Wilno i Wileńszczyzna
Antoni Radczenko

O Polakach dla Polaków, o Polakach dla Litwinów. Książka Ewy Wołkanowskiej-Kołodziej po litewsku

Nakład książki „Wilno. Rodzinna historia smaków" wilnianki Ewy Wołkanowskiej-Kołodziej, która ukazała się w ubiegłym roku, został wyczerpany i w połowie września do księgarń w Polsce ma trafić dodruk. Pod koniec br. roku nakładem wydawnictwa Terra publica ma pojawić się litewskojęzyczna wersja książki.

„Współczesna opowieść Ewy Wołkanowskiej-Kołodziej o własnej, zwykłej polskiej rodzinie z Wileńszczyzny i przepisy Genowefy Wołkanowskiej są przepełnione dużą miłością do ojczyzny i rodziny. Ta miłość promieniuje w każdym zakątku codzienności. Jednak to nie tylko książka rodzinna lub kucharska, to swoisty przewodnik po Wilnie i okolicach, studium odżywiania się oraz przegląd różnic językowych między Polakami z Polski i Polakami z Wilna. To jest książka o Polakach dla Polaków, o Polakach dla Litwinów i powiedziałabym, że o Litwinach dla Litwinów” – wyjaśniła zw.lt redaktor „Terra publica” Daiva Dmuchovska, dlaczego litewskie wydawnictwo zdecydowało się na wydanie książki skierowanej przede wszystkim do polskiego czytelnika.

Smakuje, pachnie, daje do myślenia

Książka „Wilno. Rodzinna historia smaków”, która ukazała się w październiku 2016 roku, składa się z dwóch części: pierwsza to przepisy kulinarne Genowefy Wołkanowskiej, druga to reportaż Ewy Wołkanowskiej-Kołodziej o Wilnie, Wileńszczyźnie, Litwie i oczywiście o litewskich Polakach.

„Zdarzają się książki, które po prostu musisz wydać, bo wydają się z jednej strony tak oryginalne, z drugiej tak oczywiste, że jako wydawca nie jesteś w stanie zrozumieć, jak sam nie wpadłeś na taki pomysł. Tak było z „Wilnem” Ewy Wołkanowskiej-Kołodziej. To zaskakujące połączenie książki kucharskiej i reportażu sprawia wrażenie, że jest idealnym sposobem, żeby przedstawić Wileńszczyznę z jej wyjątkową historią, kulturą, obyczajowością i smakiem. Smakiem przede wszystkim. Nie każdy autor byłby w stanie podołać tak zakręconemu pomysłowi – Ewie, jednej z najbardziej utalentowanych reporterek swojej generacji z antropokulturowym backgroundem – udało się to perfekcyjnie. Rzadko zdarzają się książki, które jednocześnie równie intensywnie „się czytają”, smakują, pachną i dają do myślenia. „Wilno” właśnie takie jest. To ogromna przyjemność być wydawcą tak wyjątkowej pozycji i wspierać rozwój tak wspaniałej autorki” – w ten sposób określił pozycję Wołkanowskiej redaktor naczelny Wydawnictwa Agora Paweł Goźliński.

Właśnie ta uniwersalność oraz lekkość urzekła litewskiego wydawcę. „Książka jest napisana nie tylko z miłością, ale również z humorem, który czasami przeradza się w ironię zmuszającą do refleksji. Sądzę, że ta książka jest nie tylko skierowana do polskiego odbiorcy, ale dla wszystkich którym ojczyzna i rodzinna są największym bogactwem, których obchodzi co po sobie zostawimy i jak nas będą pamiętać” – podkreśliła w rozmowie z zw.lt Dmuchovska.


Podziękowanie dla Genowefy

Litewskie wydanie książki Wołkanowskiej-Kołodziej wesprze Instytut Polski w Wilnie.

„Po pierwsze, to jest naprawdę dobrze napisana książka, pełna humoru, ciekawostek, opowieści o tradycjach i historii Polaków, Litwinów i innych narodowości zamieszkujących Litwę. Czyta się ją jednym tchem. W Polsce odniosła ogromny sukces. Po drugie, pokazuje ona bogactwo kulinarne Wileńszczyzny, czerpiące inspirację z wielu kultur. Po trzecie, to także nasze symboliczne podziękowanie za wieloletnią, oddaną pracę śp. Genowefy Wołkanowskiej, mamy Ewy, w Instytucie Polskim w Wilnie. Mam nadzieję, że litewska wersja książki pomoże zrozumieć Litwinom historię, tradycje i dziedzictwo mieszkających na Litwie Polaków, stworzy mosty porozumienia” – powiedział zw.lt dyrektor Instytutu Marcin Łapczyński.

Z wereszczaką, nie z pamoczką

W rozmowie z naszą redakcją autorka książki powiedziała, że przed rokiem najbardziej bała się tego, jak zostanie przyjęta książka w Wilnie. „Tak jak język Polaków na Litwie jest jazzem lingwistycznym, tak też kuchnia jest jazzem gastronomicznym: mnóstwo tu zapożyczeń z kultury innych narodów. Moim koszmarem było to, że posypią się oskarżenia w stylu „u mnie w domu bliny je się z wereszczaką, a nie z pamoczką!”, albo zarzuty, że śmiem pisać o sowieckich zefirach, o mrożonych kołdunach, czy o lizakach z łyżki. Nie oszukujmy się, takie dania nie występują w normalnych książkach kucharskich“ – powiedziała Ewa Wołkanowska-Kołodziej.

Zły scenariusz się nie sprawdził, ponieważ polska społeczność na Litwie i ludzie w Polsce zareagowali na książkę bardzo życzliwie. Autorka do dzisiaj otrzymuje maile z podziękowaniami i jest zapraszana do bibliotek i domów kultury w całej Polsce na wykłady o kuchni litewskiej z degustacją.

„Jestem teraz spokojniejsza niż byłam przed rokiem, z powodu kilku zdań, które po lekturze książki napisał do mnie profesor Rimvydas Laužikas, wybitny znawca kuchni Wielkiego Księstwa Litewskiego, dla mnie największy autorytet również jeśli chodzi o współczesną kuchnię litewską. Dostałam od niego taką wiadomość: „Pani książka jest jedną z najlepszych przeczytanych przeze mnie publikacji o tematyce gastronomicznej i jest absolutnym Nr. 1w kulinarnej przestrzeni Litwy”. I pewnie, jeśli moja książka spotka się na Litwie z miażdżącą krytyką, to wydrukuję sobie to zdanie i powieszę nad łóżkiem. A tuż obok inne, Alka Gavlasa, który na FB napisał: „Jadę do rodziny i czytam „Wilno. Rodzinna historia smaków” i sobie myślę że Ewa Wołkanowska-Kołodziej zrobiła tą książką dla poprawienia stosunków polsko-litewskich więcej niż polska i litewska dyplomacja przez ostatnie lata” – zapewniła Ewa Wołkanowska-Kołodziej.

Tagi:

srtfondas

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!