tatarzy. I sądzę, że mniejszości narodowe mogą realizować swoje postulaty wewnątrz partii ogólnolitewskich” – podkreślił socjaldemokrata.

Kubilius nie chciał powiedzieć z kim konserwatyści zawiązaliby powyborczą koalicję, chociaż ze słów wynikało, że najbliżej ideowo mają z liberałami. „Na pewno nigdy nie będziemy w koalicji z partią, której lider po Majdanie paradował z „gierorgiejewską wstążką” – zadeklarował konserwatysta.

Skvernelis: Ani asymilacja, ani getta

Z dyskusji wynikło, że najbardziej negatywnie wobec polskich postulatów jest nastawiony Związek Chłopów i Zielonych. Były minister spraw wewnętrznych oraz komisarz generalny Saulius Skvernelis, który od lat mieszka w rejonie wileńskim, skupił się przede wszystkim na problemach ekonomicznych.

„Możemy mówić o różnicach narodowych czy językowych. Jednak największym problemem są kwestie gospodarcze” – powiedział był szef policji. Jednym z podstawowych problemów Wileńszczyzny, jego zdaniem, jest bezrobocie oraz szara strefa.

Polityk podkreślił, że relacje polsko-litewskie potrzebują szybkiej naprawy. Artykułując stanowisko partii Skvernelis oświadczył, że jego ugrupowanie popiera oryginalny zapis nazwiska w paszporcie tylko na dalszych stronach dokumentu, a nazwy ulic i miejscowości mogą być tylko w języku państwowym.

Skvernelis nie widzi też problemu, że na liście jego partii znalazł się Eugenijus Jovaiša, który jest znany ze swych nacjonalistycznych poglądów i jest członkiem Tłoki na rzecz państwowego języka litewskiego. „Sądzę, że każdy człowiek, każda grupa ma prawo do wyrażania swoich poglądów. Jeśli chodzi o mniejszości narodowe, to nie popieramy ani absolutnej asymilacji, ani tworzenia gett” – powiedział były minister i dodał, że nie można było składać obietnic wyborczych mniejszościom narodowym i partnerom w Warszawie, których nie da się zrealizować. Zresztą na za kończenie były policjant powiedział, że osobiście nie widzi problemu w oryginalnym zapisie imienia czy nazwiska.

W realizacji założeń partyjnych, polityk poinformował, że partia może współpracować zarówno z prawą, jak i lewą stroną polityczną.

Šimašius: Nie można pomijać kwestii narodowościowych

Mer Wilna oraz prezes Ruchu Liberałów Remigijus Šimašius zgodził się z przedmówcami twierdząc, że człowiek w rejonie wileńskim czy tauroskim ma mniej więcej podobne zapotrzebowania: godziwe wynagrodzenie czy bezpieczne i przyjazne otoczenie. „Mówiąc o Wileńszczyźnie nie można pomijać kwestii narodowościowych. Przede wszystkim polskie, częściowo rosyjskie czy białoruskie” – powiedział Šimašius.

Szef liberałów podkreślił, że jego partia popierała i nadal popiera tzw. polskie postulaty. Zdaniem polityka obecne władze Wilna prowadzą przyjazną politykę względem mniejszości narodowych. Czego dowodem są m.in. strona internetowa w języku polskim oraz symboliczne nazwy ulic w języku polskim, rosyjskim czy islandzkim. Poruszono również temat szkolnictwa polskiego w Wilnie. Waldemar Tomaszewski oskarżył obecne władze Wilna o „szantaż i reket” w kwestii Szkoły im. Joachima Lelewela. Będąca na sali partyjna koleżanka europosła, Danuta Narbut, zapewniła kategorycznie mera, że uczniowie nie opuszczą murów budynku na Antokolu.

Na co Šimašius odpowiedział, że po remoncie Szkoła im. Lelewela będzie jedną z najnowocześniejszych w mieście, a AWPL zajmuje się wywieraniem presji na dyrekcję i społeczność szkolną. „Patrząc w oczy dyrektorki (Edyta Zubel – przyp. red.) zobaczyłem, że nie mogę od niej czegoś żądać, ponieważ jest pod straszną presją. Chciałbym, aby nareszcie ta „sowiecja” znikła z Wilna” – oświadczył mer.

Szef liberałów dodał, że będąc członkiem kościoła katolickiego nadal nie rozumie, dlaczego w katedrze nie jest odprawiana msza po polsku. Polityk obiecał, że przy spotkaniach z hierarchami kościelnymi będzie poruszał tą kwestię.

Šimašius podkreślił, że jego partia nie wyobraża sobie koalicji tylko z „narodowcami i socjalistami Paleckisa”.

Tomaszewski: Nie wymyślajmy koła

Europoseł i przewodniczący AWPL-ZChR Waldemar Tomaszewski powiedział, że w kwestiach mniejszości narodowych nie warto na nowo wymyślać koła, a należy tylko przestrzegać międzynarodowych aktów prawnych, którymi Litwa jest związana.

Mówiąc o problemach Wileńszczyzny Tomaszewski oświadczył, że „nie można rozwiązać problemów regionu wileńskiego bez kompleksowych rozwiązań na poziomie państwowym”. Zdaniem polityka budżet samorządowy wynosi tylko 13 proc. od ogólnego budżetu: „Jest to jeden z najmniejszych wskaźników w Europie”.

Tomaszewskiemu zadano pytanie dotyczące oświaty, a mianowicie dlaczego 1 kwietnia 2015 r. radni AWPL w samorządzie miasta Wilna przegłosowali za niekompletowaniem klas 11 w Szkole im. Szymona Konarskiego, tym samym degradując szkołę. „Jeśli chodzi o 1 września, to wówczas przegłosowano projekt hurtowo, nie można było wyodrębnić jednej szkoły” – podał następujące wyjaśnienie polityk.

Przewodniczący AWPL-ZChR oświadczył, że po wyborach może współpracować z każdą partią pod warunkiem, że nie jest zamieszana w żadne skandale korupcyjne. Ze słów Tomaszewskiego wynikało, że na Litwie są tylko dwie partie „z czystym sumieniem”, to AWPL-ZChR oraz Związek Chłopów i Zielonych.

Artykuł powstał w ramach projektu „Dialog pomiędzy narodami”, który jest współpfinansowany przez Fundusz Wsparcia Prasy, Radia i Telewizji.

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!